Szaleni mężczyźni i... szalone kobiety?

lipca 22, 2013



Jak można mieć takie cudeńko pod nosem i nic o nim nie wiedzieć?Szalone kobiety i szaleni mężczyźni w tv!



Nie jestem wielkim maniakiem telewizyjnym. Doktor House przeszedł obok mnie bez echa, nie oglądałem i innych mega produkcji serialowych, bo albo nie miałem czasu, albo (i tu chyba główny powód i kolejna wtopa) nie mam dekodera i wypasionych ofert kanałów filmowych. Pewnie uwolniło mnie to od uroków telewizji na rzecz innych rozrywek. Być może przeszłoby bez echa i w dalszym ciągu nie korzystałbym z bogatej oferty amerykańskich produkcji z lepszym/gorszym lektorem. Mniejsza o to. Postanowiłem, że podzielę się z Wami perełką. Czymś, co wciągnęło mnie bez reszty, a wcale takie nowe nie jest, bo już sześcioletnie. Ale chyba na trwałe zapisze się w kanonie serialowym, bo głupie nie jest.

Świat retro i psychologia reklamy. Wszystko przez Mad Men. Zawsze w programie telewizyjnym widziałem, ale nigdy nie oglądałem. Nawet czytając książkę o marketingu i kreowaniu marki natchnąłem się na tytuł serialu. Że jestem wzrokowcem, natychmiast skojarzyłem przykład z literatury z nazwą w telegazecie. I przy najbliższej okazji obejrzałem odcinek serialu w telewizji. Był chyba jednym z ostatnich trzeciej serii, niewiele zrozumiałem. Gdy pod koniec czerwca dowiedziałem się, że przez wakacje Telewizja Polska nada serial od pierwszego odcinka do końca trzeciego sezonu, nie odpuściłem sobie. Obejrzałem.

Mad Men światową premierę mieli w 2007 roku (polska emisja to 2008). U nas emitował to Fox Life, potem w 2012 roku TVP Kultura. I to dzięki niej poznałem Dona i jego kumpli z agencji reklamowej. Wiem, że trochę późno, bo 6 lat od premiery to ja raczej powinienem w zaciszu domowym obejrzeć serial i potem ewentualnie wypowiadać się jako ktoś, kto kanon zna, a nie dopiero go poznaje (ale może jest ktoś jeszcze, kto nie oglądał?). Szczególnie, że liczne nagrody nie ułatwiają przejścia obok serialu obojętnie (nawet jeśli ktoś chce wyrobić swoje zdanie o filmie).


Don Draper jest dyrektorem kreatywnym w nowojorskiej agencji reklamowej, na co dzień przyjmuje wielu klientów, którzy albo wyjdą zadowoleni po usłyszeniu pomysłu na kampanię marketingową, albo opuszczą budynek agencji i już do niej nie wrócą, wybierając inną firmę (Don i jego kumple nie mają, niestety, monopolu na usługi). Śledząc losy zawodowe i prywatne bohaterów mamy mnóstwo wątków. Draper - syn prostytutki, która zmarła podczas porodu, przyszywany brat, macocha i nagłe zerwanie z pamięcią o przeszłości, skupienie się na karierze, nawet ucieczka w pracoholizm. I romanse. Ale Don nie jest jedynym, który w agencji ulega urokowi kobiet. Panowie w zakres obowiązków wpisali sobie flirt i przygodne stosunki z sekretarkami, copywriterkami, a nawet modelkami. Tylko Pete jakoś nie potrafi. Kocha swoją świeżo poślubioną żonę, stara się być jak koledzy, ale raczej mu nie wychodzi, raczej gra, niż spontanicznie (jak inni) wykorzystuje swoją przewagę nad płcią przeciwną. Z resztą, akcja serialu przypada na lata '60, w tle przemiany obyczajowe. Męski szowinizm i odnajdowanie się kobiet w świecie przedsiębiorstw zdominowanych niegdyś przez mężczyzn. Sekretarka copywriterką? Podczas gdy wśród mężczyzn panują jasno ustalone reguły, silne podporządkowanie się hierarchii, to właśnie sekretarka Dona dostaje dodatkową rolę. Doceniono jej umiejętności, ale żeby nie poczuła się zbyt pewnie, musi swój talent do tworzenia zgrabnych haseł reklamowych rozwijać po godzinach.

Pierwszy sezon jest tu wyjątkowy, wielowątkowy. Każdy odcinek przynosi coraz nowsze wydarzenia, na boczny tor spychając te pozostawione w poprzednich częściach serii. W każdym twórcy scenariusza pokazują metody marketingowe, przygotowywanie kampanii reklamowej na etapie myśli, jeszcze nie produkcji, a przygotowań. Oczekiwania klienta, psychologia przekazu promocyjnego... (ukryta perswazja?).


Wierne odtworzenie standardów epoki, ale i historyczne ciekawostki. W tle bowiem trwa starcie Nixona z Kennedym. Jeszcze nie odbyła się słynna radiowo-telewizyjna debata pokazująca siłę mediów. Póki co trwa walka na... reklamy, spoty. Wszystkie chwyty dozwolone, a nagroda warta uwagi: Biały Dom. Świetne pokazanie kampanii politycznej, która nie jest tu pierwszoplanowa, to tylko dodatek do fabuły, wisienka na torcie, która w świadomości bohaterów serialu (a także widza filmu) silnie tkwi, unosi się gdzieś ponad fabułą, ale gdy o sobie przypomina, to na ekranie robi się gorąco. Trudno powiedzieć, na co w serialu położono główny nacisk. W obrębie około 45 minut każdego odcinka dzieje się tak wiele (zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym bohaterów), że szybko czuje się niedosyt. No i inteligentne dialogi, zastosowane w odpowiednim kontekście, cytaty bohaterów ukoronują całość.

O serialu można by długo. Łączy miłośników obrazów w stylu retro i marketingowców głodnych nowych inspiracji (na przykładzie starych i sprawdzonych rozwiązań), niebagatelną fabuła, złożeni psychologicznie bohaterowie (dorosła-dziecinna żona Dona, Pete będący wiecznym chłopcem wśród stada dorosłych mężczyzn, Drape ustawiony w życiu, ale z piętnem przeszłości... i ta nieznośna lekkość genów; Roger niemłody już, ale chcący udowodnić swoją młodość wewnętrzną, która skutkuje... zawałem). Kawał dobrego serialu. I, co ważne: nie będący adaptacją literatury. To przy okazji popularności serialu powstała książka weteranki agencji reklamowych lat '60 „Mad Woman” opisująca życie w marketingu drugiej połowy XX wieku z perspektywy... kobiet.


TVP Kultura powtarza serial od poniedziałku do piątku o 20.05, po wakacjach planowana jest czwarta seria. Jeśli ktoś (tak ja) nie oglądał jeszcze, ma okazję zobaczyć „szaleńców” w akcji (od kilku dni emitowany jest sezon drugi). Emocje? Pewnie, że gwarantowane :)


Oglądaliście? A może dopiero macie zamiar?



---------------------------------
zdjęcia pochodzą ze strony AMC 

Może zainteresuje Cię jeszcze...

2 komentarze