Moje Mazowsze

sierpnia 03, 2013





Zapraszam Was w moją subiektywną podróż po Mazowszu




Droga wybiega zawsze w przód,

spod
progu, gdzie początek ma.

Odeszła
już daleko tak.

Podążać
za nią ile sił

muszą
ochocze stopy me,

dojdzie na rozległy trakt,

gdzie
celów wiele splata się.

A
stamtąd kędy? Nie wiem, nie.

J.R.R. Tolkien - ,,,Władca Pierścieni

Lato w pełni, ale zamiast chronić się przed upałami w domu, można wyruszyć w podróż. Sezon trwa od pierwszych dni wiosny. Gdy zaczyna się robić ciepło, w kąt odrzuca się ciepłe czapki, futra, kozaki i masywne trapery, a w używanie wchodzą rzeczy lekkie i przewiewne. Szczytem radości i wypełnieniem swych skrywanych w głębi serca marzeń o wykorzystaniu pięknej pogody może być wycieczka rowerowa lub pieszy spacer. I tu zazwyczaj pojawia się problem, bo marzy nam się wiosna w Paryżu, albo piknik nieopodal Big Bena. A co jeśli budżet domowy świeci pustkami i nie możemy sobie pozwolić na taki szczyt ekstrawagancji? A co ze słynnym zdaniem: ,,cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”? Ja Was chciałem zabrać w podróż po swojej "Małej Ojczyźnie", lasach i ścieżkach, które znają mój każdy krok. Są też akcenty literackie!



No bo wbrew pozorom wcale nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, a jakiś zbłąkany wędrowiec (i jego serce rzecz jasna) oprócz wyjścia gdzieś na leśne manowce, może także świadomie, bądź nie, wkroczyć na ścieżkę wiodącą w samo serce Puszczy Kozienickiej. Lasy kryjące w sobie wiele tajemnic, unosząca się mgłą historii, wiele podań i legend, a także niezmiennie stojące na swych miejscach wielowiekowe drzewa, które były i są obserwatorami dziejów. To wszystko układa się w obraz mojej ,,małej ojczyzny” i ukochanego miejsca, po którym chciałbym oprowadzić i krótko zwrócić uwagę na wiele miejsc, które niekoniecznie są obecne w wielu przewodnikach turystycznych.


Po pierwsze: Rezerwat przyrody Królewskie Źródła. Od lat to malownicze miejsce przyciąga całe zastępy ludzi zmęczonych miejskim życiem i gwarem dnia codziennego. W cieniu wielu gatunków drzew ludzie odnajdują pożądany spokój, relaksują się pod wpływem śpiewu ptaków, wsłuchują się w dźwięki wiatru, a do ich nozdrzy z niezwykłą intensywnością dociera zapach parujących tuż przy rzece Zagożdżonce gleb. Można rzec, że taki krajobraz to istna sielanka (i wiele się nie pomylimy, gdy dopuścimy do głowy taką myśl). Ludzie korzystają z uroków Rezerwatu na kilka sposobów: przechodząc całą trasę wzdłuż wyznaczonego szlaku i mijając tablice wyjaśniające wiele kwestii i przybliżające historię rezerwatu, niektórzy pokonują szlak na rowerze i korzystają z przystosowanych do tego kładek, a zwolennicy gier zespołowych i wszelkich zabaw mogą miło i rodzinnie spędzić czas na znajdującej się nieopodal polanie, gdzie między innymi jest okazja do wzniecenia ogniska w specjalnych miejscach i przy cieple ognia można smażyć kiełbaski, chleb, jabłka i śpiewać leśne piosenki. Ludzie bardzo chętnie korzystają z czegoś jeszcze. Legenda głosi, że podczas jednego z polowań król Władysław Jagiełło zatrzymał się w Rezerwacie i zaczerpnął wody z jednego ze źródełek. Od czasu jego pobytu źródła nadal obdarzają wszystkich spragnionych swą zdrową i gaszącą pragnienie wodą. Według tradycji ustnej każdy, kto skosztuje tejże wody, nie zazna nieszczęścia w miłości i może cieszyć się niegasnącym uczuciem i wynikającym z niego szczęściem. Bajka, nie bajka, ale nawet jeśli tradycja ustna lekko koloryzuje sobie właściwości źródełek, to prawdą pozostaje, że woda posiada wiele właściwości leczniczych, a widok ludzi napełniających duże butelki i zbiorniki skarbem ze źródeł już nikogo nie dziwi, a świadczy o tym, że woda posiada swoje walory (czy tylko lecznicze, czy też pobudzające uczucia, to już sprawa indywidualna).



Po drugie: Czarnolas. To tu żył i tworzył Jan Kochanowski, spod którego pióra wyszła cała masa fraszek i pieśni, ale i najboleśniejsze wyznanie żałoby i cierpienia, jakim jest cykl ,,Trenów” po śmierci ukochanej córeczki. I choć po słynnej lipie nie ostała się choćby jedna drzazga, nadal pozostają nieśmiertelne słowa z fraszki ,,Na lipę”:

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie
dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć
się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną
pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.

W dworku Jana Kochanowskiego obecnie mieści się muzeum, w którym można zobaczyć odpisy
z ksiąg, pamiątki po Mistrzu Janie, czy renesansowe stroje i przedmioty codziennego użytku. Wokół dworku znajduje się zbiornik wodny, park i wiele atrakcji, które potrafią dostarczyć rozrywki odwiedzającym Czarnolas rodzinom z dziećmi. Mimo wielu atrakcji nieśmiertelny pozostaje duch i urok tego miejsca, gdy przechodzimy przez aleję drzew, rozkoszujemy się zielenią i uświadamiamy sobie fakt, że właśnie tu kilkaset lat temu tworzył wybitny polski poeta doby renesansu. Nie pozostaje już nic bardziej właściwego jak tylko usiąść na ławeczce w cieniu lipy, która choć nie tą słynną, to być może blisko z nią spokrewnioną. Nic bardziej naturalnego, jak wyciągnąć z plecaka wybór liryków Jana Kochanowskiego i choć na chwilę poczuć to, co najważniejsze w tym miejscu, a czym wbrew pozorom wcale nie jest zwiedzanie Dworku,
a uświadomienie sobie magii słów zaklętych w wierszach Mistrza Jana i zrodzonych na tle czarnoleskiej przyrody. Byłem, tomik wierszy czytałem, relaksowałem się w cieniu drzew.



Na zakończenie wędrówki po Puszczy Kozienickiej Pionki. Moje powroty ze studiów pozwoliły mi inaczej patrzeć na to miejsce. Miejscowość ta stałą się słynna za sprawą produkcji płyt gramofonowych w zakładach Pronit. Andrzej Piaseczny śpiewa, o parku gdzie tor miasto tnie na pół. I ma na myśli właśnie Pionki, z których pochodzi. Miasto ma do zaoferowania wiele różnych atrakcji. I żeby nie szukać zbyt daleko, nad Pionkami wznosi się wysoka wieża kościoła p.w. Świętej Barbary. Obiekt sakralny podobno od niedawna umożliwił chętnym turystom wejście na sam szczyt świątyni i podziwianie okolicy w całej jej pełni. Ja byłem na szczycie, ale nie wiem, czy nadal taka możliwość istnieje. Ale zdjęcie zdążyłem zrobić :) Z tego miejsca właśnie doskonale widać to, że Pionki to miasto obecne w samym sercu Puszczy, otoczone wokoło przez rozległe lasy i pola. Jest kilka architektonicznych zabytków, ale z każdym miejscem wiążą się obiekty "nieoficjalne", które są od pokoleń obecne w przekazach mieszkańców miasta. Do takich atrakcji można zaliczyć Górę Miłości, czy górę zwaną Partyzant, które to są nie lada atrakcją w okresie zimowym, gdy dzieci i młodzież wypraktykowują swoje umiejętności saneczkarskie i narciarskie. W ciepłe pory roku spacer po wspomnianych miejscach pozwala w pełni cieszyć się przyrodą i piękną pogodą, a jesienna melancholia pozwala pośród spadających liści poczuć odrobinę zadumy i refleksji nad sensem życia i przemijaniem.

Jestem absolutnie zakochany w tych lasach, można poczuć się jak w górach, gdy idzie się na sam szczyt. Nic nie zastąpi polskich Tatr, ale obcowanie z naturą jest bezcenne. Piękna przyrody nie da się zamknąć w kilku słowach, je trzeba poczuć.

Może zainteresuje Cię jeszcze...

8 komentarze