Mężczyzna nie powinien czekać na papucie. Pełnia męskości, pełnia kobiecości

sierpnia 22, 2013



Coś o relacjach damsko-męskich

Commodus: Zasługujesz na swoją sławę. Żaden gladiator tobie nie dorówna. Ten młodzien widzi w tobie nowego Hektora, czy Herkulesa? Odkryj twarz i zdradź nam swoje imię. Masz imię?

Maximus: Mam na imię Gladiator. (Odwracając się plecami do Commodusa)

Commodus: Jak śmiesz odwracać się do mnie tyłem? Niewolniku, zdejmij hełm i podaj swoje imię.

Maximus (zdejmując hełm i odwracając się do Commodusa): Nazywam się Maximus Decimus Meridius, dowódca wojsk północnych, generał legionów Feliks, lojalny sługa prawdziwego cesarza, Marka Aureliusza. Ojciec zamordowanego syna, mąż zamordowanej żony. Których pomszczę w tym życiu lub następnym.

Nie bez kozery zaczynam swój wpis od tego cytatu. Mężczyzna ma obowiązek oprócz zasadzenia drzewa, zbudowania domu, spłodzenia syna i przeczytania Trylogii, obejrzeć trzy filmy: Gladiator, Braveheart, Szeregowiec Ryan. Tę trójkę podał mi autor Dzikiego serca, ale gdybym tak wierzył w każdą rzecz, którą ludzie wypisują, to pewnie chodziłbym w sandałkach w zimę. Muszę przyznać, że z tą propozycją miał rację.


Gladiator. Nie potrafię nic powiedzieć o tym filmie. Naprawdę. Gdy pierwszy raz obejrzałem, zatkało mnie, zamurowało. Właściwie temat tkwił od kilku lat w mojej głowie. No to do dzieła!


Nazywam się Maximus Decimus Meridius, dowódca wojsk północnych, generał legionów Feliks, lojalny sługa prawdziwego cesarza, Marka Aureliusza. Ojciec zamordowanego syna, mąż zamordowanej żony. Których pomszczę w tym życiu lub następnym.

Myślę, że każda kobieta chciałaby mieć takiego męża, jak Maximus, a każdy syn takiego ojca. Wiem, że każdy mężczyzna chciałby w głębi siebie być tytułowym Gladiatorem. Porobiło się jednak na świecie coś niedobrego i nie mówię tego po to, aby się pastwić, bo problem się nasila. Tak naprawdę większość mężczyzn (przepraszam za wyrażenie) niewieścieje. Tak. Nie mam nic przeciw temu, że mężczyzna chce się stroić, bo to się nazywa tolerancją (czyli słowo-worek). Ale gdy mężczyzna przyćmiewa urodę kobiety, to już chyba nie jest dobrze? Nie mówię tu o jakimś kolesiu, który ma żałobę pod paznokciami i wydziela specyficzną woń. Mówię o tym, że współczesne kanony znacznie odbiegają od tego, co przez ostatnie 20 wieków panowało na świecie.

Mężczyzną był ten, który szedł walczyć, bronić rodziny, zapewniać byt, służyć królowi. Co z Hektorem, Herkulesem, Orfeuszem, Odyseuszem, Tristanem, Rolandem, Maximusem, Markiem Winicjuszem, Stasiem Tarkowskim, Robinsonem Crusoe, Dantem, chłopakami z ,,Kamieni na szaniec"? Już nawet ,,Chłopcy z Placu Broni" mają więcej odwagi. Co ja gadam? Mój pies potrafi walczyć o swoje i mocniej zaszczekać, gdy coś mu nie pasuje i zauważy obcego w swym rewirze.

Współczesny świat ma takich Narcyzów zadufanych w sobie i maminsynków. Taka jest prawda. Ja wiem, że być może przesadzam, ale wiem też, że trochę prawdy w tym jest. Nie każdy mężczyzna potrafi obronić swoją żonę, dziecko, matkę. Nie, on stanie, schyli głowę i ani słowa. No jeszcze jest coś takiego, że obróci to w żart. Szef nim w pracy pomiata, to nie odezwie się, bo przecież nie wypada. Takie ciepłe kluchy/ troki od kalesonów. Coraz częściej to kobieta jest bardziej męska, niż niejeden pan (znam kilka przypadków).

Nie będę pisał o przyczynach takiego zachowania, bo nie jest ich aż tak wiele. Podstawa to ojciec. Co ma ojciec wspólnego z tym, że jego syn jest niemęski, a córka przekształca się w chłopa? Teraz muszę się podeprzeć literackim autorytetem. John Eldredge pisał w swojej książce, że chłopak może zostać dotkliwie zraniony przez swego ojca, gdy ten nie widzi w nim mężczyzny i nie ,,wprowadzi" go w środowisko mężczyzn. Wtedy z pomocą przychodzi matka i gdy chłopak w pewnym momencie nie pożegna się z jej interwencją, to ma przechlapane on i jego ewentualna partnerka. A córka? Gdy ojciec nie widzi w niej kobiety, nie zauważa wrażliwości, piękna, subtelności, to lipa. To ona wtedy nie czuje się kobietą. Panowie, zapamiętać sobie. ,,Wężykiem, wężykiem" podkreślić. 

W tej kwestii John Eldredge otworzył mi oczy, ale ja się zgadzam z nim, choć akurat nic nowego nie wniósł. Ja do tego dodam jeszcze coś: gdy chłopak nie ma w domu mocnej ręki ojca, gdy nie widzi, jak ojciec czule zwraca się do matki, całuje ją, trzyma za rękę. Gdy głowa rodziny nie pogłaska syna, nie pochwali go, nie zabierze na ryby lub na grzyby, gdy nie wprowadzi w środowisko mężczyzn, to z takiego chłopaka albo nic nie będzie, albo będzie mu ogromnie trudno stać się męskim. Niemęski chłopak to ogromny ból, to niemożność założenia stabilnej rodziny, to ucieczka w różne kierunki, to rozchwianie emocjonalne. Taki chłopak potrzebuje pomocy. Nie bez kozery w antyku takie nauki jak matematyka, czy filozofia powstały jako hobby w gronie mężczyzn-przyjaciół, gdy kobiety w swoim gronie wyprawiały skóry, czy robiły pranie  (to wspomina w ,,Czterech miłościach" C.S. Lewis). 

Mężczyzna staje się męski w gronie mężczyzn (znowu opierając się na Eldredge'u). Bez podtekstów, bez głupich dociekań charakterystycznych dla naszych czasów. Po prostu. A idąc w analogię, to kobieta może stać się kobietą w gronie kobiet (i proszę się tej mojej stylistyki nie czepiać :D).

Nie mówię tu o tym, aby kobieta trwała w cieniu swego męża i gdy on tylko wchodzi, to aby ta do pasa kłaniała się swemu mężczyźnie, dawała mu już zagrzane papucie, sadzała przy stoliku, gdzie już stoi chłodne piwko, naszykowany jest pilot do telewizora, leci sobie meczyk, a ona niesie mu ciepłą zupkę. A że siedziała cały dzień w czterech ścianach jak zaklęta w wysokiej wieży księżniczka, to zdążyła też kartofelki obrać i usmażyć kotleciki na drugie danie - wszystko, aby jej panicz miał życie jak w Madrycie. Nie, nie. Wielu mężczyzn pewnie marzyłoby o tym, ale niech kobiety też sobie nie dają w kaszę dmuchać. 

Nie mówię tu też o tym, aby mężczyzna wchodził do domu niedomyty, śmierdzący, upocony, w dresie, podartej koszulce i skarpetach do kolan stylizowanych na Ferdka Kiepskiego. Wiadomo, że sztukę na początku tworzyli mężczyźni. Sztuka równa się wrażliwość. Prawda jest taka, że zarówno kobieta, jak i mężczyzna, posiadają pewną wrażliwość. Obojgu wolno płakać, wyrażać (i mieć ) emocje, ale psychika kobiety i mężczyzny jest odrobinę inna. Także Bóg stworzył każdą płeć w określonym celu. Kobieta ma być subtelna, łagodna, roztropna, sprawiedliwa. Mężczyzna mocny, silny, odważny, a kiedy potrzeba, to i porywczy. 

Jezus w Biblii rozgania kupców w świątyni, gani faryzeuszy, ale też mówi do Piotra: ,,Paś baranki moje". Ten ostatni cytat kojarzy mi się jakoś tak ciepło, to jeden z wersów Biblii, gdy Bóg przemawia jak ojciec mówiący: ,,mój synku kochany, wierzę w ciebie". 

Myślę, że każdy chłopiec marzy o tym, aby ojciec tak mu kiedykolwiek powiedział. Zatem kobieta ma być kobietą, a mężczyzna mężczyzną. Mają się oboje dopełniać i sobie wzajemnie służyć. Nie kobieta mężowi, albo on jej, ale oboje równorzędnie. Ma wyjść takie równanie:


 kobieta + mężczyzna = kobieta + mężczyzna.

Myślę, że różnorodność powinna być obecna. Jestem za parytetami, jestem za równouprawnieniem, kobieta powinna być obecna na tych stanowiskach, na których dotychczas znajdował się mężczyzna, bo kobieta też ma prawo do tego i bardzo często nie jest gorsza, niż przedstawiciel płci przeciwnej. Ale w domu powinno to być tradycyjne rozwiązanie i każdy powinien mieć swoją rolę. Są sytuacje, że to mężczyzna przejmuje obowiązki kobiety, a ta prace mężczyzny. W małżeństwach robić coś, co się powszechnie przerysowuje w komediach, czy skeczach, a mianowicie: mąż i żona powinni się na jakiś czas zamienić obowiązkami (oczywiście z wyłączeniem sfery zawodowej, bo trudno wysłać żonę do kopalni za męża) i jeśli tylko nie da się kobiecie piły łańcuchowej, to będzie wszystko ok (choć niejedna pani może zawstydzić chłopa w tej materii). Ważne jest to, aby każda z płci poznała obowiązki drugiej. Czemu to sprzyja? Niech już każdy sam pomyśli nie będę wszystkiego wykładał po kolei :)

I na zakończenie. Mówi się, że kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Każdemu od razu przychodzi do głowy Układ Słoneczny. Wenus jest planetą drugą od świecącej kuli, Mars natomiast figuruje jako czwarty. Obie planety oddziela Gaia (hmm kobieta, a kobiety są zawsze ugodowe i rozwiązują spory) zwana Ziemią. Normalnie separacja na skalę całego Wszechświata. 

Ale ja chcę spojrzeć głębiej. Przecież ten, kto wymyślił to powiedzenie, nie miał zapewne jedynie na myśli dwóch przypadkowych planet. Mars to bóg wojny, dzielny, odważny, waleczny i niosący śmierć. Odwaga? Walka? Aha, mężczyzna! A Wenus? Piękna, oblegana przez adoratorów, bogini pełna uroku. Że Wenus to uosobienie kobiety? Brawo, należy się nagroda! Kobieta i mężczyzna, czy też Wenus i Mars to dwa przeciwne kierunki, ale oba leżące w tej samej linii Układu Słonecznego. 

Wenus i Mars to dwa bóstwa należące do tego samego panteonu. Wenus i Mars to kobieta i mężczyzna, czyli matka i ojciec, to dwoje ludzi. Dwie inne natury, a ten sam los. ,,Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z  Marsa" sugeruje, że między nimi nie będzie zgody. A guzik prawda! Kobieta powie panu komplement, że jest on męski i odważny. Mężczyzna pochwali kobietę za urodę, łagodność, zauważy jej strój. Pan przepuści panią w drzwiach, odsunie krzesło w restauracji, odwiesi płaszcz. Gwarantuję, że on poczuje się 100-procentowym mężczyzną, a ona kobietą z francuskiego żurnala. Czy to może być tak proste? Tak. Czy to wystarczy? Nie, ale gwarantuję, że to dobry pierwszy krok. A jest jakaś wada? Jest, bo mężczyzna nie może być pantoflarzem, a kobieta służącą. Jak to zrobić? Cogito ergo sum. Zostawiam temat otwarty i pytanie do refleksji :)






------------
Wykorzystane we wpisie zdjęcie zostało pobrane ze strony: https://unsplash.com i podlega wolnej licencji Creative Commons Zero

 

"Wyprowadzając się" z mojego starego bloga niektóre wpisy przeniosłem na sięMówi. Nie jest tego zbyt wiele.Pełnia męskości, pełnia kobiecości powstała dokładnie 8 lipca 2012 roku


Może zainteresuje Cię jeszcze...

4 komentarze