Za WOLNOŚĆ!!! Dziękujemy!

sierpnia 15, 2013


Ważny okres w roku, świętujmy go świadomie

Sierpień i wrzesień to czas wspomnień, wspomnień historycznych. Dopiero świętowaliśmy 69 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, jeszcze kilka rocznic za pasem. 1 września, potem siedemnasty. W czwartek podwójne święto: obchodzone w Kościele Katolickim Wniebowzięcie Matki Bożej oraz 93 rocznica Cudu nad Wisłą.

Ale o tym wie nawet średnio ogarnięty gimnazjalista (mam przynajmniej taką nadzieję). Nie chcę tutaj wznosić się na wyżyny krasomówstwa i podpierając się podręcznikami uświadamiać wszystkich wokoło, czym były te wydarzenia. Posługuję się Internetem by z Wami podzielić się swoim tekstem, a w sieci jest wszystko. Pychą byłoby, gdybym opisywał każde z wydarzeń, gdy Wy możecie to zrobić wtedy, kiedy chcecie za pomocą tego samego medium z którego ja korzystam (czemu więc czytać moje wypociny, skoro w sieci są profesorowie i historycy?). To tak jakbym koledze siedzącemu w bibliotece przyniósłbym ze swojego domu książkę, która jest w zbiorach czytelni, tuż nad głową mojego znajomego. Bez sensu. Media, książki, szkoła nieźle wywiązują się z tego zadania, chwała im za to.

Te rocznice (czy ogólnonarodowe, czy też lokalne) pokazują heroizm, odwagę, poświęcenie, braterstwo, miłość, patriotyzm - wszystkie te cechy jednocześnie. Brzmi to trochę infantylnie w czasach, gdy każda animacja Disneya jest reklamowana częścią tych haseł, no niestety ktoś kiedyś te ideały zbanalizował i wykorzystał je do celów marketingowych. Ale one były od lat nagłaśniane, chociażby w średniowieczu, romantyzmie, pozytywizmie - zawsze, gdy trzeba było pożegnać najbliższych i ruszyć ku wolności.



 ,,

cenne kamienie złożonej ofiary
krwią męczenników łopoczą sztandary
na barykadach na każdej ulicy
oddają życie męczennicy
wiarą nadzieją miłością co boli
rozerwali kajdany niewoli
na barykadach na każdej ulicy
oddają życie
męczennicyyy !!!

''

 Nam Polska niestety kojarzy się z polską polityką. Z szacunku dla poległych żołnierzy polskich, dla cywilów, dla tych wszystkich Polaków, którzy zginęli na wszystkich frontach świata, nie będę tej myśli rozwijał. Nie jesteśmy złym narodem i można nam dawać sobie wmawiać jakichkolwiek zarzutów. Gdy trzeba, potrafimy się zjednoczyć. Historia nas nie oszczędziła, ale wzbogaciła o wiedzę o nas samych. Podobno prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Zobaczyliśmy, że musimy liczyć na siebie. To smutne, ale prawdziwe. Podczas wojen nie pytano się, tylko brano broń i szło w nieznane. Nie wiem, czy gdyby teraz wybuchła wojna, potrafilibyśmy wziąć przykład z naszych przodków. Tego nikt nie wie i lepiej, żebyśmy się już nigdy więcej nie dowiedzieli. Ale myślę, że to tak jak z Mickiewiczowską lawą - jej gorąc bucha pod warstwą skamieniałych serc elit. Dla mnie Powstanie, II WŚ, Bitwa Warszawska to podręcznik do historii, Baczyński, literatura obozowa. Dziadek był dzieckiem w 1939, osoby, które mogłyby mi cokolwiek powiedzieć o tych dniach, bo były wówczas dorosłe, nie żyją. Pradziadków już nie ma na świecie. Dziadek stryjeczny był więźniem Dachau i Nouengamme, jest pochowany w Osnabruecku. Nie wiedziałem o tym. Niedawno brat cioteczny mojego ojca zmieniał grób swojej mamy na nowszy i wpisał swojego ojca na nagrobku (pochowany symbolicznie). 




Nie znam rodzinnych opowieści, historii dotyczących lokalnego patriotyzmu mojej rodziny. Boję się, że pewien etap historii moich najbliższych zaginie. Babcia sięga pamięcią do Radomskiego Czerwca 1976. Wojny nie pamięta. Dziadek z resztą też. Wiem tylko, że prababcia ze strony dziadka mojej mamy miała cygańskie korzenie. Podobno ojciec mojej babci ze strony mamy był Niemcem. Mówię: podobno. Babcia musiała spolszczać nazwisko. Choć jest też wersja, że to przez pomyłkę urzędnika, który pierwotną wersję źle wpisał i część dzieci nosiła przekształcone. Przez cygańskie korzenie nikt z mojej rodziny nie wygląda na swój wiek. Może moja miłość do Goethego, Wagnera i Hessego bierze się od pradziadka? Wiem, że jeśli był Niemcem, to był w porządku. Nie każdy przedstawiciel tego narodu od razu zabijał, byli i tacy, którzy za pomoc uciskanym sami ginęli. Rozmawiałem z pewnym panem, który opowiadał mi o historii swojej rodziny. I mówił, że nie wszyscy Niemcy byli źli. Ale obu pradziadków nigdy nie poznałem, prababć też. Mam też jednego dziadka. Wraz z ich śmiercią umarła historia. Wiem, że mam misję: przepytać rodzinę, wyciągnąć od nich jak najwięcej i kiedyś to przekazać kolejnym pokoleniom. Tylko że każdy z nas ma to samo zadanie. Są książki i filmy, ale to zbyt mało.

Naszą historię oceniamy różnie. Nie wolno nam zapomnieć jednak, że tam ginęli ludzie. Nikt nie pytał się: dlaczego, ale szedł z: bo tak trzeba na ustach. A my pamiętamy. Nasze narodowe święta trzeba czcić. Nie mamy czego się wstydzić przecież. Co roku śledzę kolejne rocznice Powstania i jestem dumny z tego, co się dzieje w mediach. Koncerty, artykuły, specjalne serwisy informacyjne, coraz nowsze akcje upamiętniające (w tym roku np. widziałem w sieci grafikę przygotowaną przez Muzeum Powstania Warszawskiego do wydruku i naprasowania na koszulkę). Jestem dumny z naszego rocka patriotycznego, koncertów z przekazem, postawy młodych ludzi. Trochę boję się Narodowców, którzy ożywają przy wielu narodowych rocznicach. To już skrajność (choć to nie nowa formacja, a ruch zakorzeniony w naszej historii politycznej). Ale młodzież to nie tylko oni.

Przy okazji sierpniowych i wrześniowych rocznic nie pisałem o historii. Jestem dumny - dumny z tego, że jestem Polakiem, że mam historię, że mam we krwi patriotyzm. Jestem dumny z braterstwa, odwagi, heroizmu. I honoru.

------------
zdjęcie pochodzi z zasobów własnych

Może zainteresuje Cię jeszcze...

2 komentarze