Mało magiczny Magik Coelho

kwietnia 08, 2014



Zaczytują się nim miliony ludzi na całym świecie, a krytyka i tak nie szczędzi negatywnych słów. Został nawet wpisany do Księgi Rekordów Guinessa za największą liczbę przekładów tej samej książki. Sam autor pisze, że lepiej, gdy mówią o nim źle, niż gdyby nie mówili wcale. Mowa oczywiście o P. Coelho. Zagadką jest jego sposób na tak dobre przyjęcie. Tajemnicy jednak nie stanowi to, co tak naprawdę tworzy


Brak chemii do Alchemika


Sam unikałem Coelho jak ognia, bo... bo jakoś nie było mi z nim po drodze. Już nawet fakt, że nie spotkałem osoby, która potrafiłaby poprawnie wymówić nazwisko pisarza (a bibliotekarka swoimi "wariacjami na temat" wymowy tylko mnie w tej obserwacji utwierdziła). Ale wziąłem 2 książki, żeby samemu sobie wyrobić opinię. "Alchemik" - sztandarowe "dzieło" Coelho, niegdyś bardzo popularne wśród licealistów. ,,Zwycięzca jest sam" (miał być "Pielgrzym", będący drugą co do popularności książką pisarza, ale akurat zmieniał życie kogoś innego i dostałem zamiennik, bo ,,to nowość i stoi na półce, a potem może nie być", jak przekonywała mnie bibliotekarka, a ja jej nie wyprowadzałem z błędu wiedząc, że  następnym razem po podobny zestaw lektur nie przyjdę). Ale pal sześć, raz się żyje. Wziąłem i wyszedłem.


Tajemnica fenomenu


Czytelnicze mody nastolatków bardzo płynnie się zmieniają. Był wielki "boom" na paranormalne romanse z wiecznie młodymi i niepodlegającymi prawom świata wampirami, przeżyliśmy upiorne szkoły, a w powietrzu już wisi popularność tzw. "zombiaków". Nikt tu się nie zastanawia nad mitologicznym pochodzeniem różnych straszydeł, nie ma na to czasu. Wydawnictwa muszą się spieszyć, aby zarobić jak najwięcej pieniędzy, póki moda trwa. Mechanizmy są bardzo dynamiczne. Ale na tym tle zadziwia ciągle niezmienny fenomen Coelho. Swój debiut miał w 1988 roku, napisał zaledwie kilka powieści (i na tym nie skończył, tworzy bowiem nadal, wydając je co 2-3 lata). Nie przeszedł oficjalnie do historii literatury, jak inni pisarze z "kanonu" znajdując się tam za sprawą pochlebnych opinii krytyków, szczególnych walorów literackich, czy też innowacyjności, ale do szerszej świadomości dotarł dzięki rzeszom czytelników (i to nastoletnich). Nie ulega wątpliwości, że to, co tworzy to tandeta pozbawiona drugiego dna (co wynika z analizy jego pism). Nie trzeba być znawcą literatury, by zauważyć, że Coelho tworzy "sztukę dla sztuki", pozbawioną znaczenia szerszego, niż zwrócenie uwagi wyłącznie na siebie. Można w tym miejscu spytać się o to, czy jego popularność to fenomen, czy tanie zaspokojenie podstawowej potrzeby: chleba i igrzysk?

"Magik" zdemaskowany


Cały świat poznał Coelho jako członka sekty, który nawrócił się, przeszedł nagłą przemianę, zsynchronizował się z naturą i odnalazł swoją własną drogę ku prawdzie i mądrości. Był tak przekonany o swej nieomylności, że postanowił tę wiedzę przekazać dalej. Co z tego, że obecnie Internet naśmiewa się z tych mądrości? W latach '80 tego nie czynił. To wtedy Coelho odniósł największy sukces. W jaki sposób? Po pierwsze: unikalny styl. Pisarz używa wzniosłych słów, momentami stylizowanych na poetyckie, naszpikowane metaforami, z pozornie ukrytymi "głębszymi treściami", czasem stojącymi na granicy filozofii. Poetyckość nie jest tu przypadkowa. Ilu czytelników, tyle różnych analiz wiersza. Nawet jeśli coś w prozie Coelho jest niezrozumiałe, niejasne, wydawałoby się, że tajemnicze, czytelnik może uznać, że nie posiada odpowiednich kompetencji, by daną treść zrozumieć (bądź też autor celowo coś ukrył i ma to sens, choć niejasny z pozoru). Gdy Coelho dodał cytaty z Biblii, sprawił pozory literatury religijnej. Dodał do tego znajomość potencjalnego odbiorcy. Najwięcej fanów pisarz ma wśród nastolatków: dojrzewających, poszukujących pomysłu na siebie, kształtujących swój światopogląd, system wartości, posiadających podatny na wszelkie porady i mądrości grunt. Pozory tego znajdą u Coelho właśnie pod tym płaszczem wzniosłych treści i różnych stylizacji (czyżby wziął sobie do serca radę Machiavellego o byciu przebiegłym jak lis i odważnym jak lew?). Ale nie tylko to, pisarz bowiem przede wszystkim jest znany ze swych senetencji-aforyzmów. To one są najbardziej krytykowane w sieci i wyśmiewane.  To one jednak są reklamą jego nazwiska, wabikiem sprawiającym, że mimo upływu ponad 20 lat od debiutu, Coelho ciągle ma nowych miłośników.





Mentor, przewodnik, ślepiec?


Nad fenomenem aforyzmów Coelho można zastanawiać się ładnych kilka godzin, zanim dojdzie się do tego, co autor miał na myśli. Mają jednak przede wszystkim jeden cel: wzbudzić w odbiorcy uczucie poznania jakiejś nadzwyczajnej mądrości, wskazówki, która potrafi przeniknąć wnętrze i odmienić życie. Pod omawianą już warstwą stylizacji na aforyzm lub życiową mądrość, prawie każda z sentencji momentami sprawia wrażenie pochodzenia wprost z amerykańskich poradników w stylu: ,,możesz być piękny i bogaty, dopomóż szczęściu". Brak podpowiedzi jak to uczynić, zero praktycznych rad, jedynie pozory głębszych treści. W myśl zasady, że i tak każdy sobie sam dopowie resztę, zinterpretuje poradę dowolnie. W poradnikach dostajemy często "złotą regułę" wynikającą z doświadczenia autora. Coelho też sprawia wrażenie posiadania tajemnej, wręcz mistycznej wiedzy o tym, jak być szczęśliwym. Ma bogatą biografię, wiele doświadczeń mógłby sobie wpisać w CV. A czytelnik to chwyta, bezgranicznie wierzy swojemu "mistrzowi". Coelho udaje bowiem mentora, przewodnika po świecie "burz i buntów", czyli codziennego środowiska dojrzewającego nastolatka. Już na początku "Alchemika" - swojej debiutanckiej powieści, najbardziej popularnej i najczęściej tłumaczonej udaje, że zna receptę na szczęście. ,,I kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały wszechświat sprzyja potajemnie twojemu pragnieniu". Podobnych cytatów jest mnóstwo, ten jednak zapada w pamięć, bo autor z premedytacją co kilka stron powtarza go w niezmienionej formie, żeby czytelnikowi zbyt szybko nie wypadł z głowy. A odbiorca tej przypowiastki z alchemią w tytule resztę sobie dopowie, enigmatyczne słowa przerobi na swój użytek, sam znajdzie rozwiązanie problemu, a przypisze je pisarzowi. Albo też nie odnajdzie odpowiedzi, ale zyska chwilowe i powierzchowne pocieszenie. Po takim cytacie jednak bez wątpienia nabierze pewności siebie. Działanie aforyzmu w tym przypadku będzie podobne do reklamowanego w telewizji efektu pewnego męskiego dezodorantu, którego zapach ma zwiększyć atrakcyjność wśród kobiet. Reklama nie kłamała, naukowcy z Liverpoolu w 2009 roku udowodnili, że mężczyźni używający wspomnianego kosmetyku rzeczywiście nie mogli "opędzić się" od kobiet, ale nie z powodu tajemniczej substancji, a po prostu dzięki większej pewności siebie. To nie słowa Coelho, ale wiara we własne siły sprawiała, że odbiorca potencjalne szczęście przypisywał pisarzowi sentencji. Kicz ma to do siebie, że chce grać na jak najgłębiej zakorzenionych emocjach jak najprymitywniejszymi środkami przekazu. Coelho we wspomnianym "Alchemiku" tworzy kakofonię poglądów, myśli, sentencji. W "Zwycięzca jest sam" czyni to także. Pisarz czerpie korzyść z ludzkiej naiwności i odszukuje wewnętrzne zranienia czytelnika nie aby je wyleczyć, ale uzupełnić sobą i swoimi "mądrościami". Za wszelką cenę chce wmówić odbiorcy, że nasz świat jest zły, zmaterializowany i zepsuty, ale to my go możemy go odmienić i przy okazji spełnić swe marzenia (to ostatnie to w nadmiarze). To tak jak z amerykańskim superbohaterem, którzy zmienia w tajemnicy świat i ma nadludzkie moce, ale w codziennym życiu prowadzi rutynowy żywot, jest słaby, ma problemy zawodowe, towarzyskie i finansowe, a także jest popychadłem (choć gdy nikt nie widzi, chroni naszą planetę). Wszystko w myśl zasady: możesz wszystko, cały świat zależy od ciebie. Coelho też z tego korzysta, ale jego głównym celem jest postawienie siebie w roli autorytetu moralnego, który pokazuje, że istnieje świat wartości wyższych, niż te materialne (problem w tym, że wiedzieli już o tym antyczni, i to nie tylko filozofowie, ale i ludy plemienne, co wcale nie czyni z autora pisarza innowacyjnego). Pozwala mu to tworzyć kicz, ale sprawiający pozory sztuki wysokiej. Poprzez środki językowe, stylistycznie dopracowane aforyzmy, których przesłanie często zależy od pogody za oknem, czy emocji czytelnika, i które jak kameleon potrafią się dopasować do oczekiwań odbiorcy (a nie czytelnik do nich). Prawdziwy aforyzm ma widoczny sens, który ma jednoznaczne przesłanie, nie będące zależnym od nastroju (czy też oczekiwań) czytelnika. Coelho lubi "słowa-worki", w których jest zarówno wszystko, jak i nic. Same "mądrości życiowe" autora zakrawają już o kicz. A u pisarza ma się czasem wrażenie, że powstały one przed napisaniem powieści, autor je poumieszczał w różnych miejscach maszynopisu i podopisywał niekoniecznie spójny z nimi tekst, aby stworzyć pozory fabuły. Gdy mu coś nie szło, pisał to z dużej litery w myśl reguły stwarzającego swe dzieło twórcy: ,,to ja jestem tu kreatorem i mogę sobie wymyślać nazwy własne, a czytelnik jeśli ich nie zrozumie, pomyśli, że to zabieg celowy i element tajemnicy". Ciekawe, czy Coelho wie, czym jest "Dusza Wszechświata", albo "Własna Legenda" będąca "powinnością człowieka"? Pewnie wie, bo to określenia z jego powieści.




Niewiele złota w tym "złocie"


Przykłady można by pewnie mnożyć. Fenomen pisarza pozostaje tajemnicą. O ile przyjrzenie się z bliska "filozofowi", "mędrcowi" i "nauczycielowi życia" - panu Coelho pozwala w sposób szybki i łatwy go zdemaskować, tak metoda jego sukcesu pozostanie zagadką. Czyżby natrafił na żyzny grunt wnętrza nastolatków, których światopogląd się kształtuje i potrzebuje zapełnienia? A może to chęć lekkiej i prostej lektury? Być może Coelho to zaczątek przygody mającej na celu badanie świata, stawianie egzystencjalnych pytań i kontaktu z filozofią (której namiastkę stanowi proza pisarza)? Ale powód może być też inny: ludzie szukają chwilowej ucieczki od realnych problemów i poszukują szybkiego panaceum na wewnętrzne zranienia. Być może pisarzowi po prostu się udało, miał najzwyczajniej w świecie szczęście, które trafia się jednej osobie na milion (lub jak pewnie sam by wolał ,,cały wszechświat sprzyjał potajemnie" jego "pragnieniu"). A może wokół niego urosła swego rodzaju legenda mająca swe źródła w iście hollywoodzkiej biografii? Historia zna przecież niejeden przykład kiczu, który osiągnął sukces, nic nowego. A historia podobno lubi zataczać koła. Przy Coelho warto jednak pamiętać, że "nie wszystko złoto, co się świeci z góry". 

 
-----------


Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze