Co o by się stało, gdyby zamiast piłkarzy, na murawę wyszły ich klony z kosmosu? I jeszcze jedno: co o Twoim życiu mówi pozycja na boisku?

lipca 12, 2014




Co mówią o osobowości człowieka pozycje, jakie zajmuje na boisku? To nic, że być może nie grasz w piłkę nożną, daj mi chwilę na wyjaśnienia, a zmienisz zdanie :) Jest też druga kwestia: co by się stało, gdyby zamiast piłkarzy na boisko wyszły ich... klony? Nie, to nie kolejne s-f lub prowokacyjny koszmar, ale mające swoje podstawy pytanie. Enigmatycznie to brzmi? Tylko Ci się wydaje :)



 █ W zalewie klonów bez szans na człowieczeństwo?



Są na świecie pewne oczywistości. Nad tym, dlaczego świeci Słońce nie zastanawiamy się na co dzień (chyba, że ktoś nas o to spyta, albo znajdziemy takie pytanie na jakimś egzaminie). Oczywistości jest więcej, żyjemy nimi, bo gdyby każdy z nas rozpamiętywał wszystko, ale absolutnie wszystko, to... kaftan i zawiązane rękawy. Tak, po prostu byśmy oszaleli z natłoku, wiedzy to wiedzy, ale chyba przede wszystkim nadmiaru pytań zadawanych sobie na każdym kroku (a co za tym idzie: i problemów, bo pytanie, na które nie znasz odpowiedzi i od razu nie sprawdzisz jej, pozostaje w głowie na bardzo długo). Ale zastanowienie się nad niektórymi oczywistościami jest fajne!

Z boiska schodzi nagle Cristiano Ronaldo, Neymar i np. Messi. Dalej oglądasz pojedynki drużyn podczas Mistrzostw Świata? No fakt, Brazylia grała ostatnio bez swojego "gwiazdora", ale co by było, gdyby pozostałych sław zabrakło? A wraz z nimi rzecz jasna ich umiejętności, bo przecież rozgłos zyskuje się zazwyczaj za coś (a piłkarz rokuje w zamian za posiadany talent). 

I co dalej? Dajmy na to, zawodników zastępują klony. Ale takie meega wypasione, super silne, super doskonałe. Prawie jak herosi. Może i ultra wystarczalni, ale przy okazji i... nieludzcy? Bo w człowieku jest to fascynujące, że zaskakuje: albo potknięciem, albo sukcesem - wywołaniem emocji. Za sprawą klonów gwiazdy odchodzą w cień, ktoś zatrudnia się jako model, ktoś jeszcze inny zarabia sprzedają autobiografię sięgającą pamięcią dawnych lat pełnych świetności. Na boisku widzimy doskonałe klony. Tak doskonałe, że chyba nudne w swej doskonałości. 

(Brak Neymara ostatnio widzieliśmy. Bo to jest tak, jak Hemingway powiedział, człowieka można zniszczyć ale nie pokonać. Kontuzja odsunęła dobrego piłkarza, ale nie pokonała go. Tego ducha czuje się. I tak jest z każdym piłkarzem. Z Legendą też. Bo gdy tylko chcesz, możesz powiedzieć: Tak, ja też jestem Legendą). 

Ale skąd u mnie taka wizja prawie jak z science fiction (opcjonalnie: z koszmaru)? Na początku tegorocznych Mistrzostw Świata w piłce nożnej na dużym ekranie, w "paśmie przed" filmem, obejrzałem pewną reklamę. Ale tak świetną, że aż sobie zapisałem jej nazwę. Chodzi o Nike Football i kampanię #PodejmijRyzyko. Film trwający 5 minut pokazuje właśnie opisaną wyżej sytuację.



Ciekawie, epicko, kolorowo, z poczuciem humoru. Ale i refleksją w tle. Co prawda na samym początku pojawił się symbol marki, ale oglądając setki reklam dziennie nie zwracamy uwagi na to, kogo materiał promuje. Pierwsza myśl po zobaczeniu The Last Game to taka: pewnie reklama Mistrzostw Świata. Kolejna propozycja od osoby siedzącej nieopodal i wypowiedziana głośno: wow, jeśli to taki film ma powstać, bo super będzie. Rzeczywiście, całość wygląda jak trailer. To chyba jedna z tych reklam, które przyjemnie się ogląda (i chce), bo niosą w sobie konkretne przesłanie. Naprawdę. Wiem, że to kampania marki sportowej, ale całość wygląda jak spot społeczny. No i puenta, która sama się ciśnie na usta: jesteśmy ludźmi, czasem niedoskonałymi, ale jednak ludźmi. Zawodzimy, uszczęśliwiamy, krótko mówiąc: dostarczamy emocji. Football dostarcza emocji. Nieważne, czy grasz, czy też tylko oglądasz.

No właśnie: kiedy grasz.


█ Rozegraj to jeszcze raz, ale sam


Argentyna, czy Niemcy? Ja w tych Mistrzostwach popieram (tylko chyba z sobie samemu znanych powodów) Amerykę Południową. Uwielbiam ten klimat, tę atmosferę. Marzę o tym, by kiedyś odwiedzić Peru, Brazylię, Argentynę, Chile. Tak samo jak marzę o jakimś kraju Afryki, o Anglii i Hiszpanii. Ale arcyfanem oglądania meczów nie jestem, za to moja najwcześniejsza świadoma pamięć przywołuje mi obraz gry przed blokiem (ku zmartwieniu sąsiadek i panującej wówczas zbiorowej histerii). Zawsze lubiłem grać w piłkę nożną, nawet zanim zachciałem uprawiać bieganie jako formę sportu idealną dla siebie. Grając, szedłem na swoją ulubioną pozycję, nie chciałem jej zmieniać. Myślę, że to, gdzie stajemy na boisku, dużo o nas mówi. Nawet bardzo. Piłka nożna dużo mówi o naszym charakterze. Pozycje też. I to w kontekście osobowości i posiadanego charakteru. Nie wierzysz? Sprawdź. Nawet jeśli nie grasz i pozornie ta charakterystyka Ciebie nie dotyczy, może w ulubionych drużynach kibicujesz zawsze tym piłkarzom, który bronią, albo służą pomocą swoim kolegom? No właśnie, może cechy danego piłkarza, będącego napastnikiem, podziwiasz, bo sam lubisz walczyć o swoje?

Zatem: czy i w życiu jesteś tym, kim na boisku?

Rozgrywający - ma moc pomóc lub zaszkodzić. Szybko podejmuje kolejny krok, mając w głowie 2 kolejne w przód, jeden w tył i kilka ewentualności pójścia na prawo lub skręcenia w lewo. Często pomoże Ci zaplanować jeden z tych momentów, gdy stoisz na życiowym rozdrożu. Jeśli jest dobrą osobą, pomoże Ci. Jeśli brak mu pozytywnych cech, zmanipuluje Tobą. Musisz na niego uważać. Ale fascynująca jest ta nutka niepokoju. Jeśli jesteś rozgrywającym i wpływasz na czyjeś życie, uważaj, abyś nie chciał "przeżyć" czyjegoś życia za kogoś. Tak łatwo nam rządzić, wydawać rozkazy, kierować kimś wedle własnego widzimisię. Nie, nie specjalnie. Często chcąc dobrze, kierując się miłością, zapominamy o wolnej woli ludzi obok nas. Szlachetna i niebezpieczna to rola. Rozgrywający jest sprytny, mądry i przewidujący. I może dzięki temu naprawiać świat, albo kierować go ku upadkowi.




Pomocnik - albo działa w defensywie, albo w ofensywie. Czasem też rozdziela swoje role po równo, zależnie od okoliczności idąc w przód bądź cofając się. Jest przygotowany, czujny i pilny. Wie jak zrobić, by ostatecznie wyszło dobrze. Ma prawo się pomylić, zbłądzić. Możesz na niego liczyć, ale musisz wiedzieć, że i on liczy na Ciebie. Nie oczekuje od Ciebie pomocy w zamian za ofiarowanie porady Tobie. Nie oczekuje, ale potrzebuje takiego samego wsparcia, jakie ofiarował Tobie. Przekazuje piłkę dalej, zaczyna, ale musi mu ktoś także pomóc zadziałać w którąś ze stron. Wie, żeby zaatakować albo wycofać się. On Ci pomoże, ale liczy, że i Ty mu podasz dłoń. Nie powie Ci tego, będzie robił dobrą minę do złej gry (może dlatego, że jest nieśmiały?), ale musisz o nim pamiętać. Jeśli jesteś w życiu pomocnikiem, nie odtrącaj pomocy. Wszyscy umiemy pomagać, mamy to wrodzone (choćbyśmy nawet byli strasznie niedowartościowani i na dodatek odznaczali się pesymizmem) i czy tego chcemy, czy nie. Ale nie jesteśmy samowystarczalni. Potrzebujemy pomocy. Nie wstydźmy się o nią prosić. I nie odtrącajmy jej. Tylko heros zna swoje ograniczenia. Człowiek próżny często nadmuchuje swoje ego i nie chce znać słabości. Ale on bohaterem nie jest, co najwyżej imitacją twardziela. Prawdziwy pomocnik to twardziel, podejmuje mocne decyzje, jest często rozgrywającym. Na jego barkach spoczywa odpowiedzialność,a jego wybór ma czasem decydujący wpływ na kształt rozgrywki. Możesz mu jednak pomóc trochę tego napięcia rozładować, pomagając.


Bramkarz - ktoś silny, kto lubi być odpowiedzialny za ważne sprawy, za innych ludzi. Możesz ukryć się w jego cieniu, bo wiesz, że główna odpowiedzialność spoczywa na nim. Jeśli jesteś w życiu bramkarzem, jesteś silny, lubisz presję, lubisz "mieć na głowie". Dajesz ludziom wokół Ciebie pewność i poczucie bezpieczeństwa, bo wiedzą, że ich odpowiedzialność mogą przelać na kogoś innego. Nie wszyscy lubią rządzić, są tacy, którym odpowiada bycie pionkiem, a nie rozgrywającym. Chcą mieć wolne "wnętrze", nienapięte, swobodne, bo wiedzą, że ktoś stoi nad nimi. W życiu to się pewnie i sprawdza. Bramkarz to tytan - albo go pokochają miliony, albo znienawidzą miliardy (znacznie łatwiej chyba ludziom w ocenach obcych ludzi pogardzać, niż wielbić). Ma siłę, ma mocną psychikę, ma pewność siebie rozgrzaną do czerwoności: gdy mu się nie uda to wie, że zrobił wszystko, co było w jego mocy. Jeśli w życiu jesteś bramkarzem, to masz mój szacun. Niewielu ma tę siłę, by podźwignąć zbiorową odpowiedzialność. Lubimy zarządzać, ale nieoficjalnie, nie tak, aby to ostateczne: "tak" lub "pass" należało do nas.

 Napastnik - typ ekstrawertyczny. Czasem szybciej działa, niż myśli i to przynosi mu sukces. Ktoś spontaniczny, kto na każdą okazję ma słowo, gest, odpowiedź. I który każdą okazję potrafi wykorzystać. To ktoś, kto ma decydujący wpływ na to, kim jesteś, jaki jesteś i gdzie jesteś. I do końca nie zdajesz sobie z tego sprawy, że ma na Ciebie tak silny wpływ, choć jego gesty widzisz. Czasem on sam nie domyśla się, jak wiele mu zawdzięczasz. Fascynuje wszystkim wokoło. Jeśli jesteś w życiu napastnikiem, to znasz swoją wartość. Wiesz, ile znaczysz i ile możesz zdziałać. Czujesz misję, czujesz chęć zmieniania mentalności, istnień, świata. Już taki z Ciebie romantyk. Mało na świecie mamy napastników, ale to oni popychają obraz tego, co wokoło, do przodu. Mało, bo ludzie z zasady boją się odpowiedzialności, popełnienia błędu, wychylenia się za bardzo (żeby przypadkiem nie skrytykowano ich). Jeśli sam nie jesteś napastnikiem, ale jakiegoś znasz, to dbaj o niego. Kto wie, może kiedyś jego ekstrawertyzm i chęć do ryzyka zaowocuje wynalezieniem leku na nieuleczalne choroby?







Obrońca boczny - trzyma Cię w ryzach. Nie pozwoli za bardzo popłynąć z pychą, gdy osiągniesz sukces. Ale i w drugą stronę: gdy sięgniesz dna, gdy masz ciężki dzień za sobą, gdy po prostu już zwątpiłeś w swoje siły po tym, jak szef ochrzanił Cię przy koleżankach i kolegach, penitent w urzędzie zwyzywał, a Ty zalałeś ważne dokumenty kawą, bo pogoda nie taka jak trzeba, a organizm domagał się kofeiny. Gdy wszystko się wali na głowę, obrońca staje u Twego boku i stopniowo naprostowuje całą sytuację w Twojej głowie. Jest cierpliwy, życzliwy i ma charyzmę. I wie, że Twój problem tkwi w Twojej głowie (i większość porażek ogranicza się jedynie do negatywnego nastawienia, a pomocą będzie zmiana mentalności). Bądź obrońcą bocznym! Każdy piłkarz podczas gry nim może być, bo przecież zawodnicy nie stoją w jednym miejscu i nie czekają na swoje role. Oni biegają i robią wszystko, aby gol nie padł w ich bramkę. Jesteś obrońcą bocznym każdego dnia. Ale bądź jeszcze lepszym. Ja się cały czas uczę. Pouczymy się wspólnie? To siłacz, niekoniecznie ktoś, kto lubi afiszować się tym, kim jest i co robi. Ale lubi czasem się pokazać. Niekoniecznie z pychy, ale dla dowartościowania siebie, chęci pokazania się innym. Stoi na straży, czuwa. Możesz na nim polegać. Jest takim Sancho Pansą w cieniu Obłędnego Rycerza, albo też Bankiem, który doradza Makbetowi, jest obok niego, wspiera, choć sukcesy i tak pójdą na konto przyszłego władcy Kawdoru.


Wymiatacz - obrońca najbliżej bramki. To on jest tym, który czuwa, stara się pomóc w najskrajniejszej sytuacji. Idziesz do niego, gdy wszyscy już zawiedli, powiesili na Tobie przysłowiowe psy, zwątpili. Ma w zanadrzu dobre słowo, zaufanie, potrafi osądzić sytuację. I nie wyjdziesz od niego bez pocieszenia i dobrej porady. Jeśli jesteś wymiataczem - słuchaj, jesteś dobrym człowiekiem, wartościowym. Gdy się nie uda, do niego są pretensje spore. Gdy się jednak powiedzie, wiedz, że to dzięki niemu. Taki trochę anioł, trochę stróż. Jest, choć rzadko pamiętasz jego zdecydowane interwencje, z meczu o wiele bardziej utkwi Ci w pamięci fajna akcja, popis umiejętności którejś z gwiazd (obecnych lub wschodzących). Ale wiedzieć, że ktoś mimo wszystko czuwa - bezcenne! To rola dla tych, którzy lubią odpowiedzialność, wierzą w siebie, znają swoją siłę. Niekoniecznie chcą być w centrum, często usuwają się w kąt. Ale czerpią satysfakcję z tego, że mogli pomóc, że mogli udźwignąć odpowiedzialność. Sprawiają wrażenie siłaczy, prawdziwych herosów, często jednak kryją w sobie brak zdecydowania, pewności (dlatego usuwają się na sam koniec, choć robią tyle dobra. A może to skromność? Albo też świadomy wybór wynikający z dowartościowania - taka pewność i siła, że aż nie na pokaz?)

Obrońca środkowy - ma cechy obu powyższych. Lubi pomagać, czerpie z tego siłę. Chce jednak to pokazać. Nie dlatego, aby się pochwalić, zrobić show, chwilowy teatrzyk, by poruszyć publikę i na siebie zrzucić laur zwycięstwa. Są tacy, to ci ludzie, którzy nie rozumieją, że tworzą wspólną drużynę i są jej częścią, a nie osobnym bytem. Ten kij ma dwa końce: albo ludzie reprezentanta tej pozycji przyjmą jako chwalipiętę, albo zafascynowani jego zdolnościami sami będą chcieli pójść w jego ślady. To taki trochę lider, charyzmatyczny lider, którego pełno, który "na klatę" przyjmuje wiele ciężarów i konfrontacji, ale jego odwaga i samozaparcie dodadzą wiary w siebie innym - niedowartościowanym. Obrońca środkowy to taki konferansjer, albo doprecyzowując to: lider koncertu, pokazu, programu. On tu jest, widzimy go, oceniamy (pozytywnie lub nie), ale to popycha. Kwestią sporną może być, czy to on rozkręca to wszystko, czy też zwraca na siebie uwagę. Prawdą jednak jest, że wszystkie te pozycje się czasem wymieniają, pokrywają, ale przede wszystkim uzupełniają i tworzą jeden wspólny organizm. Jeśli lubisz pokazać się innym, robić coś otwarcie i publicznie (nie mylić z: ,,pod publikę"), to masz cechy obrońcy środkowego. Zarażasz dobrem, odbijasz promienie pomocy. I dajesz przykład, nie wstydząc się tego. Idąc do obrońcy środkowego po pomoc, wiesz, że nagłośni Twoją sprawę i zaangażuje się w nią. Dlaczego? Bo taki już po prostu jest i koniec!


To tylko model. A jak to z modelami bywa: są zmienne, chłonne, czasem dziurawe, często się pokrywają, być może nawet wypierają z siebie przypisane do nich cechy. Role na boisku są zależne od sytuacji, stanie na jednej pozycji nie wyklucza tego, że piłkarz zmieni swoją pierwotną rolę. To dobrze. Musimy w życiu przecież być elastyczni i potrafić dopasować się do różnych okoliczności. A modele są zmienne. Nawet mój introwertyzm czasem jest ekstrawertyczny i odwrotnie. Ważne, abyś umiał spojrzeć na to, co Twoja pozycja na boisku mówi o Tobie. Nie wiem, czy jakoś Ci się to w życiu przyda (może tylko coś podpowie o sobie?), ale dostarczy rozrywki. Nawet jeśli nie grasz w piłkę nożną, to pewnie masz ulubionych piłkarzy, których kochasz za to, jacy są, jak grają. A poruszają się po murawie tak, jak przypisana im podczas meczu rola nakazuje (ostatecznie masz pewnie znajomych i przyjaciół, którzy grają, mają swoich faworytów na boisku, albo wypierają się sympatii do footballu, a i tak kogoś Ci przypominają...hmmm... tylko kogo?:))



~ Przypominam o trwającej na blogu akcji mającej na celu stworzenie rankingu kulturalnego wakacji 2014 (o w tym miejscu). Jest nas póki co baaardzo mało. Pomożecie? Zrobimy coś fajnego? Postanowiłem wydłużyć termin nadsyłania zgłoszeń. Rozliczam akcję zatem dopiero 21. lipca








-----------



Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net

Może zainteresuje Cię jeszcze...

1 komentarze