Jaki jest Twój świat? Jej to ten mini - niewielki, ale bardzo emocjonalny. Indila i "Mini World"

lipca 29, 2014



Najpopularniejsza piosenkarka? Indila. Możesz nie kojarzyć jej nazwiska, tę piosenkę słyszałeś na pewno wiele razy (i to tylko dziś). Na punkcie Derniere Danse zwariował świat, ja przesłuchałem całą płytę. I opisałem przy okazji. Nie zabrakło też refleksji o prywatnym - mini -  świecie Indili, ale też o ścieżce każdego z nas



█ Siła swojego świata

Choć wszyscy na pierwszy rzut oka jesteśmy tacy sami i nie wyróżniamy się jakoś szczególnie w tłumie, każdy z nas jest indywidualnością. Mamy swoje przekonanie, w sobie konkretne wychowanie, na plecach bagaż doświadczeń. Nawet nie czytaliśmy wszyscy tych samych książek. Mamy też swoje własne światy. Jakie? Takie ,,mini", trochę hermetyczne, trochę spersonalizowane. Wyobraź sobie, że masz za sobą ciężki dzień, koledzy nawalili i kolejny raz (a może po raz pierwszy, co chyba jest boleśniejsze, bo to nowe doświadczenie), a Ty jesteś w kuchni, jest wieczór, celowo nie zapalasz światła, by zostać w ciszy i samotności. Przez okno wpada chłodne, lipcowe powietrze, które jednak nie wywołuje zimna, a delikatnie orzeźwia. Masz przed sobą kubek aromatycznej kawy. Możesz ją wypić o tak późnej porze, bo pewnie z powodu problemów i tak nie zaśniesz (kofeina zatem nie zaszkodzi w tym przypadku, a może nawet lekko odpręży). Jesteś tylko Ty i Twój świat.

█ Indili życie w rozmiarze mini

Świat oszalał na punkcie jednej piosenki. Serio. Gdzie nie przystawić uszu, tam Indila. Pierwszy teledysk okazał się hitem w sieci. Powstał w krótkim odstępie czasu kolejny i... też jest niczego sobie. Zazwyczaj przy trzecim klipie emocje pryskają jak bańka mydlana, bo balon oczekiwań pęka. A tu... kolejna niespodzianka i trzeci film z piosenką także udany. Wszystkie trzy teledyski powstały w bardzo szybkim czasie (zazwyczaj wokalista wypuszcza krążek, a w przerwie nad nowym materiałem, cyklicznie wypuszcza co jakiś czas nowy filmik, by o sobie przypomnieć i jeszcze coś sprzedać). Znając płytę wokalistki nawet domyślam się, która piosenka pretenduje do czwartego miejsca. Bo nie mam wątpliwości, że niedługo (nawet bardzo) zobaczymy kolejny klip.


No dobrze, ale wszystko zaczęło się od Derniere Danse. Ludzie się zachwycili, ale przecież sam teledysk nie był szokujący lub komiczny (tak jak Gangnam Style, który był chyba jakąś pomyłką, a nie piosenką, której należą się się pochwały; rozumiejąc rzecz jasna ,,przesłanie", którym miało być wyśmianie bogaczy, ale nie kupując tej ,,puenty" w ciemno). Piosenka przyzwoita, w warstwie dźwiękowej trochę eksperymentująca z instrumentami i brzmieniami, stojąca na granicy gatunku, ale jednak u podstawy mająca tradycyjną, konserwatywnie bliską gatunkowi, ,,piosenkę francuską", której ambasadorką była m.in. Edith Piaf (choć Indila akurat dosyć swobodnie sobie korzysta z tych nawiązań, tworząc coś nowego - bardzo spersonalizowanego). Do tego talent. No i jeszcze tekst, który jest "o czymś" (zresztą cała nowa płyta zawiera utwory, które niosą ze sobą konkretne przesłanie: jedne utwory mówią o nieodnajdowaniu się w świecie, inne proszą o pomoc, a są też takie, które tworzą odrębny świat, trochę hermetyczny, trochę zamknięty na obcych, a należący tylko do autora słów; wbrew pozorom płyta ta nie jest pesymistyczna w swym wydźwięku, może po prostu... szczera?). Taka kombinacja musiała się udać.

Och, moja słodka udręko.
Walka nie ma sensu, a ty znów zaczynasz.
Jestem tylko kimś bez znaczenia.
Bez niego jestem nieco niespokojna.
Błąkam się samotnie w metrze.
Ostatni taniec.
Żeby zapomnieć o moim wielkim cierpieniu.
Chcę stąd uciec, wszystko zaczęło się od nowa.
Och, moja słodka udręko.
(Derniere Danse; wszystkie tłumaczenia piosenek za:  w w w.t e k s t o w o.p l)

Znając obecnie najgłośniejszy utwór piosenkarki, jakiś czas temu postanowiłem odpalić sobie cały krążek. Potrzebna była mi muzyka, która mogłaby lecieć w tle wykonywanych czynności domowych. Z ciekawości wszedłem na Youtube i wpisałem: ,,Indila full album". Wysłuchałem i olśniło mnie. Trudno mi pokochać jakąś płytę po jednym jej wysłuchaniu. Zazwyczaj mam z tym problem, nawet ostatni krążek Luxtorpedy musiał mi "wygrać się", zanim w pełni przekonałem się do materiału (choć długo przed premierą już wiele z tych utworów znałem z kanału zespołu na YT). A z Indilą było inaczej. Najpierw spodobało mi się brzmienie, różnorodność "mini świata" wokalistki, potem przeczytałem o czym śpiewa. I na chwilę mnie wryło: czy naprawdę jeszcze można dobrze śpiewać, skomponować wartościową płytę i do tego stworzyć do niej teksty, które są "o czymś", a nie "przy okazji"? Szybko zdobyłem Mini World, aby nacieszyć płytą uszy. I aby ta muzyka mogła mi towarzyszyć każdego dnia. I dobrze to robi już od ponad miesiąca.




█ Druga strona dźwięku

Te piosenki nabierają innego znaczenia, gdy sprawdzi się ich znaczenie. Muzyka wskazuje na dynamiczne brzmienie, trochę elektroniczne, czasem taneczne, regularne, z ukrytym pod podszewką rytmem. Tak jak w piosence Tourner Dans Le Vide. Energetyczne instrumenty, zachęcające do tańca (lub ćwiczeń siłowych) podłoże muzyczne. Co tu ukrywać, bardzo pogodne, optymistyczne granie, nawet takie wakacyjne. A tekst o czym? Raczej o kim. Utwór jest bowiem balladą o synu robotnika, który ciężko pracuje, jest osądzany i odrzucany, a kobieta wyrażająca swoje uczucia, rozpacza po utracie ukochanego. Nawet utworowi Love story bliżej jest do tragicznego zakończenia filmu o tym tytule, niż szczęśliwej przygodzie miłosnej dwojga zakochanych:

zmartwiona dusza
on żyje ale ledwo mówi
czeka przed zdjęciem z przeszłości
nie, on nie jest szalony
wierzy, że to wszystko
widzi ją niemal wszędzie
stojąc czeka na nią
róża w ręku
prócz niej nie czeka na nic
nic wokół nie ma sensu
i powietrze jest ciężkie
nieobecny wzrok
jest sam i mówi o niej często
nie, nie jest szalony
(Love Story)

Krążek dla pesymistów i optymistów. Posiadaczom dobrego humoru wystarczy włączenie płyty i słuchanie energetycznych, ciepłych dźwięków połączonych z talentem wokalistki. Zdołowanym do pełni oczyszczenia z emocji wystarczy zbiór przetłumaczonych z francuskiego (pod warunkiem, że się nie zna tego języka) tekstów, które zmienią całkowicie klimat. Ta płyta bowiem taka jest: smutna i pogodna, na zewnątrz pełna radości, w środku tli się płomień nostalgii. Muzyka francuska często kojarzy się bowiem z nostalgią, smutkiem, balladą, ekshibicjonizmem emocjonalnym.



█ A może jednak na odwrót?

Działa to jednak w obie strony. Gdy na płycie spotykamy trochę bardziej kontemplacyjne dźwięki, okazuje się, że Indila śpiewa... coś pogodnego. Tak jak w Comme un batteau:

Mama mówiła, że mimo trudnych momentów
trzeba wciąż się uśmiechać,
Uśmiechać do życia
I że zawsze są dobre momenty
które trzeba chwytać póki się oddycha.
Więc szarpie się, (jest się niespokojnym)
Zmierza naprzód pod wiatr
Modląc się z całych naszych sił
Pokaleczonych przez czas.

Trochę tak jak statek
Podążam naprzód po tafli morza,
Żegluję poprzez fale.
Trochę tak jak statek
Podążam naprzód i jestem dumna
Z tego co dźwigam na plecach. 
(Comme un batteau)
Czyż to nie pełen optymizmu przekaz? Podobny usłyszymy także w Run Run. To jest po prostu apoteoza (w rozsądnych graniach) życia. I muzycznie i lirycznie. Pamiętam, że podczas pierwszego odsłuchania właśnie ta piosenka jakoś mi się szczególnie wyróżniła na tle krążka, a to ze względu na stylizację na utwór orientalny, jakby z kina Bollywood. Nie jest to jedyny cytat muzyczny. Ego zaczyna się jak piosenka  Michaela Jacksona - od klaskania. To nawiązanie też mi się skojarzyło, nie wiem, czy było ono celowe, nie wiem, czy Indila zrobiła to świadomie. Nie udało się uniknąć skojarzeń. Choć też z lekkim pesymizmem w powietrzu. Francuskojęzyczna wokalistka swobodnie miesza style, robi uniki, pogodnie śpiewa o smutku, nostalgicznie o szczęściu. Godny uwagi jest też utwór wieńczący płytę (moim zdaniem to właśnie kandydat na kolejny teledysk), od którego bierze swój tytuł: Mini World. Na przekór wszystkim podążanie ścieżkami własnego mini świata - hermetycznego, spersonalizowanego, tak bezpiecznego. Nieprzypadkowe zapewne jest zakończenie, podsumowanie poprzednich 9 piosenek takim mocnym zwróceniem uwagi na własną indywidualność. Każdy z nas przecież ma swój własny świat, w którym zamyka smutki, radości, zwątpienia, ale i rodzące się o świcie nadzieje. Indila tym krążkiem - krótkim, bo ponad 40-minutowym, zawierającym dziesięć utworów - jak w pudełku zamknęła swoją osobowość. Na ogólny blichtr, świetność, życie na pokaz, kreowanie się na osobowości bezproblemowe w świecie muzycznym, ta skromnie ubrana dziewczyna, spoglądająca zamkniętymi oczami w dół, podpierająca na okładce płyty twarz dłońmi, wychodzi i śpiewa o tym, że jest słaba, czasem cierpi, coś ją boli, nie zawsze jest uśmiechnięta, ale życie to nie tylko cierpienie, ale jest w nim miejsce na nadzieję, na radość, na uśmiech, na wspomnienia. Indila i jej Mini World jest chyba odtrutką na komercję i płytkość. Jest lekarstwem z różnymi odcieniami życia. Wbrew pozorom krążek nie przyprawi o pesymistyczne zapatrywanie się na życie. Antyczna tragedia oczyszczała. Ten krążek też ma taką moc.

POLUB FANPAGE - BĄDŹ NA BIEŻĄCO:




-----------


zdjęcia są własnością autora bloga

Może zainteresuje Cię jeszcze...

1 komentarze