Życie z lwem. Poradnik motywacyjny

listopada 18, 2014



Były premier płakał, gdy oglądał. Ci, którzy wychowali się (lub wychowywali dzieci) w latach dziewięćdziesiątych, dobrze znają tę opowieść. Bo to jest historia już osławiona. I wartościowa, gdyby taka nie była, zginęłaby już dawno w natłoku kiczu i tandety. W Królu Lwie, który dziś kończy 20 lat, wyszukałem kilka motywacyjnych porad i uniwersalne wartości, w sam raz do wypróbowania





Podobnie jak jeden z poprzednich wpisów dotyczących motywacji i autoterapii, postanowiłem ten dzisiejszy podzielić na dwie części.
Ta pierwsza, w okrągłą rocznicę polskiej kinowej premiery Króla Lwa, ukazuje się właśnie w tych okolicznościach. Dotyczy tylko pierwszej części filmu. Nazwałem  ją Życie z lwem. To taki uniwersalny zbiór zasad ułatwiających codzienność. W myśl zasady: od ogółu do szczegółu, dostaniesz tu podstawy.
Kolejna część wkrótce. Dlaczego tak robię? Żeby nie zamęczać Twojego wzroku, wyszło tego sporo, i choć druga część jest krótsza, połączenie obu jest męczące dla wzroku z powodu objętości. Drugi wpis będzie bardziej szczegółowy, dotknie kilku ważnych problemów, pokaże przykłady z życia, będzie ukonkretniony. Oczywiście tylko zarysuje problemy, ale też i coś doradzi, wierzę, że też ci pomoże. Będzie nazywał się Obudź w sobie zew. Będzie też, żeby jakoś logicznie to potraktować, dotyczyć drugiej części filmu, czyli Czasu Simby.
Pierwszy wpis - ogólny, drugi już szczegółowy




[cz.1] Kurs Podstawowy poradnika - Życie z lwem


Choć tak wyglądają, rzeczy czasem są zupełnie inne. Kluczowa dla pierwszej części filmowej trylogii o Simbie jest ta scena, gdy Mufasa umiera, a mały lew obwinia się za śmierć ojca. Zawsze zjawi się ktoś, kto namiesza w naszym życiu, niekoniecznie pozytywnie. To kwestia czasu. Albo chce nam dobrze poradzić, choć nie potrafi, albo jeszcze bardziej dobić. Simba uległ słowom Skazy. I choć prawda i tak wyszła na jaw, niemało łez, bólu, cierpienia, ale i czasu, musiało upłynąć. 

A jak to się ma do życia? Często jest tak, że ograniczamy się do pierwszego wrażenia, ten mężczyzna w bluzie i szaliku piłkarskim, który ma kamienną twarz, okazuje się wychodzić ze stereotypu nieokrzesanego kibola i na kolejnym przystanku z uśmiechem ustępuje miejsce staruszce. Ta kobieta, która chyba nigdy się nie uśmiecha, bo na taką wygląda, od lat walczy z depresją, a to dlatego, że fragment jej twarzy jest lekko, ale jednak, sparaliżowany. 

Lubimy oceniać, szufladkować, bo ułatwia nam to orientację w terenie, podsuwa osoby do rozmowy, pozwala innych uniknąć. Pewnie nie do końca starczyłoby nam życia, by każdą sprawę poznać do głębi, każdy trop zbadać, o wiele spytać. Ale próbujmy, starajmy się dojrzeć sprawy i rzeczy takimi, jakie są w rzeczywistości, wybierając prawdę, a nie chwilową iluzję. Pamiętasz, kto często w kryminałach  okazywał się mordercą/najczarniejszym bohaterem? Ten fajtłapa lub miła staruszka, oboje nie skrzywdziliby muchy. Z pozoru.



Masz bliskich i przyjaciół, nawet gdy ich z tobą nie ma. Po ciężkim dniu masz ochotę po prostu pójść spać, aby już nie myśleć (ewentualnie założyć słuchawki na uszy i leżeć w samotności lub pójść pobiegać). Nie układa się nic, znajomi nawalili, szef wnerwia, ludzie wokoło irytują, każdy czegoś chce, a doba ma tylko dwadzieścia godzin z hakiem. I nagle przyjaciel wpada pogadać, albo wchodzi do domu, a tam od razu niewidzialna osłona od trosk. Nie zawsze, wiem. Tylko że życie to nie bajka. Rodzina i przyjaciele pocieszą, ale, co chyba najważniejsze, dadzą motywacyjnego kopa, zganią, podpowiedzą, trzeźwo spojrzą na sprawę, nie chcąc mydlić oczu. Nawet jeśli zarzucą cię obowiązkami i dodatkową pracą, to wiedz, że nie robią tego, by cię zdołować, ale pomóc. Jak wiele z tych spraw, na które się oburzałem, wyszło mi na dobre. Najbardziej pomógł mi ten kumpel, który po przeczytaniu mojej dłuższej formy prozatorskiej, pochwalił pomysł, ale rzeczowo do wykonania się przyczepił. Pomógł mi bardzo, a wiem, że biorąc te uwagi do serca, nie zmarnuję czasu na tworzenie wydmuszki, będę starał się się tworzyć zwarty w środku kamień. Nie każda porada jest ok, tyle że każdy z nas ma swój rozum. Warto go użyć. Bo mając bliskich, masz oparcie i pomoc. Masz do kogo się odezwać, dostać radę. Masz poczucie ,,posiadania" - nie uprzedmiotowienia, ale posiadania ,,tuż obok" tej drugiej osoby. Nawet gdy jej nie ma fizycznie już na świecie, nawet gdy jest setki kilometrów od nas, to jest gdzieś, to jej obecność jest krzepiąca. I są też wspomnienia. Jestem zdania, że warto żyć dla wspomnień i dla kontaktów z innymi ludźmi. Gdzieś widziałem grafikę z napisem, że nawet gdy rodzina przeminie, są przyjaciele. I jest to logiczne, już z tego powodu, że kumple są wiekowo do nas podobni, razem się zestarzejemy. Simba miał Timona i Pumbę. Ty też znajdź swoje grono szaleńców, którzy rozbudzą twoje wewnętrzne, pozytywne zakręcenie.



Pamiętaj, kim jesteś. Bez znajomości swoich korzeni, bez poznania siebie, ciężko będzie ci zmieniać świat. Gdy wewnątrz ciebie panuje chaos, a budowa twojego wnętrza jest w gruzach, nie możesz ruszyć z miejsca. A nawet, gdy pójdziesz taki nieuporządkowany w świat, nie zawojujesz go. Simba pod wpływem tragedii z dzieciństwa, zapomniał, że jest następcą tronu. Zapomniał o sobie, o swojej wartości, żył raczej z dnia na dzień. Najpierw musisz poznać siebie, by poznać w pełni innych ludzi, poznać zasady rządzące światem. Nie poznasz wszystkich, nie zrozumiesz każdego. Ale to ci pomoże. Gdy wiesz, że masz wartość, że coś znaczysz, jakie masz umiejętności, co ci nie wychodzi, a nad czym warto popracować, szybko poznasz siebie. Nieważne, czy jesteś wyznawcą tej, czy innej religii, czy uznajesz siebie za dobre dzieło Boga, czy doskonały utwór w myśl humanizmu. Coś znaczysz. I choć to poznanie siebie wymaga czasu, to jeśli nie zaczniesz, nie doprowadzisz tego dzieła do końca. Warto się nie wahać, tylko działać.



Od przeszłości można uciekać ale można też wyciągnąć z niej wnioski. To, co już było, nie należy do najłatwiejszych. Trudne przeżycia, bolesne rozstania. Nie każdy z nas jest ideałem, a ci, którzy stoją nieopodal i mają na nas znaczny wpływ, też nie są zawsze idealni. Są ludzie, są miejsca i są wydarzenia, o których wolelibyśmy zapomnieć. Tylko że tak się nie da, co najwyżej można próbować. Więcej o tym pisałem w tym tekście. Jeśli tylko masz masz chwilę czasu lub chcesz dostać motywacyjnego kopa, zapraszam do lektury. Simba uciekał od tego epizodu, który wmówił mu Skaza. Ale gdy zrozumiał, że tak dłużej nie można, dostał nagłego przypływu sił. Nie jakiegoś pstryknięcia palcami, musiał pokonać swoje bariery, opory. Te trudny go umocniły i ukształtowały. Bo cierpienie jest dobrym rzeźbiarzem charakteru. A potem? A potem wszystko się ułożyło, i to niespodziewanie.

Istnieje coś takiego, jak Krąg Życia. Motyw przewodni filmu, narodziny, życie, przemijanie kolejnych pokoleń. I potem krąg powtarzalności losu, gdzie przyjście i odejście z tego świata oznacza odwieczny pęd, tempo egzystencji. Tajemniczy termin, ale tak pierwotny zarazem, bo miejsca się zmieniają i żyjące w nich istoty, ale świat i jego odwieczne prawa stoją w miejscu. A jak to się ma do motywacji?  Możesz być daleko, ale zawsze masz swoje korzenie, miejsce w tym ogromnym Wszechświecie. To miejsce cię wydało, pamięta, masz związane z nim wspomnienia - nie zapomnij o korzeniach. 

Gdy ulegniesz strachowi może być już późno, ale nie jest za późno. Paraliżuje nas głównie strach, wstyd i lęk. Im szybciej postanowisz stawić mu czoło, tym lepiej. Uratował swoje królestwo, założył rodzinę, ułożył sobie życie. Może blokować cię pycha, chęć jak najlepszego wypadnięcia, strach o reakcję innych, wstyd. Tylko że wszyscy błądzimy, twój błąd jest tylko małą plamką na impresjonistycznej mapie świata. Pewnie największym krytykiem swojego gestu jesteś ty. A ludzie doceniają skruchę i mądrość, taką wewnętrzną mądrość. Dobrze Simba zrobił, że wrócił. Ja sobie często powtarzam też taki cytat: dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Taki cytat św. Augustyna. 



Inspiruj się innymi, ale zawsze bądź sobą i pozostań sobą, bo jesteś unikatowy i cenny (a może przypadkiem okazać się, że jesteś prawowitym następcą tronu, choć na wygnaniu). Tu prosta analogia do filmu i prosta, niewymagająca rozwijania myśl. Każdy z nas jest inny, nie warto upodabniać się. Przejmować dobre cechy, eliminować u siebie te, które nas u innych drażnią. Każdy z z nas ma swą godność, wartość, ukryte dobro. Już pisałem o tej analogii do dzieła i utworu, prawda? :)

I na koniec pamiętaj: każdy jest kowalem swojego losu, odpowiadamy za innych, ale w pierwszej kolejności za siebie. A gdy ci smutno, Hakuna matata! Nie martw się, jutro jest ważne, ale żeby mogło nadejść, musi najpierw skończyć ,,dziś". Postaraj się doprowadzić te dzień do końca jak najlepiej.







---------
Zdjęcia pochodzą z: http://disney.wikia.com/wiki/The_Lion_King/Gallery

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze