Czy pozwolić mu odlecieć?

grudnia 30, 2014


Słowik nie wzleciał ku górze, zimę spędzi znowu samotny. Dlaczego? Czy naprawdę w życiu liczy się to, aby umieć odnaleźć się w swojej własnej opowieści i umieć radzić w wewnętrznymi blokadami?


Słowiku, bądź wolny, leć! Już od tak dawna nie wzleciałeś ku chmurom, ciągle się zamartwiasz o to, że zostawisz za sobą świat, zbłądzisz wśród błękitu i już nie powrócisz do domu. Twoja radość się zastała, skrzydła zarosły zimowym puchem, chroniącym ciało przed zimnem. Ale nie serce...

Tylko ono dygocze z chłodu. I marznie pozbawione nadziei i sensu.

Pielgrzymie przestworzy, unieść skrzydła i leć ku górze. Bądź zdrów, proszę, bądź zdrów...


Bardzo często zdarza nam się zapomnieć o tym, że jesteśmy wolni. Wrzuceni w wir obowiązków, przygnieceni pracą, planami i zobowiązaniami, zapominamy o tym, że mamy prawo, nie tylko prawo, ale i obowiązek posiadania marzeń, dążenia do ich spełnienia. A gdy coś się nie uda? Od razu zamartwiamy się, tracimy sens, mamy ochotę zamknąć i odizolować od ludzi. Bo samemu najłatwiej przeżywać smutek. Najłatwiej, ale i najtragiczniej. Samotność jest dobra, bo pomaga poznać siebie. Tylko że samotność jako dodatek do więzi społecznych, jest akceptowalna.


Ukrywamy się za maską, a potem? Jak ten ptak nie chcemy rozłożyć skrzydeł, unieść się w przestrzeń, dać porwać marzeniom i radości. Nasze skrzydła tępią się, umysł porządkuje wiedzę i pewnego dnia budzisz się z luką w pamięci. Pamiętasz, że kiedyś latałeś, ale było to dawno. Szukasz w głowie instrukcji wznoszenia się ku niebu. Ale nic się nie pojawia. Idziesz nad urwisko, widzisz pod sobą kilometry, u których podstawy płynie rwąca rzeka, stawiasz nieśmiało krok w przód, czujesz pod sobą powietrze. Czy chcesz zaryzykować? Rzucić się w przepaść, bo może nagle sobie przypomnisz, jak się lata?

A co, jeśli się nie uda, a Ty...

Gdy stępisz swój umysł do tego stopnia, że wyprze wszystkie pozytywne emocje, nadzieję, wiarę, dobro, poszukiwanie sensu życia, marzeń, radości, to co ci zostanie? Będziesz jak ten słowik, którego skrzydła odmówiły lotu, bo ciągle się bał, bo wątpił, bo nie wierzył w marzenia. A potem nawet wizyta nad urwiskiem nie jest w stanie pomóc.

Czytałem kiedyś opowieść o kobiecie z jakiegoś plemienia. Raczej historia wymyślona, tak mi się teraz wydaje. Szukałem w sieci, ale nie znalazłem. Opieram się więc na pamięci.


Otóż ta kobieta przeżyła w dzieciństwie traumę. Źli ludzie, którzy napadli na jej wioskę, uczynili wiele szkód. Bardzo skrzywdzili bliskich dziewczyny, bo były to chyba jeszcze te czasy, gdy ludzie wzajemnie się wspierali i wierzyli, że w obrębie danego plemienia wszyscy są jedną wielką rodziną.

Co ta dziewczynka zobaczyła, to koszmar. Krzywdę na najbliższych, mnóstwo zła. Zamilkła. Z bólu nie potrafiła przemówić, nie umiała. Nie to, że nie chciała (choć może i to też?). Nie potrafiła i już. I tak dożyła sędziwego wieku. W ciszy, w milczeniu. Nie sama, bo byli wokół niej ludzie. Ale sama ze swoim cierpieniem. Jedyną receptą, by zostać uzdrowioną, był krzyk. Głośny, przenikający powietrze krzyk. Oczyszczający. Mający wyrzucić z siebie całe zło, cały ból, całe cierpienie skrywane przez lata. Ktoś ją kiedyś do tego nakłonił, zrobiła to. W końcu zrobiła.

Chyba było głośno...

Bo widzisz, możesz zostać z bólem sam, a możesz z kimś. Tylko czy w czasie komunikacji masowej, ta komunikacja jest łatwiejsza?

Dlaczego o tym mówię?

To nietypowy wpis. Ja takie nazywam motywacyjnymi, albo opartymi na refleksji. Trochę poetyzowanymi. Ale może jest inaczej?





Podobne metaforyczne opowieści do mnie przemawiają od dzieciństwa. Mają wiele różnych znaczeń, nawet jeśli sam autor o tym nie wie. Mogłem napisać Ci to wszystko w punktach, dostałbyś jasny przekaz. A ja tu widzę chyba dwa główne. Ty może odnajdziesz inne?

Śmiało, szukaj. A może jest Ci to niepotrzebne i nie znajdziesz tego przekazu? To dobrze, to znaczy, że nie masz problemu i nie szukasz na niego lekarstwa.

Wielka opowieść

Wiesz co? Wczoraj trafiłem na karteczki, które zapisałem chyba podczas oglądania ekranizacji drugiego tomu Władcy Pierścieni. Książkę już czytałem jakiś czas temu, ale zapiski powstały chyba stosunkowo niedawno (nawet długo w nocy wertowałem książkę, by ten cytat z filmu znaleźć). Chodzi o tę scenę, w której Frodo i Sam rozmawiają o ich wspólnej wyprawie. Wiedzą, że są bohaterami wielkiej historii, którą być może kiedyś będą sobie ludzie opowiadali. Wiedzą, że oto dołączają do kanonu legend. Oni - tacy niepozorni, tacy... przeciętni, a znajdą się obok wielkich bohaterów podań i legend Śródziemia. Tak też myślał chyba sam Tolkien, bo powieść opiera się na wielu historiach i opowiadaniach, przekazywanych sobie dotąd, dopóki żyją jeszcze ci ,,powiernicy" legend, ci, którzy jeszcze pamiętają je i mogą przekazywać dalej. Trochę to romantyczna wizja, wizja narzędzi do przekazywania wiary i dawnych dni.


Ale czegoś to uczy. Tego, że każdy z nas jest uczestnikiem swojej historii, historii świata i historii ludzi wokół nas. Jesteśmy narzędziami. Czasem niedoskonałymi, ale możemy być lepsi dzięki... sobie. A kto wie, czy Twój uśmiech komuś nie pomógł? Mogłeś coś zrobić, co odmieniło czyjeś życie.

Nie bądź więc jak słowiki, zmartwiony. Stań się królem przestworzy - przestworzy życia.





Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/07/co-o-by-sie-stao-gdyby-zamiast-pikarzy.html#sthash.2VOocyaJ.dpu
-----------



Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net



http://blogroku.pl/2014/kategorie/czy-daa-mu-odleciea-zostal-krallem-przestworzy-lzy,cmx,tekst.html

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze