Jak uwierzyć w siebie, sprecyzować cele i zacząć działać? Relacja z TEDxLublin Salon

stycznia 18, 2015




Wow (musiałem chyba zacząć od tego słowa). Chciałbym napisać o tak wielu rzeczach, ale wiem, że ogranicza mnie walka o Twoją uwagę (co za długo, to nudno). Wierzycie w marzenia?


Na początku stycznia siedziałem przed komputerem i zbierałem siły prawdopodobnie do napisania licencjatu. Zobaczyłem, że w Lublinie w ramach programu TEDx będą wygłaszać prelekcje: Andrzej Tucholski i Michał Pasterski. Obu znałem w sieci od dawna. Poprosiłem o akredytację, by opisać wydarzenie na blogu. Poza tym poszedłem jeszcze jako dziennikarz magazynu studenckiego.

Kilka dni wcześniej mówię do kumpla, że idę. Kolega interesuje się sportem, pisze o nim artykuły w różne miejsca, prowadzi też bloga. Mówię do niego: wyobraź sobie, że przyjeżdża Messi i Ronaldo. Widzisz, spotkanie z Andrzejem Tucholskim i Michałem Pasterskim jest dla mnie właśnie tak ważne. Dlaczego? Bo poznajesz ludzi, którzy Cię inspirują, których czytasz, których znasz z filmów na YouTube albo tekstów, wiesz o nich wiele. I nagle spotykasz ich w realu. 

Kiedy poznałem

Na stronę Michała trafiłem w wakacje 3 lata temu. Byłem świeżo po maturze, po egzaminie zawodowym w technikum i za kilka tygodni miałem rozpocząć studia. Potrzebna mi była motywacja, wiara we własne siły. Trafiłem na blog Michała Pasterskiego, poczytałem kilka tekstów, klikałem w kolejne. Pamiętam, że nawet próbowałem ćwiczyć na sobie wcześniejsze wstawanie :) Podrukowałem sobie kilka, korzystając z dostępnej na stronie opcji. Pamiętam, że była to moja pierwsza fascynacja samorozwojem.



Do Andrzeja trafiłem chyba dwa lata temu, pobierając jego Trendbook Kultura. Czytałem i natrafiłem także na teksty związane z motywacją (wiem, że Andrzej nie lubi, gdy określa się jego bloga jako motywacyjnego, ale wtedy tak to widziałem). Zobaczyłem, że to jest często tak proste, by wstać i zacząć żyć pełnią.

TEDxLublin 

Odkąd wprowadziłem się do Lublina trzy lata temu, jestem naładowany pozytywną energią. Tu jest po prostu cudownie! Inspiracja, kultura, klimatyczne uliczki i fajni ludzie wokół. Dodatkowo mogłem wziąć udział w fajnym wydarzeniu. Samo pojawienie się na TEDxLublin było dla mnie ogromnym przeżyciem. Dostałem swoją pierwszą akredytację w życiu, trochę na początku miotałem się, ale było po prostu meeega. Takie wydarzenia są fascynujące już ze względu na to, że można usiąść w niewielkim gronie, w fajnym pomieszczeniu, wśród inspirujących ludzi i słuchać prelekcji tych, którzy coś wiedzą, doszli do pewnego punktu i teraz chcą się z innymi podzielić swoją wiedzą. Bycie widzem już jest fajne, a co dopiero móc wykonywać zdjęcia, pytać, słuchać, potem to jeszcze opisać. Było to moje pierwsze tak duże, medialne przeżycie, gdy miałem okazję wykonywać zdjęcia, zbierać materiał, być trochę ,,za kulisami" i podpatrzeć pracę innych ludzi mediów, wymienić się kontaktami, poznać fajne osoby (i pogadać z nimi), które robią w życiu różne rzeczy, mają różne doświadczenia i opowiedzieli mi o nich, a także wysłuchali moich opowieści. Bo dziennikarz, bloger, pisarz, nie wiem kto tam jeszcze: żyje z ludźmi, dla ludzi i jeszcze żyje różnymi opowieściami (czasem przekazuje te swoje, często jednak czerpie od innych).

O czym?

Zarówno Andrzej, jak i Michał, opowiadali o tym, jak pokonać wewnętrzne bariery. Od Andrzeja dowiedziałem się, że ważne jest, aby ustalić hierarchię celów i planów. Nie można przeszłości oderwać od tego, co chcemy osiągnąć wkrótce. Musimy sobie zadać pytanie o to, dlaczego jestem tu, gdzie jestem, i jaką w tym czasie pokonałem drogę. Najpierw trzeba pozałatwiać sprawy z innymi, sprawdzić czy wszystko wokół gra. Potem mój ulubiony fragment: wybrać się na ,,randkę z kawą" i przemyśleć swoje cele, swoją przeszłość, wszystko spisać. Spisać to, co nas kręci, jakie mamy marzenia, co chcemy osiągnąć. Kto czyta Andrzeja ten wie, że napisał kiedyś ciekawy tekst o tzw. ,,miejskiej medytacji". Ta metoda skojarzyła mi się właśnie z nim.


Michał Pasterski opowiedział zaś o wewnętrznych zranieniach. Mnie dały do myślenia słowa o tym, że występujący u ludzi problem braku wiary we własne siły bierze się między innymi z wpływu otoczenia. Bo jeśli uważamy, że jesteśmy słabi, to znaczy, że ktoś nam to wmówił. Tak jak o higienę ciała, tak też musimy dbać o czystość umysłu. Każdy z nas jest coachem, i to dla siebie najlepszym z najlepszych. Bo często, gdy mamy problem, wystarczy spytać siebie o coś i widzimy, że odpowiedź tak naprawdę siedziała w nas. 

Na własnej skórze

Jak mówiłem, to było dla mnie wielkie przeżycie. I to z jeszcze jednego powodu. Jakiego? Bo coś sobie mogłem udowodnić. Chcę być dziennikarzem, ale teoria to jedno, a praktyka to drugie. Oprócz bloga, na którym właśnie dzielę się z Wami atmosferą, przeżyciami, mocno subiektywnymi zdaniami, poszedłem też tam jako dziennikarz studenckiego magazynu. Dobry tekst to tekst z wypowiedzią. Wiedziałem, że muszę podejść, zadać pytanie, nagrać wypowiedź i ją mieć. Proste? Pewnie, że tak. Gdzie więc tkwi haczyk?

Łatwiej jest podejść do kogoś spotkanego na ulicy (naprawdę, nie wiem jak inni, ale ja ze swoim introwertyzmem problemu z sondą nie mam), niż do kogoś znanego. A Andrzej i Michał są znani szerzej. Krępowałem się, może trochę obawiałem, a może nie chciałem im przeszkadzać, czekając na jakąś przerwę, by na spokojnie pogadać. Z jednej strony chęć, a z drugiej opór. I takie myśli, że w sumie to mam materiał z wystąpień, coś mogę zacytować. Tylko że pomyślałem w głowie, że muszę to zrobić, że muszę podejść. 



Bo to jest tak, że gdy nie przełamiesz się, nie dziś, kolejnego razu może nie być. Gdy pierwszy raz pokonałem stres i strach przed wyśmianiem i zabrałem głos na forum, potem było już łatwiej. Gdy po raz pierwszy obstawiłem jeszcze w szkole akademię medialnie, kolejne wyjścia przed szereg nie sprawiały mi problemu, gdy po raz pierwszy wystąpiłem publicznie, kolejne stanięcia przed innymi nie przyprawiały mnie o tremę. Gdy przełamałem wewnętrzny opór, zobaczyłem, że potrafię. To jest tak, że często zżera nas perfekcjonizm, strach, że możemy popełnić gafę. Bo co, bo podejdę i zadam pytanie (a co, jeśli będzie ono słabe?). Jeśli infantylne, albo bez sensu? Strach paraliżuje, ale trzeba ruszyć z miejsca. Nawet Andrzej mi to powiedział, że trzeba po prostu przełamywać się. Właściwie oprócz obu tych prelekcji bardzo ważne było dla mnie to uświadomienie sobie, że nikt z nas nie rodzi się perfekcjonistą i nie można bać się popełniania błędów, bo na nich się uczymy. I jeszcze jedna rzecz: gdy czujesz opory, gdy pożera Cię strach, musisz go pokonać. Gdy czujesz, że masz problem z nawiązywaniem kontaktów, musisz szukać ich najwięcej. Gdy boisz się występów, organizuj ich jak najwięcej. Musisz wierzyć w swoje siły. A to już obaj prelegenci podkreślili. Bo jak powiedział Michał: jeśli wierzymy, że sobie nie poradzimy, to znaczy, że ktoś nam to wmówił.

,,Szybkie randki"

Jedna z fajniejszych atrakcji tego spotkania! Wszyscy podzielili się w małe grupki, na przeciw siebie stanęły po dwie osoby i każda para miała porozmawiać ze sobą przez minutę, opowiedzieć o sobie i dowiedzieć się czegoś o rozmówcy. Poznałem fajnego człowieka, z którym wymieniłem się kontaktem mailowym, wspólnie coś zadziałamy w Lublinie w najbliższym czasie, obaj też wymieniliśmy się doświadczeniami. Nie znaliśmy się wcześniej, rozmawialiśmy jak dobrzy znajomi. Podobnie z dwiema sympatycznymi paniami (wszyscy byliśmy ,,na ty"), z którymi także pogadałem, pośmiałem się. I, niespodzianka, też dostałem fajne i przydatne informacje dotyczące rozwoju. Sam się zastanawiam nad tym, co by się działo, gdybym pogadał ze wszystkimi. Mówisz komuś o swoich marzeniach, a on od razu zdradza Ci sposób na ich spełnienie. A nawet jeśli nie, to zwyczajnie (co jest akurat nie takie przeciętne w obecnym świecie) posłucha Cię i pogada. Naprawdę, w czasie takiego natłoku i hałasu mediów, gdzieś tracimy te więzi interpersonalne. A tu to wszystko ożywa! 



Spotkania

Oprócz tych spotkań (nie)przypadkowych z innymi uczestnikami Salonu, najważniejsze były te z prelegentami.

Andrzej to bardzo sympatyczny człowiek. Nie tylko na YouTube zaraża energią, ale i w realnym życiu. Szybko zawiera kontakt, rozmawiając z nim nie czujesz dystansu, ale rozmawiasz jak z kimś, kogo znasz od lat. Gdy spytałem go o udzielenie mi informacji do artykułu, od razu się zgodził. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy, przybiliśmy piątkę. A ja dostałem od niego fajną wskazówkę. Oprócz tego, że tryska energią, ma sporą wiedzę.

Spotkanie z Michałem również było motywujące. Podszedłem z poznaną podczas Salonu koleżanką, by chwilę posłuchać jego rozmowy z moją koleżanką ze studiów (dziwnym trafem we dwoje się znaleźliśmy w tym samym miejscu). Choć wokół niego ciągle ktoś gromadził się, by zadać pytanie, porozmawiać, cierpliwie udzielał porad, rozwijał poruszane tematy. 

I choć może to zabrzmieć trochę infantylnie, strasznie fajnie spotkać ludzi, którzy Cię inspirują. Nawet jeśli nie zamieniłeś z nimi nie wiadomo ilu słów, nawet jeśli ten kontakt był krótki, to dał Ci kopa motywacyjnego. Wierzę, że każde nasze słowo i spotkanie, choć sobie z tego możemy nie zdawać sprawy, jakoś oddziałuje na innych (może komuś uratowało życie? Może dodało sensu? Może pomogło?). Może tego się nie dowiesz nigdy, możesz też sobie nie zdawać z tego sprawy, że komuś nieświadomie pomogłeś. Ale to słowo żyje. 

Andrzej przytoczył pod koniec swojego wystąpienia Biblijne słowa nuncjusza apostolskiego, które ten wygłosił podczas Szlachetnej Paczki o tym, żeby światła nie wolno chować pod korcem. 

Chodzi o to, żeby się nie bać i działać.


Film ze spotkania:



TEDxLublin Salon
Prelegenci wystąpili w Lublinie 17.01.2015 r. w ramach programu TEDxLublin Salon. Lubelski TEDx, podobnie jak w innych miastach kraju, to niezależne eventy, skupione wokół idei TED. W Lublinie pierwsze spotkanie odbyło się w 2013 roku (wtedy pod nazwą TEDxCzwartekHill, w 2014 roku już jako TEDxLublin). Wszelkie informacje można znaleźć na stronie: http://tedxlublin.com/







-----------
Zdjęcia są własnością autora bloga

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze