Pokonać zwątpienie w świat i w siebie. Czy warto?

marca 15, 2015




Wiesz co? Świat nie ma sensu, a to wszystko zmierza donikąd. Jeśli nic nie zrobisz - nie stracisz. Jeśli zaś podejmiesz trud, może okazać się, że Twój plan nie powiódł się i jesteś w punkcie wyjścia. I co wtedy? Czy w ogóle jest sens ryzykować?

No właśnie: Czy więc zaryzykować? Nie wstawać rano z łóżka, nie wychodzić z domu, nie nawiązywać relacji? Pozostać przy...ciągłym strachu? 

Nie, nie zarażam Cię. Tak może myśleć w Tobie chwilowe zwątpienie. Przychodzi prawie na każdego. Bo są takie dni, gdy coś idzie nie po myśli, albo problem jeszcze się nie rozwiązał. Masz wtedy ochotę nie wychodzić nie tylko z domu, ale i z łóżka. 



✕ Oby niezbyt często

Są takie dni, gdy mamy ochotę leżeć i wpatrywać się w sufit. Może już kiedyś były, może są nadal, albo (oby jednak nie!) są w przyszłości. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że świat i inni ludzie są perfekcyjni. My też musimy sprostać. Ale są takie dni, gdy jesteśmy zmęczeni, przygnębieni, refleksyjni. Bo coś się nie udało, bo czegoś się obawiamy, bo mamy przeświadczenie, że nie zrobiliśmy tego w pełni.Przychodzi po prostu ochota na jedno: nicnierobienie. Nie zawsze można sobie na to pozwolić. Bo praca, bo obowiązki,bo miliony innych spraw. Bo wkrótce weekend i można wtedy pomyśleć. Spychany problem jest odkładany na wieczne potem. A owo potem długo nie nadchodzi. A Ty? Przecież to właśnie Twoja osoba jest w tym najważniejsza. 

Można załamać się i w zwątpieniu czekać poranka. Biernie. Można też ten czas wykorzystać na głębszą refleksję. Usiąść i pomyśleć o tych problemach, których się obawiamy, które męczą. Wstać. Trzeba wstać i pomyśleć.

Wiesz co, to nie świat niszczy ludzi: tych bardzo wrażliwych i tych mniej, ale strach - strach i kajdany, które zakłada na nich ich własna psychika.  



✕ Zamień minusy na plusy

Pamiętam jedną z lektur ze szkoły średniej. Zdążyć przed Panem Bogiem o Marku Edelmanie. Jest tam taki wątek, gdy mówił, że wracał do domu i leżał na łóżku odwrócony twarzą do ściany. Inni mu rysowali m.in. serce, żołądek.  Dlatego, żeby go jakoś zachęcić do działania, zmotywować, dopingować, dodać otuchy i nadziei, wskazać jakąś drogę (lub też utwierdzić) i sens.

(ludzie wokół nas czasem o nas dbają do tego stopnia, żebyśmy nie upadli, nie potknęli się na prostej drodze). 




Wykorzystaj więc swoją niemoc, przemyśl cele, zweryfikuj wcześniejsze plany, sprawdź czy nadal pragniesz ich spełnienia. Czasem w naszej głowie tkwią miliony niezrealizowanych planów i marzeń. Dołujemy się, bo niewiele z nich udało się zrealizować, bo jedne spychamy ciągle na kiedyś tam, o innych mamy tylko blade pojęcie (wiemy, że były, ale ich brzmienia już nie pamiętamy; martwimy się, bo już ich nie mamy w głowie, została tylko luka - niezapełnione miejsce w umyśle). Ganimy siebie, choć ich sens już dawno przeminął. Ganimy, choć umysł o nich zapomniał, wyparł je, bo życie zweryfikowało plany i uznało niektóre za niepotrzebne. Warto czasem zrobić analizę swoich myśli, dokładnie zastanowić się nad tym, że dawne priorytety nie są obecnie tylko miłym, choć niekoniecznie potrzebnym do szczęścia, dodatkiem. Jeśli nam już na nich nie zależy, warto je porzucić na rzecz nowych rzeczy.



✕ Ponadludzcy 

Podziwiam zawsze tych, którzy nie poddają się. Serio. Takich herosów dnia codziennego, którzy mają ewidentnie pod górkę, ale potrafią cieszyć się z każdej chwili. Pamiętam nagłośniony przez media filmik z bezdomnym, który dostał trochę kasy i nagrywany z ukrycia zamiast kupić alkohol, rozdzielił dobro obdarowując innych biednych chlebem (który za otrzymaną kasę zakupił). To są tacy ludzie, którzy z dnia na dzień walczą, czasem z trudem egzystują, jest w nich wola walki i życia. Dla nich świat nie zawsze jest łaskawy. Nawet jeśli mają wszystko, co materialne, czasem cierpią psychicznie: na zranienie, przeszłość, chorobę umysłu, samotność, brak zrozumienia, uzależnienia, zbytnie przywiązanie do ludzi, którzy tak krzywdzą i niszczą, a tak niełatwo i z niechęcią chce się odejść. 

Możesz uznać swoje życie za śmiertelną chorobę, którą zarazili Cię kiedyś rodzice. Twój sposób myślenia będzie skupiał się wtedy na czekających każdego cierpieniach. Możesz też potraktować życie jako Wielką Przygodę, podczas której zdarzają się niepowodzenia, ale masz siłę, by je pokonać. Sposób myślenia i to, czy minusy zamienisz na plusy, zależy tylko od Ciebie. Jesteś cenny i dobry, uświadom to sobie i doceń.





Podziwiam starszą kobietę, która z trudem porusza się, ale nie rezygnuje z życia, nie zamyka się w czterech ścianach, ale wychodzi z domu, jeździ autobusem. Spogląda z nadzieją przez okno i mija ulice, które zna z młodości. Zakład, że niejedna staruszka o kuli, ledwo dająca sobie radę z podróżą z jednego miejsca do drugiego, odwiodła niejednego samobójcę od ostatecznej próby, gdy śmiejąc się w głos obwieszczała, że życie jednak ma sens i jest fajne, choćby czekały na nas największe w naszym osądzie problemy i cierpienie. Naprawdę. Widziałem kilka miesięcy temu taką staruszkę i tak sobie pomyślałem, ile ona nadziei i radości może nieść samą swoją obecnością. Samą swoją walką i wolą trwania. 



✕ Najważniejsze to Ty

Powiesz wtedy: świat jest tak idealny, a ja mam problem. Tylko że to nie jest tak, że Ty jeden. Tyle motywujących konferencji, opowiadań, wystąpień, rekolekcji, historii, pytań - jeśli słuchasz ich, wiesz, że te problemy często są uniwersalne. Dopóki nie przeczytałem kiedyś o czymś w sieci, nie wiedziałem, że inni mogą stawiać podobne pytania. Chciałbym powiedzieć, że świat jest piękną bajką, ale nie mogę. Owszem, jest cudowny, najlepszy jaki nam się mógł ukazać, dopracowany i piękny. Ale jest na nim smutek, zło, śmierć, wojny. Oprócz nich i chwile radości. Ale przykrości nie da się wymazać. Skąd więc ten świat tak cudowny w piosenkach, powieściach, filmach, które są jedną wielką pochwałą życia i jego sensu? Jeśli masz doła, pewnie myślisz sobie: wow, a może to wszystko faktycznie ma sens? Tak jak w tym utworze? Gdy  smucisz się, szukasz ukojenia w czymś pogodnym. Dobre to wyjście. Ale czy zastanawiasz się nad genezą tego pozytywnego utworu? Nie wiesz, czy artysta, który to tworzył, czy nie robił tego (może trochę egoistycznie, ale pomińmy to) dla siebie? Dla siebie, by znaleźć sens, by mieć co sobie powtarzać jak mantrę, by samemu sobie udowodnić, że świat nie jest zły, że jest piękny, że warto na nim żyć przez każdą sekundę. Nie wiesz, czy nie stworzył tego dzieła, by mieć jakiś materialny, do bólu namacalny dowód na to, że świat jest dobry? Tak zwyczajnie, dla siebie, by potem z tą pozytywną myślą rano wstać, pracować, żyć, dążyć do szczęścia. Nie poddawać się.

Chłoń takie pozytywne myśli, gdy masz problem. Brnij do energetycznie radosnych cytatów, piosenek, filmów, filmików, książek. Miej swój zestaw antydepresyjny. Stwórz też coś własnego, taki namacalny bezpiecznik za szybką "rozbić w razie potrzeby", który wyciągniesz w czasie kryzysu.





✕ Dlaczego?
 
Pojawiają się takie chwile zniechęcenia, wiele osób tak ma. Wiem o tym. Jeśli przyjdą i do Ciebie, zajrzysz tu i spojrzysz na tych kilka przykładów. Zastanowiłem się w tym wpisie nad tym, co bym mógł powiedzieć komuś, kto czuje pewne zniechęcenie. Miałem też wcześniej w głowie kilka obrazków i refleksji dnia codziennego, wyrosłych z obserwacji innych ludzi. 

Chciałem to wszystko zebrać. I zrobiłem w takim okresie, gdy czułem się najpewniej, gdy wisi mi nad głową mnóstwo rzeczy do zrobienia i nie brakuje motywacji, a na bloga przyszła chęć.

Ale gdy do mnie przyjdzie chwilowe zniechęcenie do działania, myślę o Marku Edelmanie, właśnie w tym kontekście, o którym powiedziałem. Trudno mi było pozbierać te myśli w jeden wpis, siedziałem nad tym prawie tydzień. Zmieniałem kolejność akapitów, coś rozwijałem. Czasem wpatrywałem się w ekran i nic nie przychodziło do głowy. Teraz mam nadzieję, że jest w miarę spójnie. I pomocnie. Jeśli znasz kogoś, kto potrzebuje pocieszenia, możesz mu to przesłać. To taki ,,pierwszy kontakt" w problemie. To być może takie szybkie pocieszenie.




Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/07/co-o-by-sie-stao-gdyby-zamiast-pikarzy.html#sthash.2VOocyaJ.dpu

-----------



Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net


Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze