Twoje imię i nazwisko w encyklopedii? Zaplanuj sobie przyszłość

marca 05, 2015




Wystarczy kwadrans, byś odmienił swoje życie. To nie magia, a proste ćwiczenie, które weryfikuje przyszłość, choć silnie tkwi w "tu i teraz"


※ Starać się, mimo że świat się skończy?

Może nie do końca radośnie to zabrzmi, ale kiedyś każdy z nas... tego no...no przeminie (wow, jak to patetycznie brzmi). Motywacja często kojarzy się z czymś przyjemnym, a ja tu nie dość, że przechodzę do puenty (i to do takiej, że nie posprzeczasz się; ładne przesłanie, bez kitu) to jeszcze straszę. Ale nie ma się co pieścić, bo Ciebie, mnie, tamtą piękną parkę na ławce - wszystkich nas to czeka. 

(no, to pewnie masz mnie już z głowy - wyłączasz właśnie stronę i wolisz posłuchać Mam tę moc, żeby się zmotywować lub oglądasz filmik z mdlejącymi kozami, żeby się pośmiać).

Jeśli jednak czytasz dalej, postaram się ten fakt docenić i dać z siebie wiele. Bo dążę do jednego: póki tu jestem i Ty też (wspomniana parka na ławce również) - mamy wpływ. Tak, MAMY WPŁYW na swoje życie. Wiem, że brzmi to jak banał, a ten wpis równie dobrze możesz podesłać do konkursu na Blogusia Roku w kategorii: Polski Paulo Coelho. Może i banalnie to wygląda, ale tak jest. 

※ Super misja!

Powodzenie tego wielkiego questa, którym jest życie, zależy od tego, co sobie postanowisz. Jeśli każdego dnia rano wstajesz z niejasną wizją kolejnych kilku godzin, następnie manifestacyjnie przechadzasz się po kuchni w tę i nazad bez ładu i składu, pijesz kawę przez 2 godziny a następnie siedzisz przed komputerem do wieczora, to wyłącznie zagłuszasz swój czas i niekoniecznie wiesz, czego chcesz od życia. Nie masz planu.

Gdy jednak coś sobie ustalisz, robisz wszystko, by to spełnić. Wiem, wierzę i ufam, że robisz wszystko. Może nie na sto procent, bo przychodzi zniechęcenie, gorszy dzień albo coś jeszcze. Jeśli nie poddałeś się złym myślom, to wiesz, czego pragniesz.


Wymyśliłem taki sposób. Być może ktoś przede mną już go kiedyś powołał do życia (po tym, gdy w sieci przypadkiem odkryłem, że ktoś kiedyś zrobił takie samo zdjęcie Starego Miasta w Lublinie, jak to moje leżące od miesięcy na twardym dysku i gdy imię bohatera mojego opowiadania, będące neologizmem, odkryłem w nazwie firmy hydraulicznej, naprawdę mnie już niewiele zdziwi). Ja na ten sposób wpadłem niedawno. 

Wiele osób pyta, kim chciałbym zostać w przyszłości. Szkoła średnia i okres matur to odpowiedni czas na takie rozkminy, na trzecim roku studiów raczej już się wie. Raczej. Postanowiłem zweryfikować swoje myślenie. I w głowie zbudowałem sobie taki obraz: kiedyś tam moje imię i nazwisko nagle pojawia się na czystej kartce. Potem jest myślnik i informacja o tym, kim byłem w życiu. Ot, taki świstek papieru wyrwany z zeszytu może być (albo mam stalkera i on sobie wydrukuje moje zdjęcie z fejsa i podpisze je; różne ludzie zboczenia mają, albo potrzebują straszaka na dziecko). Powiedzmy, że ktoś kogoś zmusił do tego, żeby taka notka powstała. Tak wiem, poziom abstrakcji wyższy niż w którymś z rozdziałów podręcznika do matematyki. Nie przeszkadza to jednak w tym, żeby stwierdzić, że to fajne ćwiczenie. Zapisujesz to, co już Ci się udało osiągnąć, nad czym pracujesz, o czym marzysz. Jaki tego cel? Szybko oglądasz, czy jesteś na dobrej drodze, badasz swoje aktualne działania, zapisujesz na kartce marzenia. Gdy już masz je na piśmie, zaczyna się niekoniecznie przyjemna, ale mimo wszystko oczyszczająca wnętrze część zabawy: plany przekuć w czyny. Zweryfikować swoje myślenie. Być może zawsze czegoś chciałeś, a dopiero teraz widzisz, że tak naprawdę to do niczego nie było potrzebne? A może żyjąc z dnia na dzień z marzeniem, spychałeś je na boczny plan?

Bo gdy już określisz swoje cele, stworzysz biografię idealną: wyśnioną, wymarzoną, wypieszczoną, taką naj - wtedy zaczniesz robisz wszystko, żeby się udało, pójdziesz w przyszłości na kursy, zainwestujesz w sprzęt, rozwiniesz pasję do zawodu, zbudujesz sieć kontaktów. Mówiąc krótko: nie odpuścisz sobie choćby na krok.

Przewiduję już zarzuty: a co, jeśli nie uda mi się? A co, jeśli nigdy nie osiągnę swoich marzeń? Nie wiem, być może nie były dla Ciebie, może to tylko maska, którą odrzucił kształt twarzy, bo tylko przysłaniałaby i szkodziła Tobie? A może wszystko było ok, tylko nawalili ludzie po drodze?


Tylko czy strach przed tym, że marzenia się nie spełnią, ma wykluczyć plany? Bojąc się, że podróż się nie uda, nie wyjeżdżać poza obręb domu? Wielu tych, którzy byli dobrze przygotowani, poległo na morzu lub pochłonęła ich lawina. Są i szaleńcy, którzy z nudów, pod wpływem chwili, by zaspokoić chwilowy impuls, rzucili wszystko i wbrew logice im się udało.

Żyjemy z dnia na dzień, mamy plany, potem wpadamy w rutynę i wiarę w to, że jakoś to będzie. Ale dzień, w którym owo jakoś to będzie, zacznie się właśnie dziać. Taki pierwszy dzień w... w tej nowej rzeczywistości. Życie daje wiele, ale potem to zaczyna weryfikować. 

※ Ustalić siebie

To nie jest wpis o tym, kim masz być, jak poznać swoje marzenia. Ja swoje odkrywam. Każdego dnia obserwuję świat i ludzi. I słucham innych. Gdy kumpel mi mówi, że dobrze zrobiłem to i to, gdy koleżanka za coś chwali; gdy ludzie wysyłają do Ciebie komunikat, zastanawiaj się nad tym tyle, ile tylko możesz, na ile pozwala czas. Gdy krytyka jest konstruktywna, też jej słuchaj. Słuchaj przede wszystkim siebie.

Chcę, żebyś spróbował, dał sobie dziesięć minut, w porywach kwadrans i przez chwilę o tym pomyślał. Ale z lekkim dystansem do rzeczywistości. Ja wierzę, że nawet jeśli coś się nie udaje teraz, w szerszej perspektywie i tak jest tą najlepszą z dróg. Nie zaczynaj od myśli: zawsze chciałem być tym i tym, a skończyłem gdzieś indziej. Spójrz za okno, jeśli czytasz to rano, do wieczora jeszcze daleko. Jeśli zabłądziłeś w Internecie gdzieś w środku nocy, czeka Cię za kilka godzin świt. Mówiąc wprost: jeszcze nigdzie nie skończyłeś, prawdopodobnie właśnie trwa jeden z etapów, który ma Cię w jakiś sposób ukształtować, może zaprowadzić do celu, albo też na chwilę zatrzeć ślady na ścieżce,  by trochę Cię doświadczyć (a tym samym wzmocnić). Skup się tylko na celu - wymarzonej przyszłości i swojej roli w niej. Z teraźniejszości na potrzeby tego  ćwiczenia weź tylko swoje pasje, doświadczenia, te rzeczy, które w jakiś sposób pomogły Ci już zbliżyć się do celu. Jeśli marzysz o byciu księgową, zapisz sobie właśnie na kartce praktykę szkolną w urzędzie, ścisły umysł, chęć i pasję, umiejętność obsługi pakietu biurowego w swoim programie komputerowym, a na przyszłość odłóż kursy, szkolenia, studia, podnoszenie kwalifikacji; odpowiednio tylko je nazwij, gdzie to tylko możliwe, unikaj ogólników. Zobacz, co jeszcze w wolnej chwili możesz w tym celu zrobić (np. czytać odpowiednie podręczniki dla laików, może odbyć staż lub praktykę, nauczyć się nowych programów, trochę doszlifować w teorii, skorzystać z doświadczenia kogoś obok Ciebie). Jak we wszystkim - nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te mniej i bardziej wymagające.


※ Gdy czasem celowo się nie udaje

Jest taka moim zdaniem świetna animacja Disneya, która na początku filmu w kilka sekund streszcza sens ludzkiego życia. W tej scenie główna postać przygląda się pamiętnikowi, w którym wspólnie z żoną zaplanowali wielką podróż życia. I zawsze było coś coś obok. To remont, to wspólna sielanka i kontemplacja ciszy i spokoju, potem zleciały lata, żona zmarła, a bohater został na starość sam z niezrealizowanym planem. Jak hobbit Bilbo, roztaczała się przed nim pełna przygód podróż w drugiej połowie życia (tej, która już podobno z górki, choć człowiek nawet nie stanął na szczycie życia i za wiele jeszcze przed nim się nie odsłoniło). Tylko że dla sympatycznego emeryta z Odlotu to nie podróż była celem, a rodzina. Niby wartość tak powszechna, niby to takie normalne i kojarzące się z rutyną. A jednak.

Co by za dużo nie mówić, to jest tak, że nie wszystkie Twoje cele są tymi, których tak naprawdę pragniesz. To nie jest tak, że wstajesz rano i wszystko samo ładnie się układa (choć znam takich ludzi i wiem, że to możliwe). Musisz usiąść i zadać sobie kilka pytań, poznać wnętrze i swoje aspiracje wobec siebie. Usiądź i stwórz swoją notkę, takie kilka pierwszych zdań jak w encyklopedii przy sylwetce jakiegoś pisarza lub fizyka. Wiem, że brzmi to bardziej jak ćwiczenie kreatywnego pisania, niż autentyczna pomoc w potrzebie. Możesz wymyślić coś innego, możesz mi napisać to w komentarzu. Ważne, byś poznał siebie, określił swoją przeszłość i teraźniejsze elementy tej układanki, którą zaplanowałeś dla siebie. Ważne, by ta analiza sprawiła, że choć na chwilę zrewidujesz swój plan na siebie, albo podejmiesz nowy. 

Wierzę, że potrafisz.





Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/07/co-o-by-sie-stao-gdyby-zamiast-pikarzy.html#sthash.2VOocyaJ.dpu

-----------



Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net


Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze