Jak zostać youtuberem? Tube News pomoże Ci. Serio?

kwietnia 16, 2015




Koniec świata, internety się kończą! Wyszło czasopismo dla mających ochotę podbić polskiego YouTube'a. Drukowane! Hallo, to się dzieje naprawdę?


Z okładki patrzy Wardęga (tego znam) i kilku youtuberów (tych już mniej, choć w miarę czytania zauważyłem, że kilka razy zabłądziłem w Internetach, pogubiłem się wśród zer i jedynek, i trafiłem do nich). Czy ktoś to kupi? Prawdopodobnie dziś już nie ma tego w kioskach. Czy w tym szaleństwie jest metoda? Oczywiście, że tak. I świat wcale nie oszalał (ma się całkiem dobrze). Dlaczego?

Bo jaki jest sens wydawania na papierze magazynu o youtuberach dla użytkowników sieci? Mniej więc tak wyrywało się z piersi jednemu z internautów. Logiczne, no przecież. Polska prasa od jakiegoś czasu świruje. Ale tylko z pozoru to pytanie było logiczne. Wokół tej gazety nagromadziła się lawina, którą poruszyło zamieszczone w sieci zdjęcie okładki. Co z tego, że zawartość była jeszcze nieznana? Ludzie masowo tego poszukiwali i potrzebowali. Do czego? Nie wiem, ale domyślam się. 

Nie traktowałem zakupu Tube News poważnie. Ale kupiłem. Trochę mnie interesuje to, co w kiosku i  w sieci. A z drugiej strony to sobie taki kierunek studiów wybrałem, że warto czasem zainteresować się czymś nowym.

W lubelskim saloniku prasowym kupiłem ostatni numer Tube News. Podpytałem, czy to naprawdę ostatni. Faktycznie zapasów już nie było na stanie. Ale jeszcze dowiedziałem się o ilość egzemplarzy. Tych podobno już na starcie było niewiele.

Przekartkowałem i nie znalazłem właściwie niczego ciekawego. Masa zdjęć, plakaty. Ale nie tylko. Przeczytałem. Od pierwszej strony do ostatniej. 

Nie porzucałbym jednak tego czasopisma dziennikarskim hienom na pożarcie.

To tytuł dla nastolatków. Chyba tylko. Wydanie specjalne Bravo, tyle że dla youtuberów i ich fanów. Bravo hurtem czytało się co dwa tygodnie (ono przecież wychowywało, uczyło, pomagało w było popularne) dla...różnych celów. Jeśli małżeństwo potrzebowało porady, szło do seksuologa, a nie sięgało po wskazówki z młodzieżowego magazynu. Podobnie jest tu. Jeśli komuś zależy na fachowej, pełnej wiedzy, sięga po specjalistyczne media. Czy to Press, czy też pełne analiz i rzeczowe WirtualneMedia. W tych ostatnich analiz zjawisk sieciowych sporo. Jest też Socialpress.

Ale Tube News to trochę inna bajka. Że blogerzy i youtuberzy to trochę celebryci, to wiadomo. Czytamy/oglądamy ich, bo chcemy wiedzieć, co myślą i czym nas zaskoczą. To nic, że ta wiedza nam do niczego nie jest potrzebna.  Tube News to takie trochę Bravo i Popcorn, tyle że zamiast gwiazd muzyki i filmu są te sieci. O ile piosenkarzem nie zostanie każdy, youtuberem potencjalnie i z pozoru wielu. To wielka harówa, wymaga pomysłu i uda się tylko nielicznym (jeśli faktycznie przyłożą się i coś poświęcą). O tym tu niewiele, o ile wcale. Ale jest kilka porad. Może faktycznie komuś pomogą. Niestety na ponad 40 stronach te znajdziemy na na ok. dwóch lub trzech.

Chyba że kogoś zainspirują opowieści wypowiadających się youtuberów. Człowieka może nakierować na właściwe tory nawet spadłe mu z drzewa na głowę jabłko. Kto wie, co w tym przypadku?

Zamiast analizy, dostajemy przykłady. Tylko że to taka konwencja. Tu nie ma być miejsca na specjalistyczne podejście. Press, Chimera Kontynenty będą leżały po przydworcowych kioskach i mało kto je kupi. Nie dlatego, że jesteśmy głupim narodem. Kosztują swoje (często kilkanaście złotych), a wydawcy opłaca się drukować takie niszowe tytuły, bo swoje zarobi na tych kilku (wśród których będą np. państwowe instytucje i fascynaci danej tematyki). Ludzie rzucą się na Tube News, bo chcą na chwilę zamrozić mózg i po podglądać idoli. Nic nowego pod słońcem!

Czasopismo to trochę ciekawostka, trochę wyraz sympatii fanów do ich ulubionych twórców kanałów na YouTube. Grupa docelowa jest. Za stary chyba jestem, bo do niej nie należę. Niech oceni całość ktoś ,,ze środka". Tylko że internauci już to zrobili zanim gazeta trafiła do kiosku. Ochów i achów było sporo. Chyba temat przykozaczył fanom sieciowych gwiazd. Tube News format zachował, jest obrazkowo (YouTube to w końcu kultura wizualna), są nowinki i ciekawostki, grupa docelowa z radością przytuli tych kilka tekstów (całość do przeczytania w godzinę), a jeszcze bardziej plakaty.

Z gazety dowiedziałem się między innymi, że gwiazda YT - Benshee - ma sześć palców u stopy, że ktoś obchodził rocznicę związku, a także zobaczyłem przegląd zdjęć z Instagrama kilku sieciowych gwiazd. Mnie to nie kręci. Ale innych tak. Dowód? Pytania z Facebooka zadawane youtuberowi Blowkowi (między innymi o to, jak to jest być rozpoznawalnym na ulicy?) i odpowiedzi do nich. Cieszy fakt, że sieciowi celebryci kontrolują to, co o nich się ukaże (mam takie wrażenie), żadnych przecieków i plotek nie uświadczymy (czego nie można powiedzieć o magazynach poświęconych gwiazdom filmu i muzyki). Może to dlatego, że polscy youtuberzy (ci popularni) to wąska grupa i niewłaściwe zachowanie się wobec nich skutkowałoby dla wydawcy szkodą. A może standardy się zmieniły. Stawiam na to ostatnie.





Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/07/co-o-by-sie-stao-gdyby-zamiast-pikarzy.html#sthash.2VOocyaJ.dpu
Fot. własna

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze