Jak bezboleśnie popełnić samobójstwo?

czerwca 18, 2015




Gdy po drugiej stronie monitora w głowie jest już ostateczność.

Idziesz do pracy, nie dajesz po sobie poznać, że oto dzieje się źle. Śmiejecie się wspólnie, pijecie smaczną kawę, opowiadacie anegdoty. Na pożegnanie odpalasz mocny żart, jesteś przez chwilę duszą towarzystwa. Zamykasz drzwi i zaczynasz się obwiniać. W autobusie podczas drogi też. Wchodzisz do mieszkania, przekręcasz zasuwę i wybuchasz nagle płaczem. Ta roześmiana osoba w biurze to nie Ty. Prawdziwy ,,ty" właśnie płacze... bo... bo już nie masz sił. Zostaje tylko jedno. Tak Ci się wydaje?

Możesz czuć się oszukany, samotny, zgorzkniały. Życie może nie mieć sensu, bo znowu się nie udało. Bo inni nie poświęcają tyle uwagi, co kiedyś. Bo problemy nie chcą się rozwiązać. Bo kiedyś było lepiej, ale się popsuło. Bo już zrobiłeś wszystko, co się dało, i teraz czujesz, że to już próżnia. Kładziesz się do łóżka, spoglądasz w sufit, i nic. Mijają godziny i nic. 

Prawie cały świat krzyczy ze sklepowych wystaw, z telewizji, poradników mających zapewnić szczęśliwe życie, że wszystko jest takie proste, że wystarczy tylko z tego skorzystać. Rzeczywistość - nie polot i wyobraźnia kolejnego autora ,,przepisu na życie" - jest zgoła odmienna. Twoje życie być może nie przypomina burzliwego romansu z książki Danielle Steel nawet trochę. A może brakuje mu wiele choćby do tego, co u Twojej - szczęśliwej - koleżanki.

Ale przecież to nie jest takie proste! Zadajesz sobie pytanie, jak oni to robią, że im się udaje. Pytasz się siebie o sprawiedliwość na świecie. I już nie masz siły. Chcesz ze sobą skończyć. Albo i nie chcesz, ale czujesz, że musisz. Może nie masz komu wygadać się, bo nie wiesz do kogo pójść, albo wstydzisz się otworzyć.

Błagam, dojdź do końca tego wpisu. Proszę!

Daj mi szansę. Daj szansę innym. 

Jeśli tyle wytrzymałeś, wytrzymasz jeszcze 3 minuty, zadzwoń proszę pod któryś z numerów. Szybko, anonimowo, bezpłatnie. Wyrzuć to  z siebie. Płacz, narzekaj, krzycz, wyrzuć to z siebie!

 Daj szansę innym, proszę!

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie „Niebieska Linia”
800 112 800 – „Telefon Nadziei” dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

 D l a c z e g o   t a k   b o l i  ?

Przychodzimy na ten świat z płaczem. Nie od nas przecież zależy to, czy się pojawimy, czy nie. Mnie nikt nie pytał o to, czy mam życzenie przyjść na świat. Ciebie, jak mniemam, też. To się dzieje bez Twojej zgody. Tylko że gdyby życie było złem, gwarantuję Ci, że nikt nie chciałby zrobić Ci krzywdy. Nawet, a może przede wszystkim, Twoi rodzice. 

I możemy się gniewać, oburzać, buntować. Ale nie zmienia to faktu, że żyjemy. I od tej pory to my decydujemy, co zrobić ze swoim życiem. 
każdy z nas jest uczestnikiem swojej historii, historii świata i historii ludzi wokół nas. Jesteśmy narzędziami. Czasem niedoskonałymi, ale możemy być lepsi dzięki... sobie. A kto wie, czy Twój uśmiech komuś nie pomógł? Mogłeś coś zrobić, co odmieniło czyjeś życie. - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/12/czy-pozwolic-mu-odleciec.html#sthash.wX4THZGS.dpuf
każdy z nas jest uczestnikiem swojej historii, historii świata i historii ludzi wokół nas. Jesteśmy narzędziami. Czasem niedoskonałymi, ale możemy być lepsi dzięki... sobie. A kto wie, czy Twój uśmiech komuś nie pomógł? Mogłeś coś zrobić, co odmieniło czyjeś życie. - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/12/czy-pozwolic-mu-odleciec.html#sthash.wX4THZGS.dpuf
każdy z nas jest uczestnikiem swojej historii, historii świata i historii ludzi wokół nas. Jesteśmy narzędziami. Czasem niedoskonałymi, ale możemy być lepsi dzięki... sobie. A kto wie, czy Twój uśmiech komuś nie pomógł? Mogłeś coś zrobić, co odmieniło czyjeś życie. - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/12/czy-pozwolic-mu-odleciec.html#sthash.wX4THZGS.dpuf

Wstaję każdego dnia rano, witam się z psiakiem (radośnie merda ogonem, jest taki pocieszny), wypijam kawę i mogę robić to, co chcę.

Infantylne? Pewnie, że tak. W dodatku słabe.

Takich poranków mam w życiu niewiele. Zdarzają się kilka razy w roku. Nie dlatego, że ich nie chcę, a wręcz przeciwnie: tęsknię za nimi. Tylko że życie to nie tylko pasmo przyjemności. Zawsze jest coś do zrobienia, jest praca, nauka, obowiązki, drugi człowiek. To ważniejsze, niż leniwy poranek. Żeby żyć, trzeba podjąć trud. I tak każdego dnia wsiąkamy w rutynę. Ale zdarzają się w życiu niespodzianki. Po takim paśmie trudnych chwil taki nagły, choćby niewielki prezent, jest super!

Ale taką wizję świata - wyidealizowaną -  wpiera Ci otoczenie. Nie jest prawdziwa. Bo życie nie jest sielanką. Nie jest sielanką, ale za to jest piękne, warte i cenne. Co by się nie stało, gdy je tracisz, już go nie odzyskasz.

Gdy zaczynam powątpiewać w to, co robię, widzę przed oczyma staruszkę, która nie ma fizycznych sił, ale tak bardzo chce jeszcze być aktywna. Mądrym wzrokiem wpatruje się w świat za szybą miejskiego autobusu. I uśmiecha się. Ma tak piękny, szczery, prawdziwy uśmiech. Całą sobą woła, że tak kocha życie, że nie oddałaby go za nic. Że chce żyć. Choć tyle spotkało ją cierpień, choć być może widziała Wielką Wojnę i zagładę ludzi, upadek człowieka spowodowany złem innego człowieka, to ona chce żyć i świętować każdy dzień.

Gdy widzę matkę z niepełnosprawnym synem, który cierpi, a który ogromnie kocha życie. A matka kocha jego. Gdy widzę tych chorych w hospicjach, do których przychodzi telewizja. Te dzieci, młode kobiety, starsi - oni mimo tego, że już niektórym zostało tak niewiele czasu, nie poddają się i potrafią cieszyć się z tych minut i dni, które jeszcze przed nimi. Kolejny ranek może już nie przyjść, ale póki trwa ten aktualny dzień, wart jest zachodu.

O tych ludziach, którzy kochają swoje życie, choć ono nielekkie, opowiedziałem w tym wpisie

M i s j a ?

Skoro żyjesz to pewnie ,,po coś". Bo wiesz, bo nie żyje się tylko na próbę, jak powiedział Jan Paweł II. Człowiek nie przychodzi na świat dla cierpienia, ale dla dobra. Nawet jeśli Twoja misja nie jest wielka. Jeśli nie napiszesz bestsellera, którym zapełnią się póki w Empiku. Jeśli nie zostaniesz słynnym kardiochirurgiem, ambasadorem Unicef-u, nie odkryjesz leku na raka, to może zwyczajnie pomożesz komuś, kto znalazł się w dołku. Nawet nie wiesz ilu osobom pomógł Twój uśmiech, ile dobra mogłeś zrobić nieświadomie.
każdy z nas jest uczestnikiem swojej historii, historii świata i historii ludzi wokół nas. Jesteśmy narzędziami. Czasem niedoskonałymi, ale możemy być lepsi dzięki... sobie. A kto wie, czy Twój uśmiech komuś nie pomógł? Mogłeś coś zrobić, co odmieniło czyjeś życie. - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/12/czy-pozwolic-mu-odleciec.html#sthash.wX4THZGS.dpuf

Kiedyś napisałem na blogu, że: każdy z nas jest uczestnikiem swojej historii, historii świata i historii ludzi wokół nas. Jesteśmy narzędziami. Czasem niedoskonałymi, ale możemy być lepsi dzięki... sobie. A kto wie, czy Twój uśmiech komuś nie pomógł? Mogłeś coś zrobić, co odmieniło czyjeś życie.

Nawet proste gesty mają sens.

A w życiu żyje się dla chwil i chwilami. 

Zamknij oczy i wsłuchaj się w ciszę, może w śpiew ptaków za oknem. Poczuj zapach z dzieciństwa: bez, róże i parującą glebę. Eteryczny olejek pokrzywy, który pachniał po deszczu. Przypomnij sobie zapach spalonego mleka i smak odpustowych obwarzanków. Przypomnij sobie pierwszy widok morza, rozmowę z najlepszym przyjacielem, oczy matki, albo ciepły uścisk ojca. Kogoś bliskiego, czy to z rodziny, czy też spośród obcych Ci ludzi. Pomyśl o nich. To oni Ci coś od siebie dali, byś niósł to przez dalsze życie. Byś, jak na tym filmie Podaj dalej raz otrzymany dar niósł dalej, aż świat stanie się kręgiem wzajemnej pomocy. Nie wolno Ci tego kręgu przerwać - Ty masz misję!

Spójrz na psa, który wychodzi na dwór. Jego życie to w porywach 14 lat. Nie potrafi mówić, nie potrafi czytać książek, nie rozumie filmów w telewizji. Nie tworzy sztuki. Żyje ciągłym ,,tu i teraz", nie pamięta wspomnień (ma tylko skojarzenia miłe lub nie z daną rzeczą lub osobą - nie jest pamiętliwy, on po prostu uczy się rzeczy i ma z nimi skojarzenia), nie planuje przyszłości. A gdy wyjdzie na dwór, chce być jednocześnie wszędzie. Cieszy się swoim krótkim życiem. Tarza w zielonej trawie, goni kota, patrzy pełnym miłości i ufności wzrokiem, gdy chce na dwór lub ma pustą miseczkę. Gdy Ci smutno, rozśmieszy (bo wie, że jak tak zrobi, to pan się uśmiechnie; nie wiem jak te psiaki to robią ^^). I poliże ciepłym językiem wprost z małego, psiego serducha.

Twoje życie jest o wiele bogatsze niż tego pociesznego zwierzaka. Masz możliwość realnego wniesienia czegoś do świata. Możesz pogadać, poczytać, czerpać ze sztuki, tworzyć ją, napisać coś tak, że komuś to pomoże. Możesz kogoś pocieszyć. Masz tak wiele do zrobienia, że nawet sto lat to za mało, by całe życie spełnić. Weź to pod uwagę, proszę.


Wiesz co, to nie świat niszczy ludzi: tych bardzo wrażliwych i tych mniej, ale strach - strach i kajdany, które zakłada na nich ich własna psychika.   - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2015/03/pokonac-zwatpienie-w-swiat-i-w-siebie.html#sthash.UK0YzMo7.dpuf
Wiesz co, to nie świat niszczy ludzi: tych bardzo wrażliwych i tych mniej, ale strach - strach i kajdany, które zakłada na nich ich własna psychika.   - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2015/03/pokonac-zwatpienie-w-swiat-i-w-siebie.html#sthash.UK0YzMo7.dpuf
N a   k o n i e c
 
Wybrałem dwa cytaty z jednego z moich poprzednich wpisów. Niech służą:
Wiesz co, to nie świat niszczy ludzi: tych bardzo wrażliwych i tych mniej, ale strach - strach i kajdany, które zakłada na nich ich własna psychika. 

Możesz uznać swoje życie za śmiertelną chorobę, którą zarazili Cię kiedyś rodzice. Twój sposób myślenia będzie skupiał się wtedy na czekających każdego cierpieniach. Możesz też potraktować życie jako Wielką Przygodę, podczas której zdarzają się niepowodzenia, ale masz siłę, by je pokonać. Sposób myślenia i to, czy minusy zamienisz na plusy, zależy tylko od Ciebie. Jesteś cenny i dobry, uświadom to sobie i doceń.


Challenge na życie

Tytuł wpisu jest kontrowersyjny. Wpis jednak jest częścią akcji, która odbywa się w sieci. Zapoczątkował ją ten blog Akcja polega na tym, by zdominować pierwsze strony w Google nie faktycznymi metodami na samobójstwo (które to są obecne na wielu stronach), ale pomocą samobójcom. W tym celu trzeba napisać pozytywny apel i koniecznie podać numery wsparcia, pod które można zadzwonić. Akcji towarzyszą hasztagi na Facebooku: #googlehack #stopsamobojstwom 


Zdjęcie na bezpłatnej licencji Creative Common 0 pobrano z: https://unsplash.com/

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze