Jak wreszcie odpocząć i zwolnić tempo, by dostrzegać detale?

lipca 07, 2015




Gdy za oknem upały prawie tropikalne, największą popularnością cieszyłby się pewnie wpis z przepisem na chłodnik ogórkowy, ale postanowiłem, że podzielę się z Tobą czymś innym. Też ważnym

Nie potrafimy odpoczywać. Wiedziałem, ale nie zdawałem sobie z tego sprawy. Równy miesiąc temu Tygodnik Powszechny opublikował ciekawy artykuł o tym, dlaczego ludzie nie potrafią odpoczywać i dlaczego odprężenie jest tak ważne. Pomyślałem, że coś w tym musi być i postanowiłem przeprowadzić swój własny eksperyment. 

Przez kolejne dni zwolniłem trochę obroty, poświęcałem więcej czasu na tzw. nicnierobienie. Nie cały czas, rzecz jasna, ale poświęcałem np. kwadrans lub pół godziny w ciągu dnia na to, żeby wyłączyć się i zwolnić obroty. Oderwać wzrok od gazety i pogapić się przez okno na mijany w pociągu świat. Siedząc na balkonie, wpatrywać się w ptaki, odczytywać z ich lotu zapowiedź nadchodzącego deszczu (to prawa przyrody: ptaki niżej latają, bo łowią owady). Pewnego wieczoru zauważyłem taniec nietoperzy nad głową, trwał 20 minut i pierwszy raz w życiu tyle tych zwierzaków widziałem.

Wychodzę na dłuższe spacery z psem. Lekturę gazety raz nawet przeniosłem przed fontannę. Czekając na spotkanie, nie wchodziłem do środka, a zająłem ławkę przed budynkiem, by wyciszyć się od hałasu. Gdy sam zacząłem odpoczywać, dostrzegłem innych odpoczywających. Zwróciłem uwagę na ludzi obok, ich zachowania. Lubię obserwować świat, zastanawiać się, co czują właśnie przechodzący ludzie. Zaraziła mnie tym kilka lat temu lektura Kapuścińskiego.  

N i c   n o w e g o

Nie chodzi o to, że odkryłem nagle Amerykę i zauważyłem świat obok siebie. Nie jest też tak, że jestem osobą strasznie zabieganą i nie mam czasu na kontemplację życia. Wręcz przeciwnie. Tyle tylko, że dałem sobie wewnętrzne przyzwolenie na to, żeby zwolnić obroty. I zrozumiałem, że nawet takie bezproduktywne spędzanie czasu jest inwestycją w siebie. Dlaczego? 

Bo zaczynasz kreatywnie myśleć, bo blokowane pomysły mają ujście. Wewnętrzny ,,śmietnik" pomysłów jest oczyszczany. Owszem, na początku planów i inspiracji jest mnóstwo, prawdziwy zalew. Ale jeśli spisze się je, a później przemyśli na spokój, wszystkie one logicznie łączą się, pokrywają, niektóre są innowacyjne. Nie musisz ich od razu wcielać w życie, warto jeszcze przemyśleć w przyszłości, ale są też doskonałą drogą do poznania siebie, swojego wnętrza, tego co przynosi radość i co nas smuci. Czasem jest tak, że spoglądasz w lustro każdego ranka, a wciąż nie wiesz, kim jest ten człowiek - nie znasz go, choć z nim żyjesz. 

Ta bezproduktywność pozwala cieszyć się pełniej życiem, czerpać radość z drobnostek, z takich najmniejszych prezentów od życia, od Boga, od drugiego człowieka. To daje szczęście. Naturalnie przedłużasz sobie życie, mniej stresujesz się, organizm zwalnia tempo (jak podczas spaceru z psem). Nie chodzi o to, żeby nic nie robić cały dzień. Wystarczy znaleźć 30 minut w ciągu dnia. I celebrować ten czas. Albo chociaż bardziej świadomie go przeżywać.

Nie musisz wcale ustawiać zegarka na konkretną godzinę, a gdy ta wybije - zrywać się i przerywać pracę na rzecz gapienia się przez okno. Czasem wystarczy trochę zwolnić, albo włączyć do swojej pracy elementy kontemplacji życia. Kilka razy spojrzeć przez okno i przez kilka sekund pomyśleć o świecie. Pracę przenieść na balkon (jeśli się da i są odpowiednie warunki), umilić sobie czas świetną płytą (mnie nakręcają dwa krążki z muzyką świata zebraną przez Marcina Kydryńskiego z radiowej Trójki, czasem jakieś reggae i folk, albo francuski pop). 

Może cieszyć coś, czego nie ominiesz, ale zamienisz te minusy na plusy. Mnie cieszy każda podróż pociągiem. Nie mogę jej ominąć, gdy muszę dostać się z jednego miejsca do drugiego. Ale mogę ten czas wykorzystać na powolniejszą pracę, ale jednak pracę. I pogapić się przez okno, wsłuchać w odgłos jazdy, w cięte ruchem maszyny powietrze, poczuć wiatr wpadający przez otwarte okno. To wszystko odpręża. Jeśli wiesz, że musisz czekać, zrób to czasem w odosobnieniu, na powietrzu. Nie musisz poświęcać dodatkowego czasu, ale wykorzystać ten, który i tak Cię nie ominie. Wykorzystać to, co już masz, nie tworząc nowych przestrzeni w kalendarzu.

Odpoczynek jest świetną drogą do poznania siebie i świata. Oczyszcza, by dodać sił. Bezproduktywność jest człowiekowi wręcz potrzebna!

J a k   t o?

Ciekawa powieść, bieganie, jazda na rowerze, wyjście z aparatem w plener i samotne fotografowanie natury. Czasem wystarczy poranna kawa, którą wypija się powoli, obserwując przy okazji budzące się do życia miasto.

Wielu z tych rzeczy już kilka lat nie robiłem, albo robiłem po łebkach. Aparat przeleżał swoje. Rower wystał. Tylko jeśli zagłuszasz coś w swoim życiu, to w końcu odejdzie. Na wiele rzeczy nie masz wpływu, życie czasem przyspiesza, weryfikuje dawne priorytety, a Ty ciągle się rozwijasz. Nie powrócą już dni, gdy przed blokiem w tumanach kurzu kopałeś piłkę z kumplami. Ale wtedy też nie wiedziałeś, że będziesz w tym miejscu, w którym jesteś teraz, bogatszy o nowe doświadczenia (i te przykre też, których już nie chciałbyś od nowa przechodzić i cieszysz się, że ich nie spotkasz w tej samej postaci... nawet kosztem dawnej beztroski, która wcale nie zawsze była beztroską, tyle że pamięć zachowuje najczęściej tylko te pozytywne rzeczy).

Tak więc zaczynam spowalniać tempo. I wiesz co? I czuję raz spadki raz niziny, ale staram się swój rytm odkryć, więcej słuchać niż mówić, trochę się wyłączać, więcej obserwować, ,,marnować czas” na obserwowanie, zamiast czynne branie udziału.

Stań w miejscu i wyobraź sobie maraton codziennych czynności, zobacz siebie wykonującego te rzeczy, ale nie ruszaj się. Zwróć uwagę na czynności rutynowe, na to, w którym miejscu zazwyczaj stajesz zamykając drzwi, za którą część trzymasz je. Jak chwytasz kurek gazu, jak wyciągasz łyżeczkę, w jaki sposób słodzisz herbatę, smarujesz kromkę chleba. 

Prześledź w myślach swoją drogę do pracy, szkoły, na siłownię. Zastanów się, gdzie trzymasz klucze od domu. Czy zdarzyło Ci się czasem iść do domu, zamyślić się i nagle uświadomić, że oto już mieszkanie, a Ty nie wiesz, kiedy doszedłeś? Ja tak mam często, nawet bardzo.

Wiele z tych czynności wykonujemy rutynowo, są one wynikiem odruchów warunkowych. Nie jest to złe,  bardzo ułatwia życie. Gdy o tym niedawno myślałem, stwierdziłem, że mózg wykonuje wiele czynności w jednym czasie, a takie wyuczenie się wielu rzeczy bardzo mu pomaga, bo trochę tego miejsca jest zwolnione na inne działania.
 




Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia podlegają darmowej i legalnej licencji CC (Creative Commons) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcia na licencji CC pobrano z:   http://www.publicdomainpictures.net - See more at: http://siemowi.blogspot.com/2014/07/co-o-by-sie-stao-gdyby-zamiast-pikarzy.html#sthash.2VOocyaJ.dpu

-----------



Wykorzystane w tekście zdjęcie podlegają darmowej i legalnej licencji CC0 (Creative Commons 0) pozwalającej na dowolny użytek i rozpowszechnianie w sieci oddanych do tego użytku materiałów; Zdjęcie na licencji CC0 pobrałem z:   http://www.gratisography.com/#0


Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze