Postaw na jakość życia, nie na coachów

czerwca 18, 2016




Szukając rady, jak coś zmienić, trafiasz na ,,złotą metodę", albo na jakiś ,,top 5". Tylko że nie jest to takie proste. Bardzo często możesz mieć uczucie, że ktoś cię zmotywował, masz głowę pełną planów, pozytywną energię i trzyma cię to aż do samego domu. A w nim? Przychodzi rutyna i życie. Emocje opadają, przychodzi kolejny zawód (lub atakuje ten poprzedni)



Prawda jest taka, że nie wystarczy tylko obejrzeć dobry film, przeczytać ciekawą książkę o samorozwoju, albo wyjść ze szkolenia. Nie chodzi też tylko o to, że to ćwiczenie i ciągłe doskonalenie umiejętności dają efekty.

Nasz organizm to całość. Potrzebuje jedzenia, nawodnienia, snu i aktywności. Potrzebuje też dbania o dobrą kondycję psychiczną. Modne staje się holistyczne podejście do życia, do pacjenta, do wiedzy.


Holistyczne podejście

O tym, jak ważna jest odpowiednia dieta, powie ci sportowiec. Niekoniecznie będzie wiedział to od dietetyka. On będzie pewne rzeczy widział w swoim ciele, inne czuł. Coś doda, coś odrzuci. Słowo: czuł. Przez wieki czuliśmy, jak mamy żyć. Wszystko toczyło się według naturalnego trybu życia. Trzeba jednak być utopijnym człowiekiem i idealistą, by chcieć tego powrotu. Zmienił się świat, zmienił się tryb życia. Normalka. Niektóre jednak rzeczy, które znali nasi przodkowie, musimy odkrywać na nowo.

O diecie powie ci sportowiec. O tym, że na nasze samopoczucie wpływ ma aktywność fizyczna - też. Wydzielają się hormony, rozmywa stres, myśli skupiają się lub też wyznaczają nowe ścieżki (wtedy masz świetne pomysły), każdy element skóry oddycha na nowo, ciało się wzmacnia i buduje. Stajesz się radośniejszy.

Gdy ćwiczysz mózg. Gdy pozwalasz sobie na chwile odpoczynku. Gdy przeczytasz oczyszczającą i dobrą książkę lub obejrzysz fajny film - pomagasz sobie, działasz holistycznie, łączysz wiele rzeczy w jedno - w dobre samopoczucie.


Biologia i duchowość

Wiele zmieniamy w sobie, szukamy recept i... znajdujemy je. Jest ich czasem za wiele, więcej niż potrzebujących. Ale zapomina się o biologii, o cielesności. O tym, ze bieg wyzwala endorfiny czyli tzw. hormony szczęścia, sen o wczesnej porze (czyli gdy ciemno) uwalnia melatoninę, a świecący ekran przed snem (smartfona, tabletu, komputera) działa niekorzystanie na nasz układ nerwowy i jakość nocnego odpoczynku. Ze spacer a nie autobus sprawi, że lepiej dotlenimy mózg i nie będziemy czuć duszności lub bólu głowy. A najlepsze pomysły przychodzą w nietypowych okolicznościach - spacer, trening, chwila przed snem. Dlaczego? Bo rozluźniasz mózg, nie napierasz na myślenie, odprężasz się. Słyszałem kiedyś, że sen uratował pewnie niejednego samobójcę.

Podział na aktywnych i umysłowych jest sztuczny. Każdy z nas jest człowiekiem, każdy musi mieć ruch i aktywność wewnętrzną, każdy z nas jest całością. Choć diety mogą się różnić, w wielu kwestiach pokrywają się. Choć formy i rodzaje mogą się różnić, kategorie pozostają stałe. Aktywność może u każdego wyglądać inaczej. Spodobało mi się kiedyś sformułowanie, które wiąże się ze św. Józefem  Kalasancjuszem - żyjącym na pograniczu XVI/XVII wieku pijarem i reformatorem edukacji. Mówił on o tzw. triadzie, czyli o trzech rzeczach: sporcie, duchowości i kulturze.


Całość człowieka, nie fragmenty

Może więc i szczęście (takie zwyczajne, proste, nie filozoficzne abstrakcyjne pojęcie) zależy od tego, by umieć wartościowo zjeść, znaleźć czas na pracę i rozrywkę i wyspać się? Może to wystarczy, by odbyć nie 10 szkoleń z profesjonalistami, ale pójść na jedno i z niego wyjść napełnionym energią do działania (a później działać?). Może. Tylko czy kilka osób nie straciłoby przez to pracy?


Nie wystarczy więc  tylko złapać jedną rzecz i szukać w niej ukojenia. Na nasze samopoczucie, na organizm działa wiele innych czynników, także dieta, także wykonywany zawód, także doświadczenia, także tryb życia. Kondycja umysłowa, psychiczna, fizyczna, duchowa. Czasem trzeba trochę zwolnić obroty, skorzystać z ciszy i pobycia z sobą. Czasem zmęczyć się i wypocić energię. Czasem warto posłuchać organizmu.

W czasach, gdy wmawia się ludziom, że pot jest zły (choć to sposób na pozbycie się z organizmu toksyn) i sprzedaje się leki nie tylko chorym (którzy muszą je przyjmować) ale wszystkim, powrót do wsłuchiwania się w siebie jest potrzebny. Organizm to całość, musisz zadbać i o ciało, i o umysł.

Myśl o sobie jako o całości. Myśl holistycznie. Może pracę straci kilku kreatorów twoich dodatkowych potrzeb, ale za to ty będziesz szczęśliwszy. 


Wpis powstał w ramach cyklu na blogu Zwolnij i bądź wolny, w którym połączę radzenie sobie z chaosem świata i usunięcie ze swojego życia barier i ograniczeń, które nakłada na nas własna psychika. Poprzednie wpisy znajdziesz tu


--
Zdjęcie na wolnej licencji CC0 wykonał Kevin Culal; zdjęcie pobrałem z www.pexels.com

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze