Cudzoziemiec w raju mózgu. Nadmiar zadań, wieczne potem i rzeczy do wykonania

lipca 26, 2016



Wiemy, że jesteśmy wolni. Ale czy aby na pewno? Czasem chcemy za dużo, a później to odkładamy. A w konsekwencji?  


Możemy stać w miejscu, bo albo pomysłów będzie za dużo a sił deficyt, albo nie zaczniemy działać. Obie postawy do pozytywnych nie należą. Tylko że stoi za nimi pewien sposób myślenia.

W poprzednich częściach cyklu było głównie o naszym myśleniu, o tym że ono nam wmawia różne rzeczy, blokuje, każe iść na skróty, upraszcza wizję świata. Gdy sobie uświadomisz, że jesteś naprawdę wolny, masz jeszcze lepszy kontakt z ludźmi i wysypiasz się. Tylko jak tę wolność odkryć?

Perfekcja

Musisz szybko przeczytać ten stos książek - taki otrzymujesz komunikat od... własnych myśli. Mogą nas wpędzać w blokady inni ludzie, ale możemy też sami zastawiać na siebie pułapki. Masz więc komunikat podobnej treści - możesz spełnić go bezrefleksyjnie, ale nie musisz. Jeśli pomyślisz nad tym, zobaczysz, że być może nie jest ci to potrzebne (przeglądając ten stos lektur zauważasz, że tylko dwa tytuły będą cenną rozrywką), że spośród kilku opcji/możliwości tak naprawdę interesuje cię tylko jedna lub dwie. Tak jest i z innymi rzeczami. 

Nasz mózg zmusza nas do perfekcjonizmu, lubi liczby: rankingi, podsumowania naszej pracy, namacalne efekty. Z góry podpowiada ci, że musisz zrobić to, jeszcze to, i tamto. Gdy siedzisz nad pustą kartką i planujesz dzień, od razu może kłuć cię w oczy jedna lub dwie pozycje. Wolisz dopisać coś jeszcze. I jeszcze. Jestem fanem nadawania hierarchii czynnościom, sam lubię mieć listę wielu rzeczy (ale jest tam kolejność: rzeczy absolutnie obowiązkowe i takie, które mogą ,,wylecieć", jeśli nie zdążę ich zrobić, albo mogą poczekać na kolejne dni, aż to one staną u góry listy). 

Niektórzy z nas lubią mieć więcej, na zapas, nadmiar tych zadań - tych pomysłów, planów, zajęć, rzeczy do wykonania. Myślimy często liczbami, wybierzemy więc 5, 10, 15... - te naznaczone pewną idealnością, bo np. 3, 7 i 9 wygląda głupio, lepiej coś dopisać do czynności, by była ,,pełna liczba".

A gdy się nie uda podołać, czasem dołujemy się. Może ci się wydawać, że przez dany miesiąc zrobiłeś niewiele, ale gdy pomyślisz nad każdą rzeczą - nie jest złe. Dobrze sobie takie analizy robić - nawet gdy coś nie wyszło, to aby wyciągnąć wnioski i nie popełniać błędów.

To nie pełna sytuacja.  Jest też druga skrajność. Jak wiadomo, w życiu można przesadzać w obie strony. 

Lenistwo, stres, strach, czy wieczne: ,,nigdy"?

Kilka akapitów było o tym, że mózg może wmawiać ci, że coś musisz koniecznie zrobić. Że musisz być takim idealnym automatem, albo osobą, która zawsze musi więcej, niż akurat może. 

Ale czasem mózg mówi, że czegoś nie możesz, że nie potrafisz, że lepiej poczekać trochę czasu i wtedy zadziałać, po czym odkładasz coś w nieskończoność. Owszem, czasem warto poczekać. Ale nie musisz. Możesz wiele rzeczy zrobić już dziś, teraz, za chwilę. 

Możesz już dziś, choć być może właśnie stworzyłeś sobie ograniczenia.

Czasem towarzyszą nam wewnętrzne blokady. Życie nie może być wolną amerykanką, dlatego one są potrzebne. Porządkują, pomagają się nie zgubić. Mówią, co warto w danej sytuacji zrobić, albo z czym poczekać. Zdarzało mi się coś odkładać, po czym okazało się za jakiś czas, że akurat w tym okresie nie zrobiłbym tego dobrze i warto było to na razie odwiesić na później, bo popsułbym dobry pomysł. Nie wiem jednak, czy nie było tu rzeczy, które by mnie popchnęły do przodu, zaś ja ich nie wykonałem.

Dlaczego tak się dzieje? Nasz mózg czasem jest leniwy. I lubi rzeczy stałe, pewną rutynowość zachowań. Tak jest mu łatwiej. My też czasem jesteśmy leniwi. Za to często sami siebie ograniczamy tam, gdzie nie powinno być na to miejsca. 

Z góry planujesz kolejne dni: dziś nie pójdę tam, nie zrobię tego, powstrzymam się od tamtego. Nie dziś, najlepiej za 11 dni i 9 godzin. Może nie powstawać pytanie obalające tę myśl, coś w stylu: a jeśli nie wtedy, to co? A dlaczego (i skąd?) ta abstrakcyjna data, a nie na przykład jutro, albo nawet jeszcze dziś, już za godzinę? 

Gdybyś pomyślał, okazałoby się, że nie byłby to najgorszy pomysł. Zamykamy się w sztucznych, niczym nieuzasadnionych ograniczeniach. Zakazy są dobre, pewne normy zachowań także. Ale gdy nie o nie chodzi? Gdy coś odkładasz bez racjonalnej przyczyny? Gdy sam się zamykasz w wewnętrznej blokadzie? 

Gdy będziesz żył tymi nieuzasadnionymi nakazami, niezrozumiałymi planami które podyktuje chwila, poczujesz brak wolności. Planując: pójdę tam za tydzień, zapominasz, że to często głupia data wymyślona na poczekaniu, odkryjesz, że nie musisz czekać 7 dni, bo możesz tam pójść jutro. A nawet dziś. Jeśli nic nie stoi na przeszkodzie i to nie koliduje z twoimi obowiązkami oraz zdrowym rozsądkiem - to nawet dziś. 

Skrajności

Zdaję sobie sprawę z tego, że to może być temat marginalny, niedotyczący każdego. Celowo w jednym wpisie połączyłem dwie odległe rzeczy: nadmiar i niedomiar. Mogą się one ze sobą łączyć, możesz np. stworzyć obszerną (ponad siły i zbyt idealistyczną) listę rzeczy, którą umieścisz w bardzo odległej przyszłości, np. wrzucisz w kalendarzu na wakacje, bo lepiej zarzucić się tym wszystkim w czasie urlopu, niż w czasie krótkich przerw już teraz.

Planując za dużo możemy czuć frustrację (szczególnie, jeśli czynności będą duże i przyłożymy się do kilku, zaniedbując inne, albo też robiąc wiele rzeczy, ale powierzchownie). Odkładając coś ,,na wieczne później", także zahaczyć możemy o frustrację, niespełnienie, brak widocznych realnych efektów działań, i w konsekwencji stanie w miejscu. 

Warto więc nie rzucać sobie na barki wielu rzeczy: 10 książek na weekend, trzech wycieczek i dwóch filmów. 

Warto też nie wymyślać abstrakcyjnych dat i pod nimi zapisywać wykonanie zadań (ale jeśli nic nie koliduje, nie czekać i zrobić to już dziś, za chwilę. Albo jak najszybciej). 

Z jednej strony możemy chcieć za dużo, a z drugiej to odkładać. A w konsekwencji? Stać w miejscu, bo albo nie będziemy mogli tym planom podołać, albo ich nie zaczniemy realizować.




Wpis powstał w ramach cyklu na blogu Zwolnij i bądź wolny, w którym połączę radzenie sobie z chaosem świata i usunięcie ze swojego życia barier i ograniczeń, które nakłada na nas własna psychika. Poprzednie wpisy znajdziesz tu

Zdjęcie pobrałem na wolnej licencji CC0 ze strony www.pexels.com 

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze