Czy wszyscy tylko czegoś od nas chcą? Walka z myśleniem podejrzliwym

lipca 18, 2016




Nie każdy dobry gest jest bezinteresowny. Ale też nie za każdym kryje się ukryta intencja. Zwolnienie obrotów życia nie oznacza wyłączenia myślenia. Nadmiar podobnych obrazów w głowie może blokować i przytłaczać. Co więc robić? Wszystkim ufać? A może każdego podejrzewać?


Po zwróceniu uwagi na Twoje wnętrze i poznaniu siebie. Po wskazaniu na to, że jesteśmy całością i składamy się zarówno z ciała, jak i ducha, a także po wypróbowaniu kilku ćwiczeń przyszła kolej na kolejny krok. Na sposób myślenia. Nie mam zamiaru wmawiać Ci, że znam receptę na złe myśli. Dlaczego? Bo nie chcę wnikać tak głęboko w coś, czym powinni zajmować się psychologowie. To oni podpowiedzą Ci, jak sobie radzić z niechcianymi lub z natrętnymi myślami. W ogóle niepokojące słowa i obrazy, które gnieżdżą się w naszych głowach, mogą mieć różne podłoże: nerwicowe, wynikające ze stresu lub pod wpływem silnych stanów emocjonalnych (złość, euforia itd.), depresyjne, albo wynikające z zaniżonego poczucia własnej wartości (wyniesionego np. z dzieciństwa). Szczególnie te pierwsze mogą wymagać konsultacji z lekarzem.

Mnie w tym miejscu interesuje sposób na zmianę myślenia - tego podejrzliwego o czyjąś intencjonalność. Zbyt dużo podobnych obrazów może burzyć Twój porządek dnia, powodować, że nie potrafisz zwolnić obrotów, że obciążasz swoją głowę. 

Podejrzliwość wobec intencji drugiego człowieka może doprowadzać do paranoi. Jeśli czyjś gest traktujesz wyłącznie jako ukrytą manipulację, perswazję. Jeśli rozmawiając z kimś od razu podejrzewasz go o określony wpływ, tajne zadziałanie na Ciebie, o jakiś cel który chce osiągnąć, zwykła rozmowa ze spotkanym człowiekiem może zamienić się w pasmo podejrzeń. Każde z nich, każda z tych ,,detektywistycznych" wizji mocno Cię może męczyć psychicznie, ograniczać zaufanie do innych, odbierać radość.

Inni

Nie oszukujmy się, człowiek od najmłodszych lat sam z siebie uczy się wywierania wpływu, osiągania celów, zarządzania drugim człowiekiem tak, by pomógł mu zdobyć zamierzoną rzecz. Ci, którzy nauczą się tej sztuki, tylko ją rozwiną i zastosują na szerszym terytorium. Mniejsza odpowiedzialność ciąży jednak na tym, który ,,na czuja" coś przy Twojej pomocy osiąga, a większa na tym, który jest świadomy i robi to z premedytacją.

Na boku zostawiam siłę takiego oddziaływania, bo wiadomo, że czymś innym jest skłonienie do udzielenia komuś pomocy, a czym innym takie przekabacenie, byś podżyrował nadawcy kredyt :)

Tak więc przed intencjonalnością drugiego człowieka nie uchronisz się. Nie pomagają tu też pozytywne i negatywne stereotypy. One od razu sugerują, szufladkują (w ten sposób mózg sobie pomaga i działa szybciej). 

Ciągle jednak o tym myśląc, rozpatrując w głowie, oceniając czy właśnie temu wpływowi nie ulegasz, mocno obciążasz swoje myślenie, psychikę, a może także fizyczne siły i chęci do działania.

Przy okazji tekstu-ćwiczenia prosiłem Cię, byś przez jeden dzień traktował innych tak, jakby mieli dobre intencje wobec Ciebie. Nie ma sensu w tym miejscu ponownie mówić Ci o tym, że świat dzieli się na dobrych i złych, na tych którzy mają złe intencje i na tych drugich. Wierzę, że (niestety, choć może to jakieś pocieszenie?) takich, którzy są neutralni i nie mają na co dzień  ukrytych celów, jest więcej.

✦ My

Z jednej strony jesteśmy więc intencjonalni: wysyłany przez nas komunikat często ma cel, coś ma wywołać (nawet często ten cel nie jest dla nadawcy znany bo może być podświadomy, by np. dobrze wypaść, albo zyskać przychylność - opiera się wówczas na niezaplanowaniu a nie na całej strategii komunikacyjnej; działa to też w drugą stronę: możemy zaplanować to, jak mamy zostać odebrani np. przez formę prezentacji). 

Nie powinno nas w życiu więc opuszczać pytanie: ,,jaki ktoś ma w tym cel" - w tym, co do nas mówi, jak próbuje dotrzeć, a także w jakich okolicznościach. I czego wymaga. To jest ważna umiejętność, bo pomaga nam rozumieć czyjeś intencje i odpowiadać na nie, interweniować, albo docierać w odpowiedni sposób i sprawnie się komunikować. I być asertywnym. 

To ważna umiejętność, ale nie powinna być Twoim mottem, zajmować dominującej części Twoich myśli.

Nie możemy być nieustannie podejrzliwi, bo ciągłe węszenie spisku nas niszczy. Gdy dostaniesz 20 złotych to ciesz się, że je dostałeś. Nie myśl, dlaczego tak mało, albo z jakiego powodu aż tyle. Miej uszy i oczy otwarte, ale pamiętaj, że to mózg finalnie odpowiada za kontrolę i nastrój. Za myślenie też.

✦ Czucie, czy rozum?

Umiejętność odczytywania intencji, myślenie nad czyimś działaniem i jego motywacją, jest dla nas ważna i kluczowa. Uczymy się jej ciągle i wykorzystujemy do końca życia. Każdy z nas - bardziej świadomie lub mniej - próbuje działać na innych. Nie można tej umiejętności odczytywania zatracić. Mowa tu jednak o skrajnościach: o ciągłym skupianiu się w pierwszej kolejności na tym, czegoś ktoś może oczekiwać, nie zaś na treści komunikatu. Wiele razy, chcąc odczytać trafnie czyjeś motywacje, pomyliłem się. Kiedy? Gdy coś odczytałem w taki sposób, w jaki ktoś to mógł zaplanować. Tyle że... ktoś nie miał wcale takiej intencji, po prostu chciał dobrze i zrobił coś tak, by na mnie nie działać. 

Często jesteśmy podejrzliwi szczególnie wtedy, gdy ktoś sprawia nam jakąś przyjemność. Skoro wysyła dobro to znaczy, że czegoś chce. Ciągła podejrzliwość w sprawie dobrych intencji drugiego człowieka może nas znieczulić na pozytywne gesty, zrobić z nas oschłych cyników bez wiary w ludzi. Pesymizm jest fajny, ale gdy dotyczy naszego kumpla, nie nas. Nas już mniej może bawić. A ciągłe - bez umiaru i opamiętania - zawracanie sobie głowy tym, co ktoś chce, to krótka droga do osądzania. 

Warto więc włączyć w głowie tryb ,,czuwania". Wyłapywać z grubsza te silniejsze potencjalne ,,ataki" (bo one są potencjalne, żeby były prawdziwe, muszą być choć trochę przez nadawcę celowane, nawet podświadomie) a z tych radosnych i pozytywnych gestów, co do których nie mamy  podejrzeń, cieszyć się (a gdy są wątpliwe, wtedy zbadać). 

Jeśli wyrosłeś z wieku dziecięcego, masz prawie na pewno sporą bazę intencji drugiego człowieka w głowie i bez problemu rozpoznajesz wpływ. Tej umiejętności uczymy się całe życie.


Wpis powstał w ramach cyklu na blogu Zwolnij i bądź wolny, w którym połączę radzenie sobie z chaosem świata i usunięcie ze swojego życia barier i ograniczeń, które nakłada na nas własna psychika. Poprzednie wpisy znajdziesz tu

Zdjęcie pobrałem na wolnej licencji CC0 ze strony www.pexels.com 

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze