Nadmiar opcji. Jak uporządkować plany na życie?

lipca 07, 2016





W życiu jest wiele opcji. Jak wybrać tę właściwą? Nie dotyczą one tylko kariery zawodowej, spotykamy je nawet w banalnych czynnościach codziennego życia.


Jest na przykład wiele opcji w nauce języka obcego: fiszki, audio fiszki, fiszki online, aplikacja na smartfony z ,,karteczkami". Książki po angielsku, i polsko-angielsku. Kursy 14-dniowe, 30 i inne. Plus swoje własne pomoce. Nauka z tymi wieloma pomocami staje się długa, chaotyczna, opcji jest zbyt wiele więc czasem nie robisz nic (nawet jeśli znasz swoje wiodące kanały percepcji podczas nauki: wzrokowy, dotykowy, słuchowy - zazwyczaj używamy kilku bardziej to chcesz połączyć nowe rzeczy; jeśli jeszcze nie odkryłeś tego, jak najlepiej przyswajasz wiedzę, czeka cię dodatkowa praca i... czas).

Stosy książek na półkach, czy zalegająca prasa? Ta płyta, czy tamta pomoże ci wejść w nowy dzień? Często chcemy robić wiele rzeczy na raz. Pójść na te studia, czy tamte?  

Chcę w życiu być kimś wymarzonym, idę na ukierunkowane studia. Ale w sumie to jeszcze coś innego chciałbym robić, i jeszcze innego, i jeszcze... Sposobów na życie też jest wiele, pomysłów także. Wszystko, co nas otacza, to studnia w której jest mnóstwo rzeczy i planów, a my z tego chaosu musimy coś wybrać. Nie wiemy, czy ta rzecz będzie dobra, nie znamy przyszłości. Dlatego też wolimy zabezpieczyć się na przyszłość, złapać dwie sroki za ogon.

Przeciwwagą jest znalezienie tego, co nas faktycznie interesuje, czym chcemy się w życiu zajmować. Temu służą pewnie specjalizacje na studiach lub w szkołach kierunkowych. Temu też służy specjalność lekarska ta lub inna. Psychologów też mamy od różnych dziedzin. 

Nadmiar opcji, niedomiar czasu
 
Nie możemy w życiu robić wszystkiego. Choć jako ludzie potrafimy pogodzić wiele z pozoru odmiennych rzeczy, ciągłe ,,niezdecydowanie się" utrudnia podjęcie konkretnych decyzji. Nie tyczy się to wyłącznie kariery zawodowej. Rzutuje na każdą sferę życia. Mając zbyt wiele dróg, z niektórych musimy zboczyć w połowie, by przejść w całości tę wybraną. Jeśli zdecydujesz się na kilka rzeczy fragmentarycznie, nie poznasz jednej w pełni.

Niedawno w jednej z książek Reginy Brett znalazłem słowa mówiące o tym, by odkryć swoje zadanie, to co chcemy robić. I w tym się realizować, spełniać.

Jest w czym przebierać?
 
Nawet jeśli zajmujesz się literaturą, nie jesteś w stanie przeczytać wszystkich książek. Musisz mieć swój gatunek, w którym staniesz się ekspertem, a o pozostałych wiesz tylko tyle, o co w nich chodzi (i znasz aktualne nowości w wydawniczym świecie). 

Czy więc zachęcam do tego, by ograniczyć własne horyzonty myślowe i nie interesować się innymi rzeczami? Taka postawa nie rozwijałaby by nas ale wręcz przeciwnie - cofała. 

Bo co np. z ludźmi renesansu (a jak spojrzysz łaskawym okiem i zerkniesz chociażby do Odrzuconego obrazu C.S. Lewisa to do tej kategorii dodasz także ludzi średniowiecza)? Oni zajmowali się mnóstwem z pozoru oddalonych od siebie dziedzin.

Tylko czy obecnie nie żyjemy w świecie, w którym informacji do nas docierających na każdym kroku jest więcej?

Nie możesz znać się na wszystkim. Ale możesz na tej jednej rzeczy. O innych coś tam wiedzieć, a o swojej - dużo. O innych też dużo, w miarę możliwości, ale o swojej zawsze próbuj wiedzieć trochę więcej.

Fizycznie nie dasz rady znać się na wszystkim. Zainteresowanie się innymi rzeczami, wybór alternatywnych rozwiązań jest dobry (a nawet pożądany), ale czymś innym jest rozwijanie, poszukiwanie, sięganie po kolejne propozycje (sprawdzanie siebie i swoich zainteresowań, które mogą z czasem zmieniać się), a czymś innym błądzenie wokół, nie skupiając się na rzeczy dla nas przewodniej. Znajdź swoją ,,działkę" i rozwijaj się w niej w sposób dominujący. Znajdź rzeczy wiodące. Nadaj przedmiotom, czynnościom, rozwiązaniom hierarchię i priorytety. Miej rzeczy główne i te dodatkowe. Te  rzeczy będące tzw. ,,planem B", dodatkowymi zainteresowaniami, marginesem na sprawdzenie innych opcji, niech będą tuż obok. 

Sprecyzować

Co jest twoją dziedziną? Pomyśl. Przypatrz się sobie, swoim preferencjom, zainteresowaniom, temu czemu się poświęcasz i co sprawia ci przyjemność. Chodź z tym pytaniem w głowie, nie szukaj odpowiedzi od razu (to moja ulubiona metoda - usiąść i wszystko sobie rozpisać, posegregować, przeliczyć, zaplanować, zrobić ,,program" danej rzeczy; ale w tym przypadku to złe myślenie, może dobre na później, nie na pierwszą chwilę). 

Myśl, traw to pytanie. Szukaj odpowiedzi. Brett pisze o modlitwie i medytacji. Możesz też obserwować siebie, trwać w skupieniu i w ciszy, albo w działaniu poprzez próbowanie jednych rzeczy i odrzucanie innych. 

Albo wprost: spytać innych, w czym cię widzą. Gdy podejmowałem jakiś krok i już w czymś ,,tkwiłem" słyszałem czasem: ,,wiedziałam/wiedziałem, że wybierzesz to...". To zabawne, bo nawet ja do ostatniej chwili wahałem się. Inni mogą być pomocni, ale mają też wobec nas swoje własne wyobrażenie; mogą być pomocni, ale nie wybiorą.

Myśl i poznawaj siebie. Nadmiar pomysłów nie pomoże ci. Próbuj swoich sił, ciągle się pytaj o to, co dalej, ale staraj się skupiać na jednej lub dwóch dominujących rzeczach. Rozwijaj się w jednym, ale nie zapominaj i o innych dziedzinach. 


Wpis powstał w ramach cyklu na blogu Zwolnij i bądź wolny, w którym łączę radzenie sobie z chaosem świata i usunięcie ze swojego życia barier i ograniczeń, które nakłada na nas własna psychika. Poprzednie wpisy znajdziesz tu

--
Zdjęcie na wolnej licencji CC0 pobrałem z www.pexels.com

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze