8 błędów, które popełniasz najczęściej - nie w tekście, ale w życiu

października 05, 2016




W Internecie znajdziesz wiele porad językowych i dowiesz, dlaczego zwrot ,,w każdym bądź razie" nie jest ok, albo dlaczego się nie włancza komputera. A jeśli by tak przyjrzeć się kilku - subiektywnym, rzecz jasna - błędom, które wielu z nas popełnia w życiu?


1) Zasada 5 sekund

Jak się nie uda, to przez te pierwsze kilka sekund jest jeszcze do naprawienia. Taka zasada. Przeprasza się też najlepiej od razu. I kłamstwo dementuje także. Im więcej czasu mija tym gorzej. 

Nie znałem tej zasady wcześniej, usłyszałem ją przypadkiem. Osoba, która o niej powiedziała swojej koleżance, żartowała.  Chodzi o to, że jeśli coś ci upadnie na ziemię, i nie leżało dłużej niż 5 sekund, to można to jeszcze odratować. Wiem, głupie. I śmieszne. Ot, taka zabawa. Ale jednocześnie jest w tym, coś uroczego   ciekawego. Inspiruje do przeniesienia tego na inne sfery życia.

Bo dlaczego to - szybkie zainterweniowanie, to naprawienie - jest ważne? 

Najprostsza odpowiedź brzmiałaby: bo życie jest krótkie a życie niepewne. I, kurczę, to prawda. Rano wszystko było ok, wczoraj dobrze, jutro też będzie korzystne. Jeszcze kilka godzin i wrócę do swoich planów. Z całej tej trójki tylko to ,,wczoraj" było pozytywne. Bo choć jeszcze ranek był spoko, to właśnie przed chwilą, to właśnie jak grom z jasnego nieba okazało się, że tego KOGOŚ mogłoby zabraknąć. Tak nagle. Bo wiesz, bo życie nie pyta o zgodę. A co jest w tym tak tragicznie śmiesznego? Że już wiele razy prawie traciłem, że już wiele razy mogło tego KOGOŚ zabraknąć, a człowiek nadal nie potrafi doceniać, nadal gubi się i błądzi. Szczeniacko, infantylnie.  

Dlaczego to szybkie naprawienie jest tak ważne? Bo często doceniamy to, co mamy, tracąc. Gdy się pokłócisz, możesz sobie obiecywać, że jeszcze będziesz miał czas. Gdy kogoś zranisz - także. Gdy się pokłócisz... gdy zranisz... możesz odczuwać ból - ból z powodu wyrządzonej krzywdy. Nieważne, czy miałeś rację, czy nie. Czy ta druga osoba to przemyśli, czy nie. Czy wyciągnie wnioski. Gdy na kimś nam zależy, odczuwamy ból. Doceniamy, ile dla nas znaczy. I choć, dzięki Bogu, jest fizycznie tuż obok, straciliśmy kilka chwil naszego bezcennego i nieodwracalnego czasu na spór, na nerwy, na złość. Kłótnia nie jest dobra (choć niektórzy mówią, że te małżeńskie coś czasem wnoszą), ale nawet z niej da się po fakcie wyciągnąć wnioski. W końcu i porażki czegoś nas uczą. Doceniania tego, co utraciliśmy, albo co możemy stracić?

Dlatego więc to szybkie naprawienie jest tak ważne? Potrzebne jest do tego, by szybko sobie uświadomić, że im więcej czasu mija, tym trudniej naprawić, bo mogą paść dodatkowe słowa, bo im dłużej zwlekamy, tym bardziej się wstydzimy; bo zaczyna się proces samo usprawiedliwiania? 

Czy receptą jest kończenie dnia w zgodzie ze wszystkimi? 

2) Nie zapominaj o pokorze
Śmieszną rzeczą wydaje mi się przybranie kaznodziejskiego tonu i pouczanie ciebie, dlaczego warto szanować w życiu cnotę pokory. Zamiast tego chciałbym wskazać na rzecz, która wydaje mi się ważna.

Często popadamy w skrajności. Zbytnia - udawana - pokora, albo zbytnie wyeksponowanie własnych cech. A złoty środek? Wielu, którzy byli na szczycie spektakularnie spada. Wielkie życiorysy mają często taki przebieg: nagły sukces i nagła porażka.

Pokora to nie poniżanie siebie (poznanie własnej wartości to wręcz nasz obowiązek), to nie wyrzekanie się sukcesów, fałszywa i przesadna skromność - z nimi trzeba walczyć. Pokora to umiejętność przyznania się do błędów. To też nieuleganie fałszywemu obrazowi siebie. Często myślimy o sobie hiper przesadnie - hiper wzniośle - hiperbolicznie. Robią to nam inni chwaląc, robią to w nas rzeczy, które nam się udały, robimy to sobie sami, myśląc o sobie przesadnie dobrze. Bo życie to często skrajności: albo zaniżone poczucie własnej wartości, albo zawyżone. 

Nasze życie to chyba, jak banalnie by to nie brzmiało, szukanie wszędzie środka, takiego stanu umiarkowanego.


3) Krytykując rzecz, z którą ktoś się utożsamia, możemy sprawić, że uzna to za atak

Brzmi to śmiesznie i niepoważnie. Przez długi czas też tak myślałem. No bo jak, no bo jak ktoś może uznać, że krytykujesz jego, skoro wypowiadasz się tylko na temat kiczowatej książki, infantylnej piosenki, jarmarcznej zabawy? Nabijasz się z popkultury, nie ze swojego kumpla, brata, cioci. 

Gdyby tak człowiek myślał za każdym razem, czy krytykując coś, nie urazi kogoś, oszalałby.
Gdyby tak uważać na każdego, padłaby krytyka kulturalna.
Gdyby...

Czasem jednak bywa tak, że coś silnie oceniasz jako negatywnie, mając przed sobą fanatycznego miłośnika, który niekoniecznie potrafi bronić swoich argumentów, który źle odczyta twoje intencje i uzna krytykę rzeczy lub zjawiska za obrazę osoby. I może nie dać ci tego do zrozumienia. I ty też możesz nie zdawać sobie sprawy z tego, że nieświadomie mogłeś kogoś urazić. Urazy i niedopowiedzenia lubią narastać.



4) Zapominasz o 5 tajemnicach-oczywistościach

* Po upadkach wstań i staraj się zachować równowagę. Ludzie długo nie będą pamiętać.

Najłatwiej sobie tak powiedzieć. Szczególnie, gdy samemu pamięta się klapy i powody do wstydu, gdy chętnie zapadłoby się pod ziemię. Niestety, ale nie wszystko zależy od nas. Czasem coś się do nas przypląta i nie ma przeproś. Tyle że bardzo często rozpamiętujemy. Kto mnie zna, ten wie. Przez cały dzień potrafię powracać do sytuacji, która mnie zdenerwowała, do jakiegoś słowa które mogło źle zabrzmieć, i choć pewnie nikt tego nie zauważył, ja to rozdrapuję. I wiesz co? Ludzie nie pamiętają każdej rzeczy, którą zrobiło 20-30 osób spośród spotkanych tego dnia. Może to smutne, ale nikt nie myśli o tobie przez cały dzień. No chyba że jest twoim psychofanem. Albo kimś bliskim. Pozostali mają inne sprawy na głowie, nie będą rozpamiętywać. A nawet jeśli do czegoś powracają, po jakimś czasie zapomną (a jeśli im pokażesz, że masz do sprawy dystans i obrócisz to w żart, albo nie okażesz zdenerwowania, zapomną szybciej). 


* Życie jest jedno.

Straszny banał. I jak wiele banałów - jest ważny. I jak wiele ważnych rzeczy, często o nich zapominamy. Pamiętaj więc: masz tylko jedno życie. Postaraj się. 


* Bądź człowiekiem - bądź wyrozumiały dla ludzi. 


* Zmiany wprowadzaj powoli i stopniowo. 

Gdy będziesz starał się wprowadzać wszystko od razu, nic z tego może nie wyjść. Nagromadzenie rzeczy do poprawy, zarzucenie się czynnościami, może zdołować. Zmieniaj życie powoli. I nie zapominaj o radości z każdej rzeczy zmienionej w swej codzienności.


* Nie bój się błądzić. 

Nie bój się ryzykować. Od innych ludzi, od świata, słyszysz: ,,bądź ostrożny, nie pozwól się sparzyć, nie próbuj bo się nie uda". Jako dzieci popełnialiśmy wiele gaf, uczyliśmy się poprzez doświadczenia, słuchaliśmy starszych. Upadaliśmy by wstać. I to było normalne. Dlaczego minęło? Bo dzieciom się wybacza towarzyską gafę, nietakt, źle wykonane zadanie. Dziecku się wybacza. Czasem nawet pozwala na porażkę, by się nauczyło na błędach. Dorosłemu wybacza się mniej. On już się przecież nauczył. On już umie, a jeśli nie, to ma obowiązek się dokształcić. Tylko że uczymy się całe życie, nowe problemy przychodzą z czasem, wiekiem, miejscem pracy. A tamtej wyrozumiałości z dzieciństwa otrzymujemy czasem coraz mniej. Później nie dajemy jej innym my - niegdyś sami potrzebujący ("bo skoro sam się nauczyłem bez pomocy to ona/on tez musi").  Nie chcemy dawać szansy. Zaczynamy się bać życia, bać błędów, bać zaczynać. Lękamy się porażki. 



5) Zapominasz o 5 nietajemniczych oczywistościach
* Odpowiedź zwrotna.

Próbuj odpowiedzieć każdemu, kto wysłał do ciebie komunikat: tekstowy, słowny. Wystarczy tylko: ,,tak/nie". Wystarczy kiwnięcie głową. Może się wydawać to śmieszne, ale to bardzo potrzebna, bardzo ważna, i często pomijana umiejętność. I potrzebna nie tylko w biznesie albo zarządzaniu ludźmi w pracy. Niejedna odpowiedź, negatywna lub pozytywna, pokierowała czyimś życiem. 


* Nie zachowuj dystansu w pierwszej relacji z kimś. 

Rzecz zależna od temperamentu, od doświadczeń życiowych. Jeden ma naturalną zdolność podbiegania i rozmawiania z obcymi ludźmi, ktoś inny potrzebuje więcej czasu, sprzyjających okoliczności, znalezienia wspólnych tematów. Jeśli należysz do tej drugiej grupy, spróbuj choć łagodnie złamać swoje reguły i, nie zapominając o uśmiechu, o coś spytać. I okazać zainteresowanie drugą osobą (tylko, błagam, nie sztuczne - to się wyczuwa).


* Nie pomijaj małych przyjemności.


* Zechciej spróbować

Czasem blokujemy się, napotykamy strach, że dziś mi się nie uda, że czuję się wypalony. O pułapkach naszego myślenia i mózgu, o tych blokadach wewnętrznych pisałem w cyklu blogowym Zwolnij i bądź wolny (o tu).


6) Nie zapominaj o dziecięcej wrażliwości.

Świat mówi: dorośnij, nie bądź naiwny, nie bądź infantylny. I po części ma rację: trzeba żyć tu i teraz, porzucić zabawki i zacząć martwić się o realne problemy. 

Ale domaga się też wrażliwości, dziecięcej radości z małych rzeczy, dziecięcej tolerancji, bezpośredniości, miłości, zrozumienia, akceptacji drugiego człowieka.

Świat domaga się od ciebie przyjęcia postawy dziecka, gdy wokół straszą nieustępliwi dorośli, straszący siebie nawzajem i grożący sobie siłą.


7) Za zło nie odpłacaj... złem
Co to znaczy, że karma wraca?  - usłyszałem ostatnio od pewnej osoby. Wytłumaczyłem pochodzenie. I choć sam w karmę nie wierzę, to jednak to dobry pretekst. Do czego? Do odpłacania sobie dobrem. 

To taka wiadoma rzecz. Przecież to wiedziałem. Ale gdy trafiłem jakiś czas temu na to u B.Schuchtsa - terapeuty rodzinnego związanego z katolicyzmem, poczułem zaskoczenie. Wychowani w kręgu kulturowym i cywilizacyjnym, w którym silna jest obecność chrześcijaństwa, znamy tzw. ,,złote zasady" - nie czyń innym zła. Z etyki, religii, filozofii wiemy też o odpłacaniu dobrem. Wspomniany terapeuta w jednej z książek wskazał na to, by wybierać miłość zamiast odwetu.

Czasem mamy ochotę na to, by okiem odpłacać za oko, ale do niczego to nie prowadzi. W szerszym widzeniu sprawy mogą rożnie się potoczyć. Stąd wiara w to, że zła karma do kogoś wróci może być pewną satysfakcją. Albo coś, do czego kiedyś się uśmiechnąłem: mem z napisem, że wiara w piekło daje nadzieję, że złych dosięgnie jakaś sprawiedliwość (nawet po śmierci). Pozorna to radość i satysfakcja, każda bowiem chęć odwetu niszczy nas wewnętrznie, bo zatracamy wrażliwość. I tracimy energię (kto nie wierzy, może przeczytać pierwszy tom przygód Sherlocka - Studium w szkarłacie)

PS. (albo nr 8) Dawaj szansę innym. I stawiaj ich ponad literą prawa

To był gorący sierpniowy dzień. I moja pierwsza w życiu praca - taka na poważnie. 18 lat i 5 miesięcy na koncie. Czekałem na NIP od kilkunastu dni, gdy dotarł do skrzynki - moglem podpisać umowę. Dostałem wyposażenie i rzucono mnie na głęboką wodę - ja i setki osób przy kasie. I tajemniczy klient, który tego dnia mnie sprawdzał. Akurat wtedy, gdy byłem tu pierwszy dzień sam - nie z kimś, kto mnie dzień wcześniej szkolił - ale sam. Tajemniczy włożył kredkę do oczu do pudelka po paście do zębów. Wszystkie pudełka tego dnia sprawdzałem, jak mi tłumaczono. Tego nie. Zaglądać do pasty do zębów? Pozamiatane. Pytanie przełożonych o wynik. I zaskoczenie. Osoba sprawdzająca skłamała, że poszło mi bezbłędnie. Dostałem szansę pierwszego dnia pracy. 

Miałem wyrzuty. Bo przecież on skłamał. I choć obronił mnie, nie lubię kłamstwa. Ktoś, z kogo zdaniem się wówczas liczyłem powiedział, żebym się cieszył z szansy. To była osoba spośród tzw. autorytetów. Uspokoiło mnie to.

Przypomniałem sobie o tym, gdy do pociągu wszedł starszy podchmielony pan. Wszedł w dyskusję z konduktorem. Zastanawiałem się, czy podczas kontroli dostanie mandat. Pewnie nie miał biletu. Gdy nadszedł czas kontroli, pracownik kolei powiedział tylko: "siedź pan" i przeszedł dalej. Szansa, czy błąd? Nie pochwalam kłamstwa. Ale czy litera prawa zawsze musi być ponad człowiekiem? Humaniści widzieli człowieka. Gdy leżał na ziemi, każdy z nas powinien podejść bo "to człowiek, któremu trzeba pomóc". Taki odruch. Teraz często powodem może być: "muszę pomóc, bo na to jest paragraf. Jeśli nie udzielę pomocy - idę  siedzieć". 

Ciekawe czasy. 

Może więc warto czasem robić wyjątki (gdy to ma sens) i dawać drugą szansę?


Zdjęcie pobrałem na wolnej licencji CC0 ze strony www.pexels.com 




Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze