Ludzie potrafią ranić. Czy więc zrezygnować z czyjejś bliskości?

października 29, 2016




Dajemy innym to, co sami otrzymaliśmy. A jeśli inni nas skrzywdzili? A jeśli zabrakło gdzieś miłości, ciepła, współczucia? Czy być przez całe życie wycofaną ofiarą czyjegoś braku dobra? 


To promieniuje na innych. 

Tylko że łatwo powiedzieć, zawsze tam stoi za plecami czyjaś ogromna i głośna, albo nie rzucająca się w oczy, ale bolesna - tragedia. I na tysiące przypadków, gdy ktoś skrzywdzony poddał się, znajdzie się jedna osoba, która pokona siebie, zaprze się i brak zastąpi nadwyżką, odda innym dobro, którego sama nie dostała. Przekaże tę radość, której nie otrzymała, da miłość której nie doświadczyła. Nie będzie żyła w ciągłym lęku i nie będzie żyła wyłącznie swoją przeszłością. 

Bo gdy los nas doświadczył, początkowo wstydzimy się tego, co nas spotkało - dokładamy sobie niezawinionego cierpienia. Później możemy chcieć wszystkim wokół opowiadać o naszej historii: by nam współczuli, zrozumieli, byli wyrozumiali; bo chcemy się wygadać i być pełniej poznani. Chcemy, by nam gratulowali samozaparcia i "wyjścia" z tego. Albo by dać świadectwo, że przeciwności da się pokonać. Zachowań może być więcej. 

Gdy mimo tego bólu będziemy dawać dobre emocje, w końcu też sami skorzystamy. To umacnia.

Nie ma złych ludzi, są tylko nieszczęśliwi i tacy, których ktoś skrzywdził. Celowo nie chcą kochać, bo boją się straty drugiej osoby. Gdy kochasz i utracisz ją lub jego - boli. Gdy do niej lub niego nie przywiążesz się, boli mniej. To bezpieczna postawa. 

Tylko czy warto ryzykować i stracić czyjąś obecność, wspomnienia, bliskość?


Nadmiar rzeczy szkodzi. Pisałem o tym w cyklu, który miał zwrócić uwagę na priorytety, na codzienne czynności; który miał pomóc uporządkować rzeczywistość wokół. Nadmiar rzeczy może szkodzić. Nadmiar bliskości innych - nie.

Owszem, ludzie czasem też są męczący. Zbyt częste przebywanie wśród tłumów także. Każdy z nas potrzebuje chwili ciszy, czasu poświęconego tylko sobie: by poznać siebie w samotności, podczas treningu, przy herbacie i spokojnej muzyce albo nostalgicznej powieści. To być może dlatego w tym chaotycznym i głośnym świecie tak ogromne zainteresowanie medytacją i samorozwojem.

Jeśli bliskość nie jest destrukcyjna, niezdrowa, ograniczająca - ona nie szkodzi, a wręcz przeciwnie: umacnia. Każdy z nas chce mieć kogoś obok. 

Gdy od ludzi dostajemy dobro, poznajemy siebie - poznajemy swą wartość. 

Wielu mogło nas skrzywdzić, wielu jeszcze skrzywdzi.

Może warto jednak ryzykować i kolejny raz zaufać w czyjąś bliskość?



Wpis powstał w ramach cyklu na blogu Zwolnij i bądź wolny, w którym połączę radzenie sobie z chaosem świata i usunięcie ze swojego życia barier i ograniczeń, które nakłada na nas własna psychika. Poprzednie wpisy znajdziesz tu



Zdjęcie pobrałem na wolnej licencji CC0 ze strony www.pexels.com 

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze