Nie bądź w życiu płotką, bądź drapieżnym okoniem. Serio?

stycznia 30, 2017




Masz być silny, bycie słabym to ujma. Zła relacja ze sobą, czucie się słabo, problemy - świat lubi osądzać. Afera coachingowa, której niedawno byliśmy świadkami, stała się chwilową rewelacją plotkarskich portali. Tylko że jest o wiele ważniejsza. I odzwierciedla szkodliwy stan mentalny.

Wszystko było normalnie, przeszłość od dawna odgrodzona grubą linią - dawne błędy, trudne relacje, ludzie którzy skrzywdzili, zaprzepaszczone szanse. To już przeszłość, zdążyłeś się pogodzić ze światem. Pogodziłeś się też ze sobą. Znalazłeś swoje miejsce, realizujesz plany (te najbliższe, na kolejną godzinę, na ten dzień, może przy okazji i na kolejne dni). Przychodzi kryzys, drobny problem, chwilowa słabość. Wszystkie rzeczy z przeszłości zaczynają bombardować. Wszystko było dobrze, dopóki nie pojawiła się mała rysa. Nie spodziewałeś się jej jeszcze kilka godzin, a może minut, temu. To miał być dobry dzień. I tak się zapowiadał. Mała rysa. Z nią przyszły duchy przeszłości, ponownie wyszły na światło dzienne. Nie masz znowu siły kreować siebie na osobę silną, masz ochotę powiedzieć innym jaka jest prawda. Z drugiej strony nie chcesz się użalać nad sobą, inni tego nie lubią. 

 * 

Problemy kojarzą się ze słabością. Dlaczego? Czy to, że kobieta jest bita jest jej winą, czy jej agresora? Dlaczego więc to ona musi się wstydzić, bo to ją społeczeństwo napiętnuje? Dlaczego ktoś, kogo spotkała krzywda, musi to w sobie tłumić, bo wstydliwe jest powiedzenie innym, że się cierpi? Chora sytuacja. To nie świat krzyczy o sukcesie, bo świat to abstrakcja. To my wokół - to ludzie - chcą ulegać tej perswazji i propagandzie sukcesu. Poszkodowani cierpią bardziej, dodatkowo.

Tak widzę aferę, która ostatnio wybuchła wokół słów Mateusza Grzesiaka, a które opublikował ten fanpage (opierając się na archiwalnych wypowiedziach trenera z różnych portali). Powielanie takich rewelacji jest nawet szkodliwe. W tym wypadku, z niechęcią, ale jednak - ruszenie choćby kijem tego mentalnego truchła było konieczne. Bo to, czego te słowa dotyczyły, było ważne. Choć coach się od tego odciął (zganiając winę na rozwój jego toku myślenia przez lata), słaba to argumentacja, bo to myślenie opierało się na stereotypach powielanych przez dzieciaki w zerówce. Depresja jest wg niego ,,tracenie czasu i brakiem umiejętności jego zapełnienia" (źródło).

Problem ze wstaniem rano z łóżka, zrealizowaniem prostych czynności. Niewiara we własne siły. To się kojarzy ze słabością. To mówi, że to ty jesteś słaby. Nawet jeśli ludzie tego nie mówią cierpiącemu, w jego głowie może powstać komunikat: ,,jesteś słaby, jesteś kiepski, nienawidzę cię za to, że taki jesteś". No bo ktoś obok radzi sobie z podobną rzeczą bez problemu, więc to normalne. Dlaczego więc ty tego też nie potrafisz? Nie chodzi nawet o to, że różnimy się.

Wszyscy wokół są tacy szczęśliwi. Nie może być prawdą, żeby grać potrafiły masy. Na YouTube coś w stylu ,,najsmutniejsze piosenki życia" w trybie zapętlaj.

Możesz się czuć jako dodatek do czyjegoś życia - głupi, brzydki, życiowo przegrany dodatek, aby ludzie którzy się z tobą przyjaźnią mieli kogoś, w kim odbije się ich blask - atrakcyjnych, mądrych, spełnionych. Jak w tych amerykańskich filmach o nastolatkach, w których najpiękniejsza dziewczyna ma przyjaciółkę uznaną za nieatrakcyjną, by każdy je ze sobą porównywał (na korzyść tej pierwszej). Mówiąc krótko: możesz czuć się jak przegryw. I co dalej?

Możesz szukać winy w innych: w rodzicach, rodzeństwie, kolegach. Możesz być skrzywdzony wewnętrznie przez ludzi, nie mieć sił, nie móc na siebie patrzeć. Może to być prawdą - te rany to krzywdy zadane przez innych, najgorzej jeśli przez bliskich. I tu może się pojawić rada: "bądź silny, jesteś kowalem swojego losu, nie zasłaniaj się ojcem, matką, szkolnym chuliganem. Otrzep się, wstań i decyduj o sobie, nie myśl". 

Taką radę kazałbym jej autorowi wsadzić sobie (wiesz gdzie). Dlaczego? Nie jest przecież tak zła. Ma też w sobie prawdę (a raczej jej część). Owszem, każdy z nas decyduje o sobie, każdy sam buduje swój los. Życie ciągle przeszłością niewiele wnosi (jeśli z tego co było nie wynosimy jedynie morałów i nie powtarzania błędów), obarczanie za własne teraźniejsze wybory innych zamiast zobaczenia własnej winy - także jest słabe. Każdy z nas może znać kogoś, kogo życie nie oszczędzało i sobie sam poradził ze wszystkim od podstaw, heroicznie wzbił się ku górze. Tylko że to pojedynczy ludzie. Motywują do działania, są świadectwem. Ale nie lekarstwem. Mogą na chwilę być środkiem przeciwbólowym, ale nie będą konsultacją lekarską. I o to chodzi. Potrzebna jest pomoc - pełna, profesjonalna, dogłębna, nie zaś chwilowe remedium. Chwilowe zażegnanie bólu jest cenne, ale potrzeba uleczenia. Tak działa alkohol, dyskoteka, sen - na jakiś czas masz spokój, ale i tak przyjdzie czas na konfrontację z problemem, który nagle nie zniknął tylko został zamrożony. 

Dlaczego to ważne? Jeśli komuś, kto już ledwo żyje i tylko z bólem jakoś wegetuje wewnętrznie będziesz mówił, że sam sobie poradzi, bo jest kowalem swojego losu, żeby wstał i cieszył się życiem, jeśli zasypiesz go mnóstwem pustych słów a nie konkretnych kroków, recept, profesjonalną pomocą, to bardziej się zdołuje nie potrafiąc sobie poradzić. Pogorszysz jego stan dając wrażenie tego, że czymś normalnym jest poradzenie sobie samemu i że wszystkim się udaje tylko nie jemu. 

Motywacja jest pomocna, czasem mamy gorszy dzień i tylko krótkie pobudzenie, jak kawa, jest nam potrzebne. Na większe problemy sama motywacja to za mało. Potrzeba profesjonalisty. Czasem ktoś potrafi sobie pomóc sam. Tylko że "ktoś" to nie wszyscy. Uważam, że dlatego ta afera z Grzesiakiem była ważna, bo daj Boże, coache i inni ją zauważyli wreszcie. Może zobaczą, że tam po drugiej stronie jest człowiek a nie ameba.

Czasem nie ogarniamy życia. To nas także różni od zwierząt. A przecież wszyscy, bez wyjątku, pragniemy szczęścia - każdy czegoś innego, ale i tak sprowadza się to do wspólnego mianownika - szczęście.

Jako ludzie często żałujemy, że czegoś nie zrobiliśmy lepiej, że relacja nie była lepsza. Często tak mamy, pragniemy perfekcji, po czasie. Ale jesteśmy tylko i aż ludźmi, każdy popełnia błędy, kierują nami nerwy, emocje. Nie da się być w 100%  zawsze ok. Trzeba cieszyć się z tych pozytywnych wspomnień. Trzeba sobie ufać, że się dało wiele.


----
zdjęcie na licencji CC0 pobrałem z www.pexels.com

Może zainteresuje Cię jeszcze...

0 komentarze